W Małkowie

Nieco ciekawostek, legend, opowieści z dreszczykiem usłyszeliśmy w niedzielne przedpołudnie od sympatycznej młodej przewodniczki o pałacu w Małkowie. Miejsce z duszą. Nowo otwarta kawiarnia uraczyła nas wyśmienitymi deserami, kawą i lemoniadą. W godzinach popołudniowych odbył się koncert uzdolnionej muzycznie młodzieży. Z zainteresowaniem będziemy śledzić poczynania kulturalne, spotkania, które obiecują organizować gospodarze obiektu.

Słodko

Słodko i nie tylko było na spotkaniu, już kolejnym, grupy blogerów, którzy zjechali się z Krakowa, Lublina, Warszawy, Chorzowa, Opola, Kołobrzegu i jeszcze paru miejsc. Przygotowania, jak zawsze, były wielodniowe, bowiem każdy z uczestników pragnął wykazać się kulinarnie. Zasadą jest, że nie przywozi się gotowych produktów ze sklepu, wszystkie potrawy należy wykonać samodzielnie, podzielić się przepisami, albo ugotować, bądź upiec na miejscu (łącznie z wędlinami). Tradycją są wspólne śpiewy, gadanie, gadanie, gadanie, zwiedzanie. Świat wirtualny, w którym poruszają się blogerzy, staje się na kilka dni realem, w którym doskonale się spotkać, porozmawiać, pożartować, pośmiać. Są stali prowodyrzy spotkań, ludzie się skrzykują, wybierają miejsce spotkania i już. Często się zdarza, że uczestnicy obdarowują się własnoręcznie wykonanymi upominkami, potrawami, nalewkami, czym kto potrafi. Pożegnania są wylewne, wszyscy obecni żegnają odjeżdżających kolejno wymachując czym kto ma pod ręką – ręcznikiem, chusteczką, kapeluszem, kurtką i czym się da. Uściski obowiązkowe i obietnice, że za rok spotkamy się znów, a najlepiej jesienią (wtedy przyrządza się wszelkie możliwe potrawy z ziemniaków). Zawsze jest pysznie, choć autorzy niekoniecznie piszą o kuchni, a wpisy kulinarne zdarzają się sporadycznie.

Na wystawie w Widawie

Widawa kiedyś bardzo ważne historyczne miejsce, dziś wieś ale wygląda jak małe miasteczko. Mieszka tutaj znany, utytułowany i lubiany artysta Jacek Frąckiewicz, który prowadzi w swoim domu Galerię „Pod Rurą”. Bywają tu artyści, salka wystawowa jest niewielka, ale gościnna, jak widać na załączonym obrazku. W piątkowe popołudnie zajrzeliśmy tam razem z naszymi gośćmi z Grecji. Atmosfera tego miejsca udzieliła się nam, a później wybraliśmy się na spacer w poszukiwaniu śladów historii. Także tej związanej z rodzinnymi opowieściami, sięgającymi jeszcze okresu drugiej wojny światowej i późniejszymi wycieczkami rowerowymi do tej ciekawej miejscowości.

W almanachu

Spotykamy się

Spotykamy się po raz kolejny. Wcześniej w Wilnie, w Londynie, a teraz w Sieradzu. Krótko, toteż udaje się pokazać jedynie kawałek miasta i dzięki uprzejmości Małgosi Skwarek-Gałęskiej kawałek Łodzi. Poza tym gadanie, gadanie, gadanie i oczywiście niedosyt.