Archiwum kategorii: ptaki

Sieradz, kwiecień 2021

Mimo kapryśnej aury na spacer zawsze warto się wybrać, choćby na Grodzką, w okolice wzgórza zamkowego, skansenu, nad Żeglinę. Zauważy się pliszkę siwą, sarenkę, szpaka, kosy, kaczki krzyżówki, drozda, bażanta, można wsłuchać się w śpiew innych ptaków, a jeśli się potrafi, rozpoznać pojedyncze głosy w tym chórku.

Na osiedlu pojawiły się oprócz stałych bywalców jeszcze wędrowne małe ptaszki – kapturki; on z czarnym kapelutkiem na głowie a ona rdzawym. Są oczywiście bardzo ruchliwe, więc trudno im zrobić dobre zdjęcie, ale poprzyglądać się im, jak spijają krople deszczu zawieszone na gałązkach – czysta przyjemność.

okolice Warty 9 kwietnia 2021

Wiosna w tym roku wyjątkowo chłodna, ledwie kilka stopni, a już bardzo chce się ciepła, spacerów w słońcu, zieleni. Trawa powoli zaczyna zmieniać barwę, na drzewach pączki liści jeszcze słabo rozwinięte, ledwo, ledwo wyglądają. Za to ptactwo krąży nad łąkami i polami. Parki i rezerwaty przyrody rejestrują wzmożony ruch. Widzieliśmy dziś gęgawy, kormorany, łabędzie, czaple, jakieś drapieżniki i mnóstwo ptasiej drobnicy, którą trudno było schwytać w obiektyw. Malownicze rozlewiska w okolicy Warty przyciągają. Często tu wracamy.

wiosennie

Sobotni wypad w kierunku Warty i za nią przyniósł nieco obserwacji przyrodniczych. Pojawiły się już żaby, gęsi gęgawy latały w tę i we w tę, pływały w starorzeczu, siedziały na polu. Z gałązki na gałązkę przeskakiwały najmniejsze ptaki Europy – mysikróliki. Świeże pączki modrzewia wyraźnie smakowały sikorkom modraszkom. Na jednym z drzew urządził sobie koncert chór składający się z różnych ptaków. Był i szpak, i kwiczoł, i trznadel i jeszcze jakieś ptaszęta, które trudno było rozpoznać. Nieopodal dała się zauważyć robota bobrów, ich samych jednak nie widzieliśmy. Zalew Jeziorsko tylko w środkowej części, właściwie poza zasięgiem obiektywu wykazywał oznaki ptasiego życia. Na brzegu płytko albo całkowicie bez wody, co robiło wrażenie raczej wymarłego krajobrazu.

W drodze powrotnej w Małkowie naprzeciw pałacu zobaczyliśmy kilka bocianów, chyba z pięć, krążących wokół gniazda na opuszczonym kominie. Jeden wylądował, sprawdził stan „domostwa”, które nieco zarosło trawą i zapozował do zdjęć, dzięki czemu wyszła całkiem udana sesja foto.

Najważniejsze jednak, że zakosztowaliśmy ciszy, spokoju, i wreszcie wiosennego powietrza.

okolice

Okolice wzgórza zamkowego przywitały nas śpiewem ptaków, najpiękniej zaprezentował się kos i sikorka modra, pani gilowa była cicha, a dzięcioł sprawdzał stan drzew. Słońce zachodziło pięknie, nawet zwykły gołąb grzywacz prezentował się w tym świetle dostojnie, spośród drzew wyglądał blady księżyc.