była woda

Niedzielny wypad nad Zalew Jeziorsko okazał się niespodzianką niekoniecznie sympatyczną. Woda została spuszczona, roboty przy tamie trwają, ukazał się krajobraz iście księżycowy. Ptactwo wodne wyniosło się w inne rejony niż te, w których dotychczas je spotykaliśmy. Postanowiliśmy sprawdzić sytuację na tamie. Poziom wody znacznie obniżony, ptactwa niewiele. Fotograficznie raczej średnio. Ale spacer na świeżym powietrzu zaliczony.

Złoty Potok 2021

Tegoroczna Jurajska Jesień Poetycka – impreza jednodniowa – zawitała do nowego domu kultury w Janowie. Hasłem turnieju jednego wiersza była „wolność”. Poeci wykazali się szerokim podejściem do tematu, jury oceniło i nagrodziło uczestników. Ja musiałam koniecznie zajrzeć do Złotego Potoku i pstryknąć kilka zdjęć, bo cóż to za jurajska jesień bez wizyty w okolicy pałacu Raczyńskich i dworku Krasińskiego. Cudna pogoda i złoto liści w alei klonowej zatrzymałam na dłużej.

kolejna publikacja cieszy

Na 322 stronach czasopisma z trzydziestoparoletnią tradycją „Azahar” revista poetica ponad 900 poetów i 81 grafików z 72 krajów (30 europejskich, 22 amerykańskich, 16 azjatyckich i 4 afrykańskich) a wśród nich moje dwa teksty – miniatury – jeden po hiszpańsku i jeden po angielsku. Do tego fotografia ptaków w galerii artystycznej.

IX Festiwal Poezji Słowiańskiej Czechowice-Dziedzice

Uwiecznić każdą miłą chwilę, uśmiech, dobre słowo. Posłuchać innych, zagłębić się w siebie. Poczuć bliskość, przekazać wartość chwili, pokazać, co się dzieje dla poezji i w poezji – to zadanie festiwalu poezji w Czechowicach-Dziedzicach i Bielsku Białej. Tegoroczny jeszcze w pandemii, ale już bez najwyższych obostrzeń, był okazją do wymiany doświadczeń i zaprezentowania sygnalnie swojej twórczości. Oczywiście goście honorowi mieli swoje minuty połączone w godziny na szerszą wypowiedź. Bogaty program imprezy przewidywał spacer po Czechowicach-Dziedzicach z kustoszem Izby Regionalnej, znanym już ze spotkania w Krakowie sprzed dwóch lat i wycieczki śladami literatów, Jackiem Cwetlerem, który także tym razem zaserwował zebranym potężną dawkę wiedzy i ciekawostek historycznych. Goście festiwalowi odwiedzili szkoły średnie w Bielsku-Białej – Zespół Szkół Plastycznych, Zespół Szkół Elektronicznych, Elektrycznych i Mechanicznych, Liceum Ogólnokształcące im. Marii Skłodowskiej-Curie. Może upiekła się jedna lekcja, a może powstała myśl, że warto czytać poezję…

Tegoroczny festiwal zawitał w różne miejsca: do Centrum Edukacji Ekologicznej, Domu Kultury im.Wiktorii Kubisz, Miejskiego Domu Kultury, Miejskiej Biblioteki Publicznej.

Rozmowy między wierszami z prof. dr hab. Marian Kisielem z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach prowadziła Barbara Gruszka-Zych, o powinności poezji z Wojciechem Kassem rozmawiała Agnieszka Herman, a Józef Baran i Juliusz Wątroba uderzyli wierszem w pandemię przy moderacji Ewy Niewiadomskiej. Z pewnością każdy festiwalowicz wyniósł z tych spotkań coś dla siebie. Poetycki Hyde park urozmaicały występy m.in. zespołu Retrospekcja z moją ulubioną wokalistką Anią Majeranowską-Widomską.

Niewątpliwą wartością były nieoficjalne dyskusje o ważności słowa, odświeżenie starych, nawiązywanie nowych znajomości.

Sprawcą całego zamieszania był niezmordowany Ryszard Grajek, udało mu się namówić do współpracy także swoich synów, nieocenioną pomoc logistyczną i zatrzymanie w kadrze poszczególnych etapów festiwalu goście zawdzięczają m.in. Dawidowi Grajkowi.

Miło znaleźć się wśród „certyfikowanych” uczestników festiwalu po raz kolejny.

