Archiwa kategorii: historie

taki dzień

1 listopada

wszystkich świętych pogoda
cmentarz zasypało kwiatami
liście klonu spadają wprost
na mogiły dodając koloru wiązankom

nad grobem moich dziadków
przeleciał motyl – cytrynek
pofrunął w stronę grobu matki

ksiądz mówi że nie widział w  kondukcie
tirów z bogactwami zgromadzonymi
za życia że na cmentarzu i biedni

i bogaci i sławni i zwykli prości
piękni i chromi wiekowi i tacy
co odeszli przedwcześnie
wszystkich ziemia sprawiedliwie tuli

a mały chłopiec zbiera liście
i układa złoty bukiet
jemu jeszcze daleko

jak to jest?

Jak to jest mieć w rękach i czytać gazetę sprzed 92 lat, gazetę która przetrwała mimo wojny, gazetę, która na dodatek przywędrowała zza morza?… Tego nie wie nikt, poza osobą czytającą o czasach, ludziach i miejscach.

Listy pisać krótkie

list z obozu

Na listach było napisane: Listy pisać krótkie, kopiowym ołówkiem. Listy z obozu jenieckiego brata mojego dziadka ze strony matki, poruszające, ocalały cudem, miały być spalone przy likwidacji mieszkania po jego śmierci. Zostały wyjęte z pieca, kilka jest nadpalonych. Wujek nigdy nie założył rodziny, mieszkał w Warcie ze swoją siostrą, do której słał listy z obozu. Po wojnie wiele dni spędził w szpitalu dla gruźlików. Do końca życia w jego pokoju było tylko żelazne szpitalne łóżko, szafka i wieczna lampka, chociaż sąsiedni pokój urządzony był „mieszczańsko”.
Wszystkie listy i kartki pocztowe pisane kopiowym ołówkiem, datowane, od stycznia 1940 roku do grudnia 1944. Już dawno powinnam się nimi zająć. Przeczytałam wszystkie jeszcze raz. W wielu było o chlebie.
18 VII 1940 r.
[…]Zosiu, może byłabyś tak dobrą i zamiast ciasta przysłać mi chleba, nie mam go za wiele. U mnie nic nowego i ciekawego.[…]Ja jestem w obozie i tak żyję z dnia na dzień. […]
22 II 1942 r.
[…] Mieszkanie jak na niewolę mamy dobre, mieszka nas po22 na pokoju […] jeżeli możecie przyślijcie mi suszonego chleba[…]
14 II 1943 r.
[…] paczkę wysłaną 29 I, otrzymałem, za co serdecznie dziękuję. Chleb otrzymuję dobry, nie spleśniały. Jest zimno, a paczki idą do mnie do 12 dni. U mnie nic nowego, zawsze to samo, żyję z dnia na dzień, byle przeżyć, i doczekać końca. […]
2 V 1943 r.
[…]Zosiu, jeżeli będziesz wysyłała mi paczkę, może chleb ususzysz, w ostatniej paczce chleb mi trochę zapleśniał. Ja jestem zdrów, przykrzy mi się strasznie i to wszystko. […]
13 VI 1943 r.
[…]Paczkę wysłaną 1. Otrzymałem w środę. Chciałem zostawić sobie trochę na święta, lecz musiałem zaraz zużyć, ponieważ zaczęło pleśnieć. […]
7 VII 1943 r.
[…]Mówisz, że […]paczka za skromna, dla nas nie ma nic skromnego, mając chleb, to znaczy wszystko[…]jeżeli nie spotka człowieka jakieś nieszczęście, to chyba nadejdzie czas, że się zobaczymy […]
1 VIII 1943 r.
[…]mam trochę zapasu sucharów, a w obecnych warunkach nie warto robić zapasów. […]co ma się stać i tak się stanie […]jeżeli dożyjemy, powinniśmy się niezadługo zobaczyć.
27 II 1944 r.
[…] jeżeli będziecie wysyłali paczkę, to zamiast sucharów chlebnych przyślijcie chleb, teraz jest zimno, to nie powinien się zepsuć. […]
20 XI 1944 r.
[…] jeżeli będziesz mi wysyłała paczkę, wyślij mi tylko chleb, co mi w zupełności wystarczy.[…]
===

W wakacje 2015 roku zwiedziłam Muzeum Chleba w Ustce. Zdjęcie z podpisem Augustów 1916, 15 tysięcy jeńców wojennych czeka w kolejce po chleb przypomniało o tamtych listach z obozu. Wojna to wojna, nieważne jaki ma numer.

