Londyn 2018, 6. Festiwal Poezji „Słowiańska Brosza”


Festiwal „Słowiańska Brosza” odbywał się w tym roku po raz szósty. Dla mnie było to trzecie spotkanie z festiwalem i jego gośćmi. Każde wyjątkowe, każde z innego powodu.
W tym roku lecieliśmy z Wrocławia. Na lotnisko Stansted w Londynie przyjechał po nas sympatyczny taksówkarz poznany w ubiegłym roku, a na stałe współpracujący z dyrektorem festiwalu Aleksym Wróblem. Ponieważ Londyn to spore odległości, więc trasę na miejsce docelowe spędziliśmy na pogawędce o życiu na obczyźnie, o mającym nastąpić Berexicie, o tym i owym. Pogoda i podobnie jak przez ostatnie 2 lata i teraz była nielondyńska, czyli słoneczna i ciepła. Jesień cudna, miasto pełne życia, imprezy poetyckie w kilku miejscach. Na początku POSK (Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny) i koncert Janusza Kohuta z premierą kantaty „Niepodległość”, wystąpiły również znakomite artystki – Joanna Korpiela – Jatkowska i Urszula Mizia. Joanna Korpiela – Jatkowska wraz ze swoją utalentowaną uczennicą Agnieszką Bąk, przesympatyczną młodą dziewczyną, zaśpiewały kilka piosenek z tekstami Aleksego Wróbla. Znałam piosenki z płyty, jednak te wykonania przerosły moje oczekiwania pod każdym względem. Zaprezentowały swoją twórczość także bułgarskie poetki Elka Nyagolowa, Lubka Slavova, Migliena Gieorgijeva, Yordanka Getscova, po czym wystąpił bułgarski bard Valeriy Postharov, który zaprezentował pieśni i piosenki serbskie, bułgarskie, rosyjskie, chorwackie, macedońskie.
Miłym zaskoczeniem było dla mnie spotkanie z angielskim poetą Tedem Smith-Orr. Wspomagając się językiem uśmiechu i tłumaczeniem męża (wprawki w stosowaniu angielskiego w praktyce) zamieniliśmy z Tedem kilka zdań, wymieniliśmy się tomikami poezji, otrzymaliśmy sympatyczne dedykacje, a zdjęcie Teda, które mu wysłałam po powrocie już z Polski, stało się jego profilowym na Fb, co oczywiście sprawiło mi radość.
Pierwszą noc spędziliśmy u Eve znajomej Alka Wróbla, u której nocowaliśmy w ubiegłym roku. Kolejne nie bez niespodzianek już u Alka, razem z kilkoma gośćmi festiwalowymi.
Kolejnego dnia mieliśmy wizytę w Ambasadzie Polskiej i rozmowę z ambasadorem Arkadym Rzegockim. W spotkaniu wzięli udział Aleksy Wróbel z żoną Bożeną, Elka Nyagolowa z Valeriym Postharovem, Ondrej Kalamar, Zuzka Kuglerova, Lubka Slavova, Migliena Gieorgijeva, Yordanka Getscova, Sławomir Krzyśka, Blażej Szuman i ja z mężem. Wszyscy zostali przedstawieni przez Aleksego Wróbla, opowiedzieli o sobie i swojej twórczości, niektórzy wręczyli ambasadorowi swoje tomiki poezji. Spotkanie przebiegło w sympatycznej, przyjaznej atmosferze, poeci usłyszeli kilka ciepłych słów, zostali poczęstowani kawą, herbatą, ciastem i owocami, po czym udali się do Muzeum i Instytutu Sikorskiego, gdzie po krótkim zwiedzaniu zaprezentowali się poeci rosyjscy Margarita Markova, Lilya Ward, słowaccy Ondrej Kalamar, Zuzka Kuglerova, Alica Mikitovicova. Tu nastąpiło wręczenie nagrody festiwalu medalu „Słowiańska Brosza”, którą otrzymała Zuzka Kuglerova. Nagrodę przyjęła z ogromnym wzruszeniem, które udzieliło się również obecnym na sali. Zaprezentowano także moje tłumaczenia wierszy Vladimira Korkunova i Svetlany Demidowej. Sami autorzy błądzili jeszcze po Londynie i mieli wystąpić dopiero w POSK.
Momentem szczególnym podczas pobytu w Instytucie Sikorskiego był koncert pieśni patriotycznych w wykonaniu Janusza Kohuta, Joanny Korpiela – Jatkowskiej i Urszuli Mizia. Urszula Mizia nie dość, że świetnie grała na wiolonczeli, to jeszcze przybliżyła obecnym gościom historię prezentowanych utworów i tło historyczne okresu w jakim powstawały, a były to pieśni – kandydatki do zostania hymnem narodowym. Koncert zakończył się wspólnym odśpiewaniem hymnu polskiego, co było niezwykle wzruszającym momentem.
Dzień obfitował w wydarzenia, w POSK była okazja do posłuchania wierszy polskich uczestników festiwalu Edyty Hanslik, Bogusławy Chwierut, Bernadetty Krawiec, Sławomira Krzyśki, Błażeja Shumana, Wiesława Falkowskiego, Małgorzaty Jędrzejewskiej, także moich; rosyjscy goście z Moskwy – Vladimir Korkunov i Svetlana Demidowa zaprezentowali pierwszy numer czasopisma literackiego „Kontekst” i wiersze swoje oraz współczesnych poetów ukraińskich w tłumaczeniu na język rosyjski. Wysłuchaliśmy koncertu Remiego Juskiewicza – polskiego artysty mieszkającego w Londynie.

