Archiwa kategorii: notatki z podróży

we Wrocławiu

https://www.youtube.com/watch?v=_7b9H3CfH7g

fot.AJ

fot.AJ

fot.AJ

fot.AJ

jechałam na spotkanie Małgosi Hrycaj i Jacka Sojana. Okazało się, że występujących było co niemiara. Dzięki gościnnemu mikrofonowi klubu Pieśniarze mogli się zaprezentować różni artyści, również z innych krajów – Iranu, Węgier, Niemiec. Było wesoło, lirycznie, satyrycznie, muzycznie. Klimat, jaki lubię, do którego dorzuciłam parę swoich fraszek (zob.link)

foto organizatora

foto organizatora

 

sobotnie popołudnie

Sobotnie popołudnie, w marcu jak w garncu. Tym razem kilkustopniowy mróz. Wieje. W Białej Fabryce w Łodzi nieco cieplej, zwiedzamy wystawę prac Magdaleny Abakanowicz. Będzie druga część w czerwcu, teraz śledzimy jej drogę twórczą, oglądamy krótki filmik. Prace płaskie, przestrzenne, tych drugich więcej. Aż dziw bierze, że takimi olbrzymami zajmowała się słaba kobieta. Wchodzimy w świat Abakanów, niezwykły, nieco przygnębiający. Zajrzymy na kolejną wystawę, taki jest plan.

spotkanie z Leonardo

maszyna do badania zjawiska tarcia

rama do skręcania lin

śruba powietrzna, wyżej „spadochron”

samobieżny pojazd i inne fot. M.Olejnik

interaktywnie dla dzieci i dorosłych

maszyny latające

ścianka do fotografowania się na tle tła 😉

prezentacja multimedialna – notatki Leonardo

prezentacja multimedialna – notatki Leonardo

robot jak ryba

Jak to działa? – ptaki i maszyny

perpetuum mobile

pojazd samobieżny i dźwig obrotowy

maszyna do kopania kanałów i multimedialna prezentacja działania maszyny

fot. M.Olejnik

17 marca 2018 r. wybraliśmy się na wystawę prac Leonarda da Vinci. Tym razem nie obrazów, a modeli maszyn i urządzeń, a także notatek, multimedialnych prezentacji działania poszczególnych wynalazków, inspiracji. Nie zapomniano o zaprezentowaniu sylwetek polskich wynalazców kinematografu, kamizelki kuloodpornej, fotografii kolorowej (niezbyt znanych twórców, którzy nie opatentowali swoich prac i przez to świat o nich niewiele, bądź wcale nie wie…) Było nadzwyczaj interesująco. Zwiedzających sporo i dorosłych, i dzieci, dla wszystkich niezapomniane wrażenia.

W Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką”

fot. Maria Kuczara

fot.Maria Kuczara

w pięknym wnętrzu Klubu Dziennikarzy „Pod Gruszą” zaprezentowała się grupa poetycka „Desant” z Sieradza (Joanna Chachuła, Monika Milczarek, Magdalena Olejnik) i ja jako przedstawicielka grupy „Anima”. Zapytano mnie: – gdzie jest grupa „Anima”, na co przyszło odpowiedzieć: – A ni ma…

Desantowcy stwierdzili, że z przyjemnością mnie adoptują. Tak więc zostałam oficjalnie, przy świadkach, adoptowana.

Szczególnie miłe było to, że zechcieli wystąpić razem z nami Paweł Ciesielski z Łodzi i Robert Marcinkowski z Krakowa. Całość prowadził niezawodny Jacek Sojan. Odbiór tekstów i występów bardów był niezwykle sympatyczny, na widowni przemiłe grono artystów i „zwykłych” zjadaczy poetyckiego słowa. Później spotkanie przerodziło się w ciekawe after ze śpiewem, biesiadą i cudną atmosferą, dla której warto było być razem, to ważne, że razem.

Następnego dnia w mroźny poranek spacer po Krakowie i oczywiście wizyta u smoka. Wisła zamarznięta, przechodniów i turystów jeszcze niewielu. Zrobiliśmy parę zdjęć i w drogę. Mimo ujemnej temperatury -16st.C bukiet róż, który otrzymałam po wieczorze, przetrwał podróż i pięknie się zaprezentował już w domowych pieleszach.

fot.AJ

fot.AJ

fot.AJ

fot.AJ

fot.AJ

miły wieczór

Łódzki Teatr Muzyczny. Oczywiście respektujemy zalecenie – nie fotografować, nie filmować, choć byłoby warto. Muzyka, taniec, cudowna choreografia, śpiew, stroje, energia, brawa na stojąco. Na zakończenie koncertu – „Niech żyje bal…”

spacer po Krakowie

Kraków ma wiele uroku o każdej porze. Zaczarował mnie już dawno, chodzę, zwiedzam, zaglądam do teatru. Przejażdżka dorożką ostatnio bardzo podrożała, ale i tak chętnych jest wielu. Mim – pisarz grodzki – na Grodzkiej zadomowił się na stałe. Przed kościołem Piotra i Pawła Andy Grabowski z wiolonczelą, jest też sopranistka o czystym, dźwięcznym głosie, w rynku gitarzyści. Do ulicznych grajków mam słabość, choć wielu z nich to prawdziwi artyści i w zasadzie miano „grajka” to kiepskie określenie. Magii dodaje światło, teraz świąteczne, ale księżyc dokłada starań, aby było jeszcze piękniej, bardziej nostalgicznie. Gwarno, wielojęzyczny i wielopokoleniowy tłum przemieszcza się w różne strony. Dość ciepło, jak na tę porę roku, kilka stopni powyżej zera.

muzeum 30 grudnia 2017, Kraków

Odwiedziliśmy Muzeum Józefa Czapskiego. Niezwykły człowiek, niezwykłe muzeum. Oprócz wielu eksponatów, obrazów, plansz znajduje się tam odwzorowany w skali 1:1 pokoik artysty z Maisons-Laffitte, w którym mieszkał przez ponad 40 lat,  „przeniesiony” z Francji wraz z całym oryginalnym wyposażeniem: meblami, księgozbiorem, pamiątkami, a nawet jak się dowiedzieliśmy, drzwiami i oknami. Pokoik – to dobre słowo, bowiem pomieszczenie jest naprawdę malutkie, ma jednak swój klimat, który warto poczuć. Książki, biurko, łóżko w kącie, gazety, pędzle oddzielone zaledwie niewielką szybką dają wrażenie, że na chwilę staliśmy się jego gośćmi. Wcześniej materiały filmowe, interaktywne tablice, dzienniki wypełnione drobnym pismem, prawie nieczytelnym, okraszone rysunkami – wszystko to daje powód do refleksji nad historią, nami samymi, chciałoby się powiedzieć – takich ludzi nie ma. A jednak byli…