===

Okruchy pamięci jak okruchy chleba.

===

I po co te wszystkie wojny?…

Muzeum Chleba

Muzeum Chleba

tłumaczenie na język niemiecki dr Małgorzata Półrola

***
Manchmal führt eine einfache Scheibe
des schwarzen Brots in den Himmel

Briefe sollen kurz sein

Auf den Briefen stand: Briefe sollen kurz und mit Kopierbleistift geschrieben sein. Es grenzt an ein Wunder, dass die erschütternden Briefe aus dem Gefangenenlager, in dem sich Józef Nowak befand, erhalten geblieben sind. Sie sollten bei der Auflösung der Wohnung nach seinem Tod verbrannt werden, wurden aber – einige zum Teil beschädigt – noch aus dem Offen gerettet. Er hat niemals eine Familie gegründet und wohnte in einer kleinen Stadt zusammen mit seiner Schwester, der er aus dem Lagen Briefe schrieb. Nach dem Krieg verbrachte er viele Tage in einem Krankenhaus für TB-Kranke. Bis an sein Lebensende stand in seinem Zimmer nur ein eisernes Krankenhausbett, ein Schränkchen und ein immer brennendes Lämpchen, obwohl das anliegende Zimmer „bürgerlich” eingerichtet war.
Alle Briefe und Postkarten sind mit Kopierbleistift geschrieben und datiert auf Januar 1940 bis Dezember 1944.
18.VII.1940
[…] Zosia, vielleicht wärest du bitte so lieb und möchtest mir statt Kuchen Brot schicken, davon habe ich nicht sehr viel. Bei mir nichts neues und nichts interessantes. […] Ich bin im Lager und lebe so von einem Tag zum anderen.[…]
2.II.1942
[…] Die Wohnverhältnisse sind gut, wenn man die Gefangenschaft bedenkt, wir wohnen zu je 22 in einer Stube […] wenn es irgend geht, schickt mir getrocknetes Brot […]
14.II.1943
[…] das am 29. I aufgegebene Paket habe ich erhalten und danke herzlichst dafür. Ich bekomme gutes, nicht verschimmeltes Brot. Es ist kalt und die Pakete erreichen mich erst nach 12 Tagen. Bei mir nichts neues, immer das Gleiche, ich lebe in den Tag hinein, um nur zu überleben und das Ende mitzuerleben. […]
2.V.1943
[…] Zosia, wenn du mir ein Paket schicken wirst, vielleicht trocknest du das Brot,im letzten Paket ist mir das Brot ein wenig verschimmelt. Ich bin gesund, nur langweile ich mich schrecklich und das ist alles.[…]
1.VI.1943
[…] das im I. aufgegebene Paket erreichte mich am Mittwoch. Ich wollte einiges für die Festtage sparen, musste aber alles gleich verbrauchen, denn es wurde schimmelig. […]
7.VI. 1943
[…] Du sagst, […] das Paket wäre zu bescheiden, für uns gibt es nichts bescheidenes; hat man Brot, dann heißt es, man hat alles […] wenn einem kein Unglück zustößt, dann wird wohl die Zeit kommen, wenn wir uns wieder sehen […].
1.VIII.1943
[…] ich habe einen kleinen Vorrat an Zwieback und unter den jetzigen Verhältnissen lohnt es sich nicht Vorräte anzulegen.[…] Was kommen muss, das wird sowieso kommen. […] wenn wir dann noch am Leben sind, sollten wir uns vielleicht recht bald sehen.
27.II.1944
[…] wenn ihr ein Paket schicken werdet, schickt statt Brotzwieback lieber Brot, jetzt ist es kalt, so soll es nicht verderben. […]
20.XI.1944.
[…] wenn du mir ein Packet abschicken wirst, lege nur Brot bei, das reicht mir vollkommen aus. […]

=====

In den Sommerferien 2015 habe ich das Brotmuseum in Ustka besichtigt. Das Foto mit der Unterschrift Augustów 1916, 15 tausend Kriegsgefangene stehen Schlange nach Brot rief in mir die Erinnerung an jene Briefe aus dem Lager wach. Krieg ist halt Krieg; unwichtig, mit welcher Nummer er versehen ist.