Archiwa kategorii: spotkania

8 Marca, kobieco i z niespodziankami

Kwiatki, czekoladki, życzenia to nie wszystko, co się dzisiaj działo. Zresztą wystarczy zerknąć na zdjęcia.


„W imieniu FICH Forum z siedzibą w Maroku, mamy zaszczyt przekazać ten Certyfikat dla
Agnieszka Jarzębowska
z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet,
za jej konstruktywne wysiłki w odrodzenie myśli kulturalnej we wszystkich społeczeństwach”

Wśród słuchaczy nie-poetów czułyśmy się bardzo dobrze, przyjęto nas życzliwie, pięknymi brawami, kwiatami i smakowitą ucztą. Uroczystość z okazji Dnia Kobiet z udziałem władz powiatu. (usłyszeć od jednej z uczestniczek- wypijmy za wasz wspaniały talent – bezcenne)
miła niespodzianka z portalu fotograficznego (spora konkurencja)
zawsze róże, zawsze pąsowe

po warszawsku

Była sobota 23 lutego 2019 r. i spektakl „Piloci” w teatrze Roma – dynamiczne, roztańczone widowisko z niezłą obsadą (m.in. Robert Rozmus i mnóstwo „młodych zdolnych), zaskakujące efekty specjalne. 2 godz. 45 minut oderwania od codzienności plus nieco inne spojrzenie na historię Dywizjonu 303. Siedemnasty rząd, całkiem dobre miejsce do oglądania i kontemplowania.

a później spotkanie z „odbiciami” i after w MultiPubie pod Grubą Kaśką, wieczór skończył się nocnymi Polaków rozmowami o jakiejś czwartej nad ranem. Powrót do pracy i spraw domowych mniej rozrywkowy. Reset zawsze pożądany…

Nie mogłam sobie odmówić drobnego komentarza kolażowego. (Niestety zdjęcia robione komórką, bo prawdziwy aparat został na łóżku w apartamencie)

gdzie ludzie życzliwi…

25 stycznia 2019 r. w piątek odbyło się setne spotkanie poetów na DACH-u w Warszawie, właściwie to było spotkanie SAP-owiczów, czyli członków Stowarzyszenia Autorów Polskich, II Oddz. Warszawa, jednak było trochę osób spoza stowarzyszenia, w tym ja jako wolny strzelec i niezgrupowana istota. Na sali osobnicy w wieku x-plus, a jak się bawili, jak składali sobie życzenia, jak się witali… miło było spojrzeć, usłyszeć i być pośród. Dotarłam na miejsce, czyli na Fajansową do klubu Ona taksówką w towarzystwie Ryszarda Grajka, wcześniej w dworcowym McDonaldzie spędziwszy na pogawędce i planowaniu kolejnych imprez około poetyckich, dobrze ponad godzinę.

Inicjatorka całego zamieszania Wanda Dusia Stańczak rozpoczęła Dach z niejakim opóźnieniem, bowiem zgromadzeni na sali żywo biesiadowali, gadali, dobijali inni. W każdym razie krzesła trzeba było dostawiać. Wręczono nagrody, dyplomy, statuetki, śpiewano, grano, rozmawiano, żartowano, jedzono, pito, prezentowano sylwetki i wiersze. Motyw „setki” pojawiał się wielokrotnie. A jaka była atmosfera, wystarczy zerknąć na kolaże.

I ludzie życzliwi, i miejsce spotkania niezwykłe…

styczniowy wieczór

W Bibliotece Powiatowej dziś całkiem sympatycznie i z niezłą jak na fatalną pogodę i to, że wiele osób nie mogło przyjść ze względu na obowiązki służbowe, frekwencją. Opowiadałam o festiwalach poezji, o ludziach, których spotkałam, o miejscowościach, które odwiedziłam. Choć przez chwilę mogłam być znów w pięknym otoczeniu, w słońcu, ciepełku, a na dodatek jeszcze zabrać parę osób w osobliwą podróż. Pokazałam ponad 200 zdjęć, przytoczyłam parę anegdot. W bibliotece zostanie jeszcze nieco tego nastroju, bowiem udało się otworzyć wystawę w holu, będzie czynna przez miesiąc, a może i dłużej.