Pogoda była piękna, humory dopisywały. A obrazki z Ogrodów Kapias, Czechowic i wieczornej Bielska Białej umilą czas szarugi późnej jesieni, przywiezione tomy wierszy zapewnią lekturę nie tylko w zimowe wieczory.

fotografie w większości moje (z wyjątkiem tych, na których jestem, autorzy: Elżbieta Holeksa, Wacław Morawski, Miroslav Kapusta, Edyta Hanslik, Renata Cygan, Dawid Grajek)

fot. ze zbiorów organizatora
fot. ze zbiorów organizatora

tele-most

po raz kolejny miałam okazję uczestniczyć w tele-moście z Ukraińskimi studentami. Tym razem powodem był Europejski Dzień Języków. Razem z dwoma koleżankami Alicją Kuberską i Renatą Cygan – polskimi poetkami – rozmawiałyśmy o korzyściach z uczenia się języków obcych, o barierach językowych, swoich doświadczeniach w uczeniu się i tłumaczeniach na inne języki. W spotkaniu wzięli udział nie tylko studenci, ale i wykładowcy College’u z Łucka profesor Piotr Jaruczyk i pomysłodawca zorganizowania mostu poeta i krytyk, dyrektor Colege’u Pedagogicznego w Łucku dr Mykoła Martyniuk, do naszego grona dołączył także profesor Petro Biełous. Jest szansa, że zaciekawiliśmy młodzież i zachęciliśmy do poznawania języków, kultury, tradycji nie tylko własnego kraju. Spotkanie przebiegało w miłej atmosferze i pewnie to nie ostatnie takie wydarzenie w życiu uczelni. Znajomości procentują.

w języku ciszy

Słowa przychodzą, zapisują się w pamięci, albo na kartkach, ale jak opowiedzieć ciszę? Tego zadania podjęli się twórcy i tłumacze z 20 krajów (m.in. Białorusi, Słowacji, Rumunii, Hiszpanii, Serbii, Ukrainy, Portugalii, Wielkiej Brytanii, Japonii, Polski) a było ich 131. Wszystko w ramach projektu (z funduszu wsparcia osób niewidomo – głuchych) pilotowanego przez redaktora i poetę Władimira Korkunowa, którego poznałam w Londynie i tłumaczyłam wiersze do antologii „Metafora Współczesności”. Najpierw utwory ukazywały się na stronach internetowych, a teraz właśnie się drukują w Moskwie, w formie antologii. Projekt w maju 2021 uzyskał brązowy medal w konkursie Silver Merkury. Antologia zrobiona profesjonalnie ze wstępem Natalii Sokołowej, posłowiem Natalii Kremniowej, blurbami na okładce Ludmiły Ulickiej i Aleksieja Salnikowa. Jest moc.

„Od urodzenia człowiek trafia do świata wypełnionego dźwiękami i barwami. I większa część ludzkości nawet nie myśli o tym, co przedstawia sobą świat człowieka pozbawionego wzroku i słuchu. Czy to jest świat zmniejszony? Tak, niewątpliwie. Ale ten mały świat jest po-swojemu bogaty: niewidomi i głusi czasami odkrywają rzeczy, które z trudem wyławiają ci, którzy mają narządy wzroku i słuchu całkowicie w porządku. Właśnie o tym świadczą wiersze zebrane w tym tomie.

Nasz rodzaj homo sapiens, człowiek myślący, różni się od wszystkich innych istot żywych zadziwiającą jakością współodczuwania, empatii z otoczeniem. I tę unikalną cechę człowiek powinien przejawiać – wychodzić naprzeciw drugiemu człowiekowi, czynić wysiłek zrozumienia drugiego człowieka, dzielić się wiedzą o o świecie i pomagać tym, którzy tego potrzebują. I nie zapominać o tym, że człowieczeństwo – to całość składająca się z siedmiu i pół milionów komórek. I każda komórka – to ty, ja, on… Właśnie za to my – czytelnicy jesteśmy wdzięczni redaktorom zbioru i jego współautorom”.

Ludmiła Ulickaja

Bardzo dobrze, że w takiej potrzebnej książce wzięła udział taka duża liczba wyjątkowo wspaniałych autorów. Jest niejako mimowolnym i nieuchronnym paradoksem to, że zbiór, o którym mowa o niewodomo-głuchocie, trzeba właśnie zobaczyć. Ale można mieć nadzieję, że wśród czytelników znajdą się nie tylko czytający oczami, ale i ludzie czujący tekst dotykiem, przecież wszystkie współczesne technologie poszerzyły ludzkie możliwości w dostępie do najróżniejszych informacji, chciałoby się mieć nadzieję, że książka będzie miała również wersję cyfrową.

Zadziwiające, jak mało trzeba, żeby kochać. Wystarczy zapach, dotyk, a wszystko pozostałe może pozostać w cieniu”.

Aleksiej Salnikow

i jeszcze jedno miejsce publikacji:

https://discours.io/expo/literature/poetry/deaf-blindness

tam napisano:

Poetycka antologia „Ja – cisza” jest pierwszą na świecie książką o głuchoślepoty jako zjawisku, napisaną nie przez naukowców, ale przez współczesnych pisarzy. W wierszach znajdujących się w zbiorze ponad 130 autorów i tłumaczy z 20 krajów uświadamiają, co czują ludzie pozbawieni możliwości zobaczenia i usłyszenia. Przekazując doświadczenie niedostępne innym, opowiadają o spotkaniach z osobami głuchoniewidomymi i o tym, jak sami poznają świat dotykiem. Redaktor zbioru, poeta i krytyk Władimir Korkunow, przygotował wybór wybranych wierszy dwudziestu sześciu poetów i poetek z Rosji, Australii, Hiszpanii, Ukrainy, Izraela, Polski, Słowacji i Białorusi o tym, jak to jest nie móc zobaczyć świata i jak usłyszeć ciszę.

