Archiwum kategorii: fotografie, czyli co wpadło w obiektyw

zjazd

PPG tym razem ruszyło na kraniec Polski, na Warmię tuż przy granicy. Okazuje się, że miejsce, które wypatrzyła Renata, było absolutnie wyjątkowe. Stary folwark wyremontowany i zaaranżowany pod potrzeby mieszkańców i osób wypoczywających. Do tego cisza, spokój, okolica naprawdę z dala od zgiełku. Nic więc dziwnego, że PPG-owcom wcale nie chciało się ruszać gdzieś dalej, by poznawać okolicę. Zostawiliśmy to na następny rok, gdyż wspólną decyzją powtórzymy pobyt na nasze 20-lecie.

Tak jak zawsze przyświecał nam motyw przewodni – tym razem – piraci, wikingowie, marynarze. Trzeba przyznać, że wszyscy dołożyli starań, by zaopatrzyć się w stosowne stylizacje. Gospodarze byli otwarci na nasze zwariowane pomysły i wszystko przebiegło w radosnej atmosferze. Nagadaliśmy się ze sobą na tematy ważne i mniej ważne. Udało się oderwać od spraw codziennych. Nie mogło zabraknąć spotkań autorskich, w tym roku wytypowany został Arek Irek, a jego spotkanie poprowadziła Renata Mszyca, natomiast prowadzenie spotkania z Romanem Rojewskim przypadło w udziale mnie.

Nietypowo mieliśmy dwie kolacje galowe, a to z tej przyczyny, że jedna była „weselna”, bowiem jedna z członkiń grupy niedawno wyszła za mąż i właśnie świętowała swoją papierową rocznicę zawarcia związku. Było uroczyście, smacznie i bardzo „perłowo”. Druga „galówka” była wykwintnie rybna, o co postarali się nasi cudowni gospodarze. Pogodne nastroje dopisywały wszystkim, zabawa była więc przednia.

Pamiątkowe muszle z perłą przygotowała Majka Kuczara, tudzież pirackie tablo. Zabraliśmy ze sobą również słodkie wspomnienie w postaci miodu z pasieki naszej gospodyni Idalii i Marka.

W każdym kątku posiadłości widać dbałość o szczegóły i wysublimowany smak urządzających to niezwykłe miejsce. Dobrze będzie wrócić za rok i uścisnąć nowych-starych znajomych, bowiem za ten czas odmłodnieliśmy o wiele lat.

było

Najpierw było zaproszenie od Any (dawno się nie widziałyśmy), później ustalenie czy uda się mnie dostarczyć na miejsce. Odpowiedź, że jest podwózka, dokooptowanie Asi do grupy. Decyzja organizatorów, że prezentują się zlotowcy, przesłanie fotki i mini bio, plakat zapowiadający imprezę się rozrastał. Na Fb zapowiedzi poszczególnych uczestników, fotki i notki, plakaciki indywidualne. A jeszcze później wszystko według programu. Chociaż zajęłam chyba więcej czasu niż przewidziane 15 minut, (jednak bez protestów współwystepujących). Wieczorem ognisko i kolejne mówienie wierszy, rozmowy, grill. Kolejnego dnia spływ kajakowy, ale nie bez (niespodziewanego) performance’u. Czytanie wierszy na metalowym moście – zupełna nowość, ale wszyscy byli w nastroju akceptującym pomysły Basi. Na zakończenie – malowanie na ścianie.

Trzeba przyznać, że Basia i Jacek – artystyczne dusze – doskonale potrafią zaplanować imprezę, ale i „zarządzić” spontanem.

Objazd (12-19 października 2024)

Mój piąty wyjazd do Włoch, drugi autokarowy, tym razem organizatorem było biuro ITAKA a celem Toskania. Podróż męcząca, ale kierowcy świetni i wyrozumiali, więc humor dopisywał. Wyjazd mogę śmiało ocenić na 5. Niewątpliwym plusem było zwiedzanie ze świetną pilotką – p.Sylwią – ogrom wiedzy, okraszonej anegdotami i ciekawostkami z życia Italii, jej mieszkańców i antenatów. Poszwendać się po małych toskańskich miasteczkach i tych większych – hitów turystycznych – przy sprzyjającej pogodzie i wesołym towarzystwie 49 osobowej grupy i podgrupek integrujących się ad hoc – to sama przyjemność. Ciągle głodni widoków wzgórz ze szpalerami cyprysów i pinii przemieszczaliśmy się z miasta do miasta chłonąc piękno uliczek, zaułków, historię kościołów, ludzi, placów i pałaców regionu. Kamienne schodki, kwiaty, donice, rzeźby, winnice i gaje oliwne…

Zatrzymane w kadrach Pietrasanta, Montecatini Terme, Lukka, Volterra, San Galgano, Bolsena, Montalcino, Sant’Ancino, Piza, Pitigliano, Sovana, Bagno Vignoni, S.Quirico d’Orcia, Florencja plus dwie degustacje miejscowych specjałów ; oliwy, makaronu, oliwek, suszonych pomidorów, chleba bez soli, kawy, wina białego i czerwonego a także indywidualne kosztowanie kuchennych rarytasów, drinków na bazie cytryny, pomarańczy i kto tam jeszcze wie czego, bez reszty wypełniły nasz toskański tydzień. Ciekawostek co niemiara, choćby sposób rozmnażania relikwii, obróbka alabastru, czy wiara, że wejście na wieżę w Pizie przynosi pecha, (toteż studenci wchodzą nań dopiero po zdanych egzaminach), historia życia Michała Anioła, czy to, że wszystkie rzeźby Mitoraja mają jego usta.

Powtórzyłabym wszystko, najchętniej w zwolnionym tempie.

Fotografie, choć warte przejrzenia, nie oddadzą ogromu wrażeń niezwykłej krainy.

Pietrasanta

Montecatini Terme

Lukka

Volterra

San Galgano

Sant’Ancino, Montalcino

Piza

Pitigliano

Sovana

Bagno Vignoni

S.Quirico d’Orcia

Florencja