Podsumowanie 2018

fot.Monika Sawicka-Kacprzak
fot.Monika Sawicka-Kacprzak
fot. Monika Sawicka-Kacprzak

Kolejna wizyta w łódzkiej RetSat TV i rozmowa z Moniką Sawicką – Kacprzak przyniosła podsumowanie roku 2018, a było o czym mówić, ponieważ ten rok był rekordowy pod względem ilości wydawnictw, jakie się ukazały w kraju i na świecie z udziałem moich tekstów.

z Moniką Sawicką-Kacprzak

fot. Monika Sawicka-Kacprzak
w lustrzanym odbiciu

Kraków, ach Kraków…

Były promocje, było spotkanie po, był spacer, teatr, wystawa Wyspiańskiego czyli całkiem kulturalny weekend.

Londyn 2018, 6. Festiwal Poezji „Słowiańska Brosza”


Festiwal „Słowiańska Brosza” odbywał się w tym roku po raz szósty. Dla mnie było to trzecie spotkanie z festiwalem i jego gośćmi. Każde wyjątkowe, każde z innego powodu.
W tym roku lecieliśmy z Wrocławia. Na lotnisko Stansted w Londynie przyjechał po nas sympatyczny taksówkarz poznany w ubiegłym roku, a na stałe współpracujący z dyrektorem festiwalu Aleksym Wróblem. Ponieważ Londyn to spore odległości, więc trasę na miejsce docelowe spędziliśmy na pogawędce o życiu na obczyźnie, o mającym nastąpić Berexicie, o tym i owym. Pogoda i podobnie jak przez ostatnie 2 lata i teraz była nielondyńska, czyli słoneczna i ciepła. Jesień cudna, miasto pełne życia, imprezy poetyckie w kilku miejscach. Na początku POSK (Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny) i koncert Janusza Kohuta z premierą kantaty „Niepodległość”, wystąpiły również znakomite artystki – Joanna Korpiela – Jatkowska i Urszula Mizia. Joanna Korpiela – Jatkowska wraz ze swoją utalentowaną uczennicą Agnieszką Bąk, przesympatyczną młodą dziewczyną, zaśpiewały kilka piosenek z tekstami Aleksego Wróbla. Znałam piosenki z płyty, jednak te wykonania przerosły moje oczekiwania pod każdym względem. Zaprezentowały swoją twórczość także bułgarskie poetki Elka Nyagolowa, Lubka Slavova, Migliena Gieorgijeva, Yordanka Getscova, po czym wystąpił bułgarski bard Valeriy Postharov, który zaprezentował pieśni i piosenki serbskie, bułgarskie, rosyjskie, chorwackie, macedońskie.
Miłym zaskoczeniem było dla mnie spotkanie z angielskim poetą Tedem Smith-Orr. Wspomagając się językiem uśmiechu i tłumaczeniem męża (wprawki w stosowaniu angielskiego w praktyce) zamieniliśmy z Tedem kilka zdań, wymieniliśmy się tomikami poezji, otrzymaliśmy sympatyczne dedykacje, a zdjęcie Teda, które mu wysłałam po powrocie już z Polski, stało się jego profilowym na Fb, co oczywiście sprawiło mi radość.
Pierwszą noc spędziliśmy u Eve znajomej Alka Wróbla, u której nocowaliśmy w ubiegłym roku. Kolejne nie bez niespodzianek już u Alka, razem z kilkoma gośćmi festiwalowymi.
