Archiwa autora: admin

Belozem – miejsce magiczne

Najpierw zobaczyliśmy przez okno budynki, na których gniazdowały bociany. Widok niezwykły choćby z tego powodu, że na szkole, wielu budynkach w wiosce, a nawet na cerkwi były bocianie gniazda a w nich i obok nich bociany, bociany, bociany. Co roku mają swój festiwal.


.Później zauroczyła nas galeria i jej właściciel Ganu Ganev, który już na nas czekał, przywitał się z przybyłymi podając rękę, bądź obejmując tych, których poznał wcześniej.

W galerii mieliśmy usłyszeć koncert na tuby tybetańskie, wystąpiła niesamowita, porywająca Mihaella Stoikova i wirtuoz gitary – Samuil Gelev mężczyzna o urodzie Antonio Banderasa. Ach, jakie to było przeżycie… Były tańce, śmiech, dyskusje na tematy poważne i mniej. Radość bycia ze sobą w wielu obudziła chęć przyjazdu jeszcze raz, i jeszcze raz, o ile czas i życie pozwolą.

Z kolei przyszedł czas na czytanie wierszy. Gdzie kto stał, siedział stąd prezentował swoją twórczość. Sygnał dawała nieoceniona Rozalia Aleksandrowa – organizatorka festiwalu poezji „Duchowość bez granic”. Wystąpiła poznana wcześniej Tatyana Yotova – poetka, bardka, która podbiła nasze serca swoimi piosenkami, jedna z nich śpiewana wielokrotnie, stała się hymnem festiwalu.

niespodzianka, tłumaczenia na język węgierski

Jakiś czas temu pojawiła się propozycja, aby przesłać 2-3 wiersze do tłumaczenia na węgierski. Wysłałam, choć nie bardzo wierzyłam w to, że mogą zainteresować świetnego tłumacza, poetę, poliglotę, człowieka o znaczącym dorobku Istvana Dabi. Jakież było moje zdziwienie, kiedy odezwał się do mnie i poprosił o więcej wierszy, a jeszcze większe dziś, kiedy okazało się, że tłumaczenia znalazły się na stronie węgierskiego magazynu literackiego. Mam swój dzień 🙂

http://www.naputonline.hu/2019/05/04/agnieszke-jarzembowska-mondja-az-ember-ot-vers/

Elegendő

Nem követelhetünk túl sokat
de hiszen én nem is kívánok
oly sokat
Nekem elég a te jelenléted
egy olcsó virágcsokor
és valamelyik évszak
mondjuk – a tavasz

Legyen hazám

Legyen házam, saját zugom
falaim amik közé hazatérhetek

És várhassak valakit
S köszönthessem boldogan

Díszíthessem fel a szobákat meleggel, fantáziával, vendégszeretettel
legyenek bár kicsik, de meghitten otthonosak.

Szükség van

Időre van szükség
hogy jó szülő legyek

Időre van szükség
hogy jó feleség legyek

Időt kell találni
hogy önmagam lehessek

XXX

A szépségért
nem kell messzire menni

Elegendő
a szomszéd rét egy tücsökkel

Mondja az ember…

A legfontosabb
Meg nem bántani senkit
— mondja az ember
aki már közel a végelszámoláshoz

És hogy valaki azért legyen közel
Mert ezt akarja
Nem pedig azért mert úgy kell lennie

Dabi István fordításai

AGNIESZKA JARZĘBOWSKA lengyel költőnő, 1959-ben született. 1981-ben jelentek meg első versei a Dziennik Akademicki folyóiratban. Azóta 4 epigramma-kötetet és 4 verseskötetet adott ki a hazájában. Verseit több idegen nyelven publikálták, de magyarul most jelennek meg először.

w kolejności polskie wersje

Wystarczy
Nie można wymagać zbyt wiele,
lecz przecież ja nie wymagam
tak dużo.
Wystarczy mi twoja obecność,
taniutki bukiet kwiatów
i jakaś pora roku,
powiedzmy – wiosna.

