Archiwum autora: admin

wiadomość

Wczoraj nadeszła wiadomość o publikacji w międzynarodowej antologii, która się ukazała w Indiach. Kniga opasła i ciężka – ponad 1kg 70dkg, ale nie tylko ciężar rzeczywisty się liczy, ważne jest także towarzystwo, a to jest imponujące. Miło się pogrzać w ciepełku. 1303 wiersze, 125 języków, 761 poetów, 86 krajów, sam spis treści kończy się na 39 stronie. Książka z pewnością jest wydana porządnie sądząc po ilości sponsorów oraz po wyglądzie i wadze poprzedniej, którą przytargałam z poświęceniem z Indii w ubiegłym roku. Można ją kupić na różnych amazonach, ale na razie jest to niemożliwe ze względu na epidemię, toteż plik wirtualny musi wystarczyć. Z polskich autorów naliczyłam 12 osób, z tym że 4 to autorzy stale mieszkający w innych krajach, 2 opublikowano wyłącznie po angielsku. Publikacji w języku polskim jest 10. Redaktorem wydania i osobą, która zrealizowała projekt jest znana indyjska poetka prof. Padmaja Iyengar-Paddy, którą poznaliśmy podczas pobytu w Hyderabadzie w ubiegłym roku. Przebywaliśmy z kilkoma poetami w Guntur i Hyderabadzie na przełomie września i października a prof. Padmaja Iyengar-Paddy zapraszała nas na kolejny festiwal już w grudniu 2019 r., niestety kolejny raz do Indii w tak krótkim czasie nie daliśmy rady jechać, teraz też byłoby to trudne z innych względów. I tak mieliśmy szczęście goszcząc w tym ciekawym kraju na zaproszenie dr. Lanki Sivy Prasada.

szczególny czas

Zapanowała epidemia koronawirusa, większość osób siedzi w domu. Ci, którzy mogą, pracują zdalnie; szkoły, teatry, placówki kultury pozamykane. Życie przeniosło się do internetu. Ja co prawda mam obowiązki kulinarne (nie tylko domowe) – należy doobiadować ojca, który z racji wieku (za chwilę 89 lat) nie powinien wychylać nosa poza furtkę. Zresztą nawet bez epidemii wychodzenie z domu samopas kończy się dla niego niezamierzoną przejażdżką środkiem niekoniecznie publicznego transportu.

Drobne zapasy zrobione, nie da się spotykać w większym gronie, więc zostają spotkania z budzącą się naturą. Ta nie próżnuje, co widać na zdjęciach.

w międzynarodowym magazynie artystyczno-literackim

Po raz kolejny ukazała się publikacja mojego tekstu w magazynie literackim „Azahar”, który ukazuje się już ponad 30 lat. Tym razem mam zaszczyt być publikowana dwukrotnie, bowiem w magazynie oprócz wiersza znalazły swoje miejsce dwie fotografie pstryknięte przeze mnie niedawno podczas pobytu w Atenach. Rada jestem ogromnie.

w Gorzowie

25 lutego 2020 r. odbyło się spotkanie poetyckie w ramach projektu „GrupyLITER”. Wybrałyśmy się we trzy: Joanna Chachuła, Magdalena Olejnik i ja, jechałyśmy do Gorzowa Wielkopolskiego jakieś 6 godzin, nie bez niespodzianek po drodze. Towarzyszyła nam trema, bowiem tamtejsze środowisko i sama organizatorka dość wymagający, zresztą zawsze jest obawa o to, jak człowiek i jego pisanina zostaną przyjęte. Na dodatek w tym dniu odbywało się inne spotkanie ze znaną osobistością ze świata nauki i wybitnym znawcą języka, toteż istniała obawa, że frekwencja na naszym będzie znikoma.

Najpierw jednak wybraliśmy się na posiłek do naleśnikarni. Było smacznie i ładnie, z przyjemnością polecamy to miejsce.

fot.AJ

Obawy co do frekwencji okazały się nieuzasadnione, zjechali się ludzie z kilku miejscowości, przyjęto nas życzliwie. Dyskutowano o poezji i działalności grupy DESANT chętnie. Poznałyśmy nowych ludzi, ze starymi znajomymi witaliśmy się serdecznie. Najaktywniejszymi dyskutantami, oprócz