Kolejnego dnia mieliśmy wizytę w Ambasadzie Polskiej i rozmowę z ambasadorem Arkadym Rzegockim. W spotkaniu wzięli udział Aleksy Wróbel z żoną Bożeną, Elka Nyagolowa z Valeriym Postharovem, Ondrej Kalamar, Zuzka Kuglerova, Lubka Slavova, Migliena Gieorgijeva, Yordanka Getscova, Sławomir Krzyśka, Blażej Szuman i ja z mężem. Wszyscy zostali przedstawieni przez Aleksego Wróbla, opowiedzieli o sobie i swojej twórczości, niektórzy wręczyli ambasadorowi swoje tomiki poezji. Spotkanie przebiegło w sympatycznej, przyjaznej atmosferze, poeci usłyszeli kilka ciepłych słów, zostali poczęstowani kawą, herbatą, ciastem i owocami, po czym udali się do Muzeum i Instytutu Sikorskiego, gdzie po krótkim zwiedzaniu zaprezentowali się poeci rosyjscy Margarita Markova, Lilya Ward, słowaccy Ondrej Kalamar, Zuzka Kuglerova, Alica Mikitovicova. Tu nastąpiło wręczenie nagrody festiwalu medalu „Słowiańska Brosza”, którą otrzymała Zuzka Kuglerova. Nagrodę przyjęła z ogromnym wzruszeniem, które udzieliło się również obecnym na sali. Zaprezentowano także moje tłumaczenia wierszy Vladimira Korkunova i Svetlany Demidowej. Sami autorzy błądzili jeszcze po Londynie i mieli wystąpić dopiero w POSK.
Momentem szczególnym podczas pobytu w Instytucie Sikorskiego był koncert pieśni patriotycznych w wykonaniu Janusza Kohuta, Joanny Korpiela – Jatkowskiej i Urszuli Mizia. Urszula Mizia nie dość, że świetnie grała na wiolonczeli, to jeszcze przybliżyła obecnym gościom historię prezentowanych utworów i tło historyczne okresu w jakim powstawały, a były to pieśni – kandydatki do zostania hymnem narodowym. Koncert zakończył się wspólnym odśpiewaniem hymnu polskiego, co było niezwykle wzruszającym momentem.
Dzień obfitował w wydarzenia, w POSK była okazja do posłuchania wierszy polskich uczestników festiwalu Edyty Hanslik, Bogusławy Chwierut, Bernadetty Krawiec, Sławomira Krzyśki, Błażeja Shumana, Wiesława Falkowskiego, Małgorzaty Jędrzejewskiej, także moich; rosyjscy goście z Moskwy – Vladimir Korkunov i Svetlana Demidowa zaprezentowali pierwszy numer czasopisma literackiego „Kontekst” i wiersze swoje oraz współczesnych poetów ukraińskich w tłumaczeniu na język rosyjski. Wysłuchaliśmy koncertu Remiego Juskiewicza – polskiego artysty mieszkającego w Londynie.

Sobotnie przedpołudnie to spacery po Londynie. Zobaczyliśmy kilka różnych miejsc, między innymi słynne Camden, Katedrę Westminsterską. Ja zostałam porwana przez przesympatyczną Alinę Tabisz, która pokazała mi kawałek „swojego” Londynu. Wybrałyśmy się do księgarenki Notting Hill, na ulicę Portobello, na kawę do kawiarenki.

Wieczorem uroczysta kolacja i koncert w Jazz Club POSK, gdzie popis swoich umiejętności dał Janusz Kohut. Przyjęty zresztą owacyjnie.

Nie wymieniłam wszystkich poetów i osób, z którymi przyszło się spotkać, jednak festiwal w Londynie będę wspominać z rozrzewnieniem.

Ostatni dzień pobytu w Albionie upłynął na zwiedzaniu Brighton, East Dean Village Green, a także klifów Seven Sisters z latarnią Beachy Head, ale to już temat na oddzielne opowiadanie.

Fotografie, na których jestem, są autorstwa uczestników festiwalu Aliny Tabisz, Barbary Słabuszewskiej, Lubki Slavovej, Anny Marii Różańskiej.