Dom mieć
Dom mieć, własny kąt
i ściany, do których wracać.
I czekać na kogoś,
i witać z radością.
Zdobić pokoje ciepłem, fantazją, gościnnością,
maleńkie, na przytulne życie.


Trzeba
Trzeba czasu,
aby być dobrym rodzicem.
Trzeba czasu,
aby być dobrą żoną.
Trzeba znaleźć czas,
aby być sobą.

***

Po piękno
nie trzeba jechać daleko.
Wystarczy
pobliska łąka ze świerszczem.


Mówi człowiek
Najważniejsze,
żeby nikogo nie skrzywdzić
– mówi człowiek,
któremu blisko do ostatniego rozliczenia…
i żeby blisko był ktoś,
dlatego że chce,
a nie dlatego, że musi.
Nikt nie jest nieśmiertelny.


kolejna strona, na której zostały opublikowane za sprawą niestrudzonego Istvana Dabi tłumaczenia na język węgierski (teksty – Miejsce po przecinku, *** (natchnienie przychodzi), Koncert, Wernisaż, Do Poety.

https://www.eirodalom.ro/irodalom/muforditas/item/4309-agnieszka-jarzembowska-versei

Agnieszka Jarzębowska versei

HELY A VESSZŐ UTÁN

Min­den
A vessző utáni helytől függ.
El­gon­dol­kod­tam:
– ma­te­ma­ti­ka?
– Nem,
fi­lozófia
-vála­szolt.
Vedd ezt a mon­da­tot,
írd le kétszer,
két különböző hely­re
tedd a vesszőt.
„Sze­ret­ni nem,
sza­bad megölni.”
„Sze­ret­ni, nem
sza­bad megölni.”
A történe­lem
sok­szor
áthe­lyez­te a vesszőt.

XXX

Az ih­let
egy pil­la­nat alatt
szüle­tik nyu­godt test­ben
vagy látomások­kal kínzott
nyug­ta­lan lélek­ben
Féle­lemből
vagy lel­ke­sedésből
vára­kozásból
be­tel­jesülésből
be nem tel­jesülésből
sze­re­lemből
vagy a sze­re­lem hiányából hajt ki
a le­he­tet­lenből elővarázsol­va
Törékeny
ködként úszik
a csil­lag­te­li égbol­ton.
És ele­gendő a szót
elcsípni
egy szóban

ALTATÓ

A gitárok húrja­i­ra álmo­kat terített az al­tató
Hogy a leg­szebb emlékeid nője le­gyen mel­let­ted
Hogy a legérzékibb pil­la­na­tok férfi­ja le­gyen mell­let­ted
És Pat Met­heny, Paco de Lu­cia és mások– egészen John We­be­rig
Rit­mu­sa si­mo­gas­sa a tes­te­te­ket
Sen­ki se tud­ja meg együttléte­tek hőmérsékletét
Ez egy olyan színház ahol sza­vak­ra nin­csen szükség

Hang­jegy-csep­pek áztatják a kot­ta vo­na­lai

VERNISSAGE

Az ifjú per­for­mansz-művésznő
félig ko­pasz­ra bo­rotvált fej­jel
– szop­tató anya.
Egy másik
férfit ke­res.
Az első
a földre zu­hant az esküvői képekről,
ami­ket mint száradó fehérneműt
te­re­get­tek ki.
Öngyil­ko­si pózba
der­medt.

És hon­nan sze­rezzünk most a gye­rek­nek
fényképet az apjáról?

