wernisaż

Lubię wernisaże

dziś były dwie artystki. wystawa IUNGO

myślałam że tego się nie da zrobić. a jednak

zamieniły dotyk w przezroczysty obraz.

tęsknota przybrała kształt poplątanych nitek

z witrażowej farby. źrenice metaliczny blask.

ręka z obrączką przysłoniła jedno oko. druga

obok. na innym obrazie oko w miejscu obrączki.

skorupka albo porcelanowa cieniutka wylinka

przemieściła się na szklaną taflę tworząc most.

białe kropki niczym alfabet braile’a. w białych

ramkach. równomiernie rozmieszczone grudki.

można dotykać. są też żółte gładkie koraliki

albo czarne. nieco beżu. trochę kremowego.

podobno to sztuka nie tylko dla niedowidzących.

pierwsza była idea. forma później. a artystki

trzymają w rękach bukiety konwalii. ludzie gadają.

w zieloność

Majowa zieleń nie równa się żadnej innej, świeża, soczysta. Przy słonecznej pogodzie spacer jest samą przyjemnością, a uwiecznianie tej zieloności prawie obowiązek. Bzy już przekwitają, ale kwitną kasztany, buldeneże i masa innych roślin – drzew, krzewów, ogrodowych, polnych. Niektóre przywodzą na myśl dzieciństwo, inne są nowością w krajobrazie…

Ukwiecanie

Co roku obiecuję sobie, że balkon będzie jednokolorowy, elegancki, rośliny w jednakowych doniczkach. Aż do wizyty w miejscu, gdzie sprzedają kwiaty. Jest kolor, jest mnóstwo kwiatów w różnych pojemnikach, koszykach, donicach.

Ma swoje lata

Most na rzece Warcie ma 40 lat, dziś – 2 maja 2019 – obchodzi urodziny. Pamiętam jego poprzednika – most pontonowy, po którym chodziło się nad rzekę, plażowało na kawałku kocyka, albo po prostu na piasku, bądź trawie. Co odważniejsi chłopcy skakali z wysokiego brzegu do wody, inni pływali uważając, by nie wpaść w wiry. Pewnie gdzieś w szufladzie mam jeszcze czarno-białe fotografie… Dziś wszystko jest uporządkowane, zagospodarowane, widokówkowe. Most przybrał odświętny wygląd.

w księgarni

W księgarni „Róża”, do której mam szczególny sentyment z racji tego, że po studiach pracowałam w niej przez kilka miesięcy, 25 kwietnia 2019 odbyło się spotkanie Marii Duszki i Jakuba Pokojowczyka. Dawnej księgarni już nie ma, mieściła się w rynku w czasach, kiedy książka była towarem mocno poszukiwanym i sprzedawało się wszystko „na pniu”, a przed księgarnią jeszcze przed jej otwarciem ustawiały się długie kolejki. Nowości, które nadeszły w przeddzień, wystawiane były w oknach i wiadomo było, że szybko znajdą nabywców. Czytających było jakby więcej niż obecnie. Do dziś mam kupione spod lady wydawnictwa, czasem drukowane na kiepskim papierze, który z biegiem czasu pożółkł, jednak litery i piękno języka nie utraciły ważności.

Wesołych

Jak co roku robię parę kartek wykorzystując zdjęcia aktualnie posadzonych na balkonie kwiatów.

Życzę dobrych Świąt, chociaż niektórzy (gdzieś tam)popracowali nad tym, aby radość nie była pełna.