Sobotnie przedpołudnie to spacery po Londynie. Zobaczyliśmy kilka różnych miejsc, między innymi słynne Camden, Katedrę Westminsterską. Ja zostałam porwana przez przesympatyczną Alinę Tabisz, która pokazała mi kawałek „swojego” Londynu. Wybrałyśmy się do księgarenki Notting Hill, na ulicę Portobello, na kawę do kawiarenki.

Wieczorem uroczysta kolacja i koncert w Jazz Club POSK, gdzie popis swoich umiejętności dał Janusz Kohut. Przyjęty zresztą owacyjnie.

Nie wymieniłam wszystkich poetów i osób, z którymi przyszło się spotkać, jednak festiwal w Londynie będę wspominać z rozrzewnieniem.

Ostatni dzień pobytu w Albionie upłynął na zwiedzaniu Brighton, East Dean Village Green, a także klifów Seven Sisters z latarnią Beachy Head, ale to już temat na oddzielne opowiadanie.

Fotografie, na których jestem, są autorstwa uczestników festiwalu Aliny Tabisz, Barbary Słabuszewskiej, Lubki Slavovej, Anny Marii Różańskiej.

taki dzień

1 listopada

wszystkich świętych pogoda
cmentarz zasypało kwiatami
liście klonu spadają wprost
na mogiły dodając koloru wiązankom

nad grobem moich dziadków
przeleciał motyl – cytrynek
pofrunął w stronę grobu matki

ksiądz mówi że nie widział w  kondukcie
tirów z bogactwami zgromadzonymi
za życia że na cmentarzu i biedni

i bogaci i sławni i zwykli prości
piękni i chromi wiekowi i tacy
co odeszli przedwcześnie
wszystkich ziemia sprawiedliwie tuli

a mały chłopiec zbiera liście
i układa złoty bukiet
jemu jeszcze daleko

w Bielsku Białej

Bezpośrednio po pracy 12 października 2018 r. zostałam odwieziona do Piotrkowa Trybunalskiego, by wsiąść w pociąg IC i bezpośrednio dotrzeć do Bielska Białej. Festiwal Poezji „Słowiańska Brosza” już trwał od poprzedniego dnia, a najważniejsze wydarzenie piątku, czyli Konfrontacje Poetyckie w Domu Kultury miały się rozpocząć o godzinie 17 00, dokładnie o tej miałam się znaleźć na dworcu Bielsko Biała Główna. Na dworzec wyjechali po mnie Agnieszka Herman z Julkiem Wątrobą. Cudnie, bo dzięki temu „zdążyłam się spóźnić” tylko kilka minut na otwarcie imprezy, z walizką wparowałam na salę i przywitałam się z Joanną Kalinowską, poetką i tłumaczką włoskiego, która trzymała dla mnie miejsce przy stoliku. Joanna poinformowała mnie, że za chwilę mam wystąpić ze swoim wierszem w czwórce poetów razem z Bogdą Chwierut, Jurkiem Handzlikiem i prof.dr hab. Zofią Zarębianką. No, tremę miałam, nie powiem, że nie. Ale skoro rzekło się „a”, trzeba się było zmierzyć z sytuacją. Wybrano do czytania tekst pt. „Wernisaż”, wyświetlał się też na ekranie. Chyba wypadło nie najgorzej, bo po wystąpieniu nikt nie uciekał ze wzrokiem, a nawet były jakieś miłe reakcje, choć tekst do najmilszych nie należy.

Spotkałam wielu znajomych z festiwali w Płowdiw, Londynie, Wilnie, poznałam nowe osoby. Podziwiałam występy miejscowych artystów i rosyjskiego barda. Mieliśmy się spotkać jeszcze towarzysko później w mniej formalnej sytuacji podczas wieczornej kolacji i wycieczki na Szyndzielnię kolejnego dnia. Oczywiście hitem była obecność gościa z Indii.

 

po japońsku, ale nie jako tako i nie tylko…

W Tychach podczas 6. festiwalu „Słowiańska Brosza”, słowiańsko może i było, ale przede wszystkim egzotycznie. Odbył się pokaz kimon połączony z demonstracją zdjęć z Japonii i wykładem na temat tego kraju, na temat kimona – kto może nosić, jakie, gdzie schować wachlarz, a gdzie chusteczkę do nosa, czy skarpetki do japonek są wygodne, co musi być widać, a co powinno być zasłonięte… Czytano haiku, albo miniatury inspirowane haiku. Było kolorowo, ciekawie, egzotycznie.

Egzotycznie również z powodu wizyty festiwalowego gościa z Indii kardiologa i poety Sr. L.S.Prasada, który zaprezentował antologię wierszy 10 polskich autorów przełożonych przez  niego na język telugu – języka, którym się posługuje ok. 70 mln osób. Sr. L.S.Prasad wręczył nagrody i dyplomy poetom, których wiersze znalazły się w antologii. Wśród nich byłam i ja, a stało się to za sprawą Alicji Marii Kuberskiej, która wysyłając teksty do tłumaczenia postanowiła zrobić mi niespodziankę.

Ryszard Grajek – szef festiwalu był w swoim żywiole.

wspomnieniowo

Ponad 60 prywatnych właścicieli obrazów Kasjana Farbisza udostępniło je na wystawę, podczas wernisażu sieradzkie BWA pękało w szwach. Wśród eksponowanych prac artysty znalazły się także wycinki z gazet, zdjęcia, a także niedokończony obraz i fragmenty wyposażenia pracowni malarza. Zaprezentowano również wydawnictwo albumowe.