EGY KÖLTŐHÖZ

Adjál fényt mielőtt kihúnysz
Adjál fényt mielőtt végleg el­vo­nulsz

Mondd el a történe­ted

Az életről mi oly kemény
Az életről mi nem leány-regény
Az örökös ro­hanásról
A sok kiábrándulásról
Arról hogy mennyit érsz te
Hogy játsza­ni va­jon megérte
A jó lelkű em­be­rekről is beszélj
Kik­nek sze­re­te­te nem csak szeszély
Kik a világot széppé te­szik
Hagyd hátra a sza­va­id ne­kik
Néhány szép éne­ket
Bol­dogság-teli képe­ket

Adjál fényt mielőtt kihúny
Adjál fényt mielőtt végleg el­vo­nulsz

Mondd el a történe­ted…


Fordítot­ta: Dabi István

AG­NI­ESZ­KA JARZĘBOWS­KA len­gyel költőnő, 1959-ben szüle­tett. 1981-ben je­len­tek meg első ver­sei a Dzi­en­nik Aka­de­mic­ki folyóirat­ban. Azóta 4 epig­ram­ma-köte­tet és 4 ver­sesköte­tet adott ki a hazájában. Ver­se­it több ide­gen nyel­ven pub­likálták, de ma­gya­rul most je­len­nek meg először a ver­sei.

czytając Herberta

Z marszu, bez zastanowienia, bez prób. Czytałam razem z kilkoma poetkami wiersze Zbigniewa Herberta. Było kameralnie, klimatycznie i chyba słuchacze nabrali ochoty, aby sięgnąć po jego twórczość. Czegóż chcieć więcej?…

dav

koncert

Poezja Lechonia, Kasprowicza, Iwaszkiewicza, ks. Twardowskiego, Wilde’a zabrzmiała w wykonaniu Jarka Kąkola w szpitalnej sali konferencyjnej. Było też nieco opowieści zwykłego-niezwykłego artysty pieśniarza, rzeźbiarza, twórcy witraży, który lubi sobie czasem pobyć „chłopem z krwi i kości” i popracować ciężko fizycznie. Jak to się stało, że zainteresował się poezją, jak ją czuje, przeżywa, przekłada na dźwięki można było posłuchać w gawędach tego górala z Węgierskiej Górki, mającego swe korzenie w Milówce, związanego z Żywcem.

Pozazdrościć mu tylko wrażliwości na słowo, na ludzkie historie i szczerości przekazu.

Parę wierszy z wydanej przed kilku laty antologii Koła Literackiego Anima „Optymistyka” przeczytała Maria Duszka – inicjatorka spotkania.

wycieczka

Góry Świętokrzyskie przywitały nas deszczem i nie odpuszczały. Na szczęście udało się cokolwiek zwiedzić.

Aleja Gwiazd – 46 popiersi różnych artystów, tu kilkanaście, które sfotografowałam
Gołoborza
Kielce. Kadzielnia
Podzamcze Chęcińskie

wernisaż

Lubię wernisaże

dziś były dwie artystki. wystawa IUNGO

myślałam że tego się nie da zrobić. a jednak

zamieniły dotyk w przezroczysty obraz.

tęsknota przybrała kształt poplątanych nitek

z witrażowej farby. źrenice metaliczny blask.

ręka z obrączką przysłoniła jedno oko. druga

obok. na innym obrazie oko w miejscu obrączki.

skorupka albo porcelanowa cieniutka wylinka

przemieściła się na szklaną taflę tworząc most.

białe kropki niczym alfabet braile’a. w białych

ramkach. równomiernie rozmieszczone grudki.

można dotykać. są też żółte gładkie koraliki

albo czarne. nieco beżu. trochę kremowego.

podobno to sztuka nie tylko dla niedowidzących.

pierwsza była idea. forma później. a artystki

trzymają w rękach bukiety konwalii. ludzie gadają.

w zieloność

Majowa zieleń nie równa się żadnej innej, świeża, soczysta. Przy słonecznej pogodzie spacer jest samą przyjemnością, a uwiecznianie tej zieloności prawie obowiązek. Bzy już przekwitają, ale kwitną kasztany, buldeneże i masa innych roślin – drzew, krzewów, ogrodowych, polnych. Niektóre przywodzą na myśl dzieciństwo, inne są nowością w krajobrazie…