XXV Międzynarodowy Festiwal Curtea de Arges Poetry Nights

Każdy festiwal jest inny, każdy przynosi nowe znajomości, sympatie, przyjaźnie, wzmożone zainteresowanie historią, zabytkami, tradycją kraju, w którym się odbywa. Nie inaczej było na jubileuszowym XXV festiwalu poezji w Curtea de Arges. W dniach 16-20 września 2021 miałam okazję wraz z Alicją Kuberską uczestniczyć w tym, jedynym w swoim rodzaju wydarzeniu.

Do niewielkiego, ale urokliwego w przebogatą historię miasteczka przybyli goście z Polski, Norwegii, Hiszpanii, Bułgarii, Izraela, Pakistanu, USA. Gdyby nie pandemia, pewnie przyjechałoby więcej spośród 75 zaproszonych poetów z 35 krajów. Z samej Rumunii było w różnych momentach festiwalu około 40 osób. Goście mogli sygnalnie zaprezentować swoją twórczość, zostały wydane dwie potężne antologie, w których przedstawiono sylwetki i utwory w języku angielskim oraz w tłumaczeniach na język rumuński. Były statuetki i medale, którymi uhonorowano wybranych gości festiwalowych, w tym naszą Alicję Kuberską, wśród nagrodzonych byli także nowo poznani Waqas Khwaja, Lali Tsipi Michaeli, Roza Bojanowa, Tina Escana, Erling Kittelsen, Yasmina Moscovici, Florica Popa i wielu innych.

Niewątpliwą atrakcją był kontakt z muzyką i żywiołowym tańcem ludowym. Goście zachwycali się utalentowaną młodzieżą i nieco starszymi muzykami i tancerzami. To piękne, że tradycje są przekazywane z pokolenia na pokolenie a tradycyjne stroje nie znikają w muzealnych magazynach.

70-lecie urodzin znanej i uznanej poetki Karoliny Ilicy było pretekstem do zaprezentowania zarówno jej sylwetki twórczej, jak i oryginalnych sposobów utrwalania utworów związanych z tradycją regionu i kraju. Część wydarzeń festiwalowych odbywała się w pomieszczeniach hotelu Posada, część w sali besarabskiej Miejskiego Muzeum, a ceremonia rozdania nagród i uroczystość zakończenia festiwalu w bazylice – katedrze św.Mikołaja.

Zadbano i o bliższe poznanie historii, zabytków, legend związanych z Curtea de Arges i Wołoszczyzną a także piękna niedalekiego Virdaru. Zobaczyliśmy najważniejszy ośrodek pielgrzymkowy w regionie z relikwiami św. Filoftei, cząstkami relikwii męczennicy Tatiany i miejsce pochówku królów Rumunii Karola I i królowej Elżbiety, Ferdynanda i królowej Marii oraz innych znaczących postaci z historii Rumunii, a także Cerkiew Zaśnięcia Matki Bożej mistrza Manole projektanta i budowniczego przybyłego z Niemiec a ufundowaną przez Neagoe Besaraba V ukończona przez jego zięcia Radu de la Afumati.

Moim i Alicji Kuberskiej przesympatycznym dodatkiem do całej imprezy była wizyta w prywatnym mieszkaniu-galerii wenezuelskiej literaturoznawczyni i malarki mieszkającej w Curtea de Arges – Yasminy Moscovici. Artystka podkreśliła, że zaprasza poetów do swojego domu wyjątkowo rzadko, toteż oglądając „na żywo” jej obrazy poczułyśmy się niezwykle zaszczycone.

Na koniec festiwalu w nieformalnej atmosferze biesiady w spontanicznych występach wokalnych zainicjowanych przez przeurocze Hiszpanki Reme Alvarez Diaz i Tinę Escanę (Almę Perez) zabrzmiały piosenki w językach ojczystych wszystkich gości festiwalowych.

Niezwykle wzruszającym momentem było wręczenie nam przez miłą poetkę Floricę Popa własnoręcznie wykonanych serwetek i przetworów owocowych a także zaśpiewania przez nią polskiej ludowej piosenki z repertuaru Mazowsza.

Perfekcyjne tłumaczenie mowy gospodarzy na język angielski podczas całego festiwalu zawdzięczaliśmy sympatycznej Alinie Baiasu. Podziw i szacunek wzbudził udział głównego organizatora i dyrektora festiwalu poruszającego się na wózku i korzystającego z butli tlenowej Iona M. Dumitru wspieranego przez żonę i córkę.

Dla tych wszystkich wrażeń i osób, atmosfery, dla tych pięknych miejsc warto było ponieść trudy podróży. Kto wie, może będzie kontynuacja znajomości, spotkań gdzieś w świecie.

zagraniczni uczestnicy festiwalu (od lewej): Roza Bojanowa, AJ, Emiliya Avginova, Reme Alvarez Diaz, Maryam Khwaya i Waqas Khwaja, Lali Tsipi Michaeli, Alina Baiasu (tłumaczka), Alicja Kuberska, Erling Kittelsen