Archiwum kategorii: notatki z podróży

niedzielnie (Siedlątkowo)

Pogoda w niedzielę była bardzo piękna, zupełnie nielistopadowa. Okazja do wyruszenia w niedaleką podróż i spacer. Tym razem dotarliśmy do Siedlątkowa. Maleńki kościółek (podobno najmniejsza parafia w Polsce) znajdujący się w lekkiej depresji, kapliczka i otoczenie zbiornika Jeziorsko okazały się wdzięcznym obiektem dla obiektywu. Udało się złapać nieco promieni słońca i trzeba było wracać.

zbiornik Jeziorsko

okoliczne gospodarstwa z ptactwem domowym i belami słomy

i klucz dzikich gęsi, znak jesieni.

sobotnio

Pretekstem do każdego spaceru od jakiegoś czasu jest łapanie świeżego powietrza po siedzeniu w murach, ale i złapanie w obiektyw jakiegoś ptaszka. Zaczęło się od osiedlowych, które zasiadły na pobliskiej brzozie. Kontrast między kolorem ich piór a złotem liści dał całkiem ciekawy efekt.

Możliwe, że i za miastem da się wyłowić ciekawe kadry. Niestety pogoda bardzo się popsuła i w miejscu, gdzie zwykle stacjonowały ciekawe okazy ptasiego towarzystwa złapał nas deszcz, przeczekaliśmy go i udaliśmy się w inne miejsce, także czasem przez nas odwiedzane. Mżawka jeszcze się utrzymywała, więc aparat schowałam pod kurtkę, bez większej nadziei, że coś się ciekawego wytropi. Jesień w listopadzie daje jednak nieco koloru i parę ujęć można pokazać.

z biegiem Warty, zalew Jeziorsko

Na Jeziorsku ptasio, poprzednia wizyta zakończyła się plonem kilkunastu fotografii zbiorowiska czapli białych. Przedwczorajsza przyniosła fotki kormoranów z towarzyszącymi łyskami i kaczkami krzyżówkami, oczywiście jeszcze coś w obiektywie się zatrzymało. Wyprawa połączona była z wypróbowaniem możliwości nowego aparatu fotograficznego. Może będzie z niego pożytek.

łabędzi śpiew

Łabędzi śpiew, nigdy nie słyszałam, jakoś słabo słucham. Może to i dobrze, bo łabędzi śpiew to podobno ostatni przejaw artystycznej twórczości. Liczę na to, że wena mnie jeszcze nawiedzi… W każdym razie łabędzie nie śpiewają i to jest udowodnione naukowo, za to wyglądają i dają się napatrzeć na siebie, dostojne, śnieżnobiałe łabędzie nieme na sztucznym zalewie na rzeczce Myi, one najprawdziwsze.

Krajobraz z czaplami

Czapla biała może ważyć od 0,7 do półtora kilograma. Hm… wygląda na więcej, zwłaszcza, że może mierzyć do 1 metra. Zobaczyliśmy sporą gromadkę tych ptaków całkiem niedaleko, bo na zbiorniku Jeziorsko w okolicach Ostrowa Warckiego. Gdzieś na fotografii zaplątała się jeszcze czapla siwa. Ptaszyska wyglądają dostojnie, a ich szyje wyginają się w charakterystyczny esowaty sposób. W locie ich skrzydła osiągają rozpiętość do 2 metrów, nie mierzyliśmy, ale gdy się poderwały do lotu, to zrobiło naprawdę spore wrażenie. Całe szczęście, że nie ma już mody (jak w XIX wieku) na ozdabianie kapeluszy piórami tych pięknych ptaków, jest więc szansa, że zobaczymy je jeszcze nie raz. Później obserwowaliśmy mewy, które dało się uchwycić obiektywem w kilku pstryknięciach – stałe bywalczynie tych okolic. Dwa kormorany czaiły się na swoją kolacyjkę, a kaczki pływały, albo stały na wystających z wody starych pniach.

Wrocław

Spacer po Wrocławiu w wrześniowy dzień może dać odpoczynek i dobrą energię, zwłaszcza jeśli się dodatkowo zajrzy do dobrej, klimatycznej herbaciarni („Herbatę pije się, by zapomnieć o hałasie świata”- T’ien Yiheng ), czy skosztuje pysznych makaronów w popularnej restauracji w pobliżu ogrodu japońskiego.

Jeszcze kwiatowo w Parku Szczytnickim, mało ludnie, bo poniedziałek. Szkoda trochę, że wystawy i muzea nieczynne, jednak pogoda rekompensuje braki i wędrowanie staje się całkiem przyjemne, a oko obiektywu zatrzymuje się wielokrotnie.

zwierzaki

Spacery po okolicy dają okazję do obserwowania wszystkiego, co ożywia krajobraz. Niesamowitą frajdę sprawiło nam obserwowanie malutkiej, zwinnej łasicy, która z niezwykłą prędkością przemieszczała się pomiędzy kamykami umocnionego brzegu sztucznego zbiornika na rzece Myi. Przy okazji udało się złapać w obiektyw pliszkę, łabędzia i biegusa. Wyprawa udana o zachodzie słońca nie wspominam, bo skryło się za chmurami.