miejsca, do których wracać

W 2012 ruszyliśmy w 3 samochody na południe Europy, nieco pozwiedzaliśmy, odpoczęliśmy, skosztowaliśmy miejscowej kuchni. Gdyby to było możliwe, powtórzyłabym podróż jeszcze raz.

Mostar
Mostar

Kotor
Kotor
Kotor
Kotor
Kotor
Kotor
Kotor 2012,
(Ile historii z historii umknęło? Anioły blakną, herby kruszeją, turyści patrzą pod nogi albo przed siebie, uliczny grajek łapie grosze do kapelusza. Wśród takich murów poczuć się staro?)

8 Marca, kobieco i z niespodziankami

Kwiatki, czekoladki, życzenia to nie wszystko, co się dzisiaj działo. Zresztą wystarczy zerknąć na zdjęcia.


„W imieniu FICH Forum z siedzibą w Maroku, mamy zaszczyt przekazać ten Certyfikat dla
Agnieszka Jarzębowska
z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet,
za jej konstruktywne wysiłki w odrodzenie myśli kulturalnej we wszystkich społeczeństwach”

Wśród słuchaczy nie-poetów czułyśmy się bardzo dobrze, przyjęto nas życzliwie, pięknymi brawami, kwiatami i smakowitą ucztą. Uroczystość z okazji Dnia Kobiet z udziałem władz powiatu. (usłyszeć od jednej z uczestniczek- wypijmy za wasz wspaniały talent – bezcenne)
miła niespodzianka z portalu fotograficznego (spora konkurencja)
zawsze róże, zawsze pąsowe

po warszawsku

Była sobota 23 lutego 2019 r. i spektakl „Piloci” w teatrze Roma – dynamiczne, roztańczone widowisko z niezłą obsadą (m.in. Robert Rozmus i mnóstwo „młodych zdolnych), zaskakujące efekty specjalne. 2 godz. 45 minut oderwania od codzienności plus nieco inne spojrzenie na historię Dywizjonu 303. Siedemnasty rząd, całkiem dobre miejsce do oglądania i kontemplowania.

a później spotkanie z „odbiciami” i after w MultiPubie pod Grubą Kaśką, wieczór skończył się nocnymi Polaków rozmowami o jakiejś czwartej nad ranem. Powrót do pracy i spraw domowych mniej rozrywkowy. Reset zawsze pożądany…

Nie mogłam sobie odmówić drobnego komentarza kolażowego. (Niestety zdjęcia robione komórką, bo prawdziwy aparat został na łóżku w apartamencie)

The Best of…

The Best of Muzyczny – taki tytuł miał niedzielny trzygodzinny spektakl w Teatrze Muzycznym w Łodzi. Jak zwykle dzięki uprzejmości Janiny Majewskiej udało mi się dołączyć do grupy uczestników podróżujących z Sieradza. Spektakl grany po raz kolejny, ale nie lekceważąc w żadnej mierze słuchaczy, którzy wypełnili teatr po brzegi.

Jeśli ktoś nawet nie jest bywalcem przedstawień muzycznych musiał wcześniej słyszeć piosenki i arie z takich musicali i operetek jak m.in.:

„Jesus Christ Superstar”, „Człowiek z La z Manchy” , „Evita”, „Les Miserables”, „Księżniczka czardasza”, „My Fair Lady”, „Wesoła wdówka”, „Skrzypek na dachu” czy całkowite nowości – zapowiedzi „Miss Sajgon”, czy „Madagaskar”. Do tego piękny polonez z „Pana Tadeusza”. Nie mam wątpliwości, że ci którzy witali nowy rok w towarzystwie ekipy Teatru Muzycznego bawili się świetnie.

Radość sprawił nam Michał Mielczarek, który nie tylko dobrze bawił publiczność, ale ze sceny przyznał się do Sieradza i po spektaklu wyszedł, by zamienić słowo z przybyłymi i zapozować do wspólnej fotki.


z cyklu

Z cyklu – jam tam… 😉

Kolejna antologia wydana na Florydzie, tym razem po polsku, w doborowym towarzystwie kilka moich tekstów poświęconych tym, którzy odeszli…

gdzie ludzie życzliwi…

25 stycznia 2019 r. w piątek odbyło się setne spotkanie poetów na DACH-u w Warszawie, właściwie to było spotkanie SAP-owiczów, czyli członków Stowarzyszenia Autorów Polskich, II Oddz. Warszawa, jednak było trochę osób spoza stowarzyszenia, w tym ja jako wolny strzelec i niezgrupowana istota. Na sali osobnicy w wieku x-plus, a jak się bawili, jak składali sobie życzenia, jak się witali… miło było spojrzeć, usłyszeć i być pośród. Dotarłam na miejsce, czyli na Fajansową do klubu Ona taksówką w towarzystwie Ryszarda Grajka, wcześniej w dworcowym McDonaldzie spędziwszy na pogawędce i planowaniu kolejnych imprez około poetyckich, dobrze ponad godzinę.

Inicjatorka całego zamieszania Wanda Dusia Stańczak rozpoczęła Dach z niejakim opóźnieniem, bowiem zgromadzeni na sali żywo biesiadowali, gadali, dobijali inni. W każdym razie krzesła trzeba było dostawiać. Wręczono nagrody, dyplomy, statuetki, śpiewano, grano, rozmawiano, żartowano, jedzono, pito, prezentowano sylwetki i wiersze. Motyw „setki” pojawiał się wielokrotnie. A jaka była atmosfera, wystarczy zerknąć na kolaże.

I ludzie życzliwi, i miejsce spotkania niezwykłe…

styczniowy wieczór

W Bibliotece Powiatowej dziś całkiem sympatycznie i z niezłą jak na fatalną pogodę i to, że wiele osób nie mogło przyjść ze względu na obowiązki służbowe, frekwencją. Opowiadałam o festiwalach poezji, o ludziach, których spotkałam, o miejscowościach, które odwiedziłam. Choć przez chwilę mogłam być znów w pięknym otoczeniu, w słońcu, ciepełku, a na dodatek jeszcze zabrać parę osób w osobliwą podróż. Pokazałam ponad 200 zdjęć, przytoczyłam parę anegdot. W bibliotece zostanie jeszcze nieco tego nastroju, bowiem udało się otworzyć wystawę w holu, będzie czynna przez miesiąc, a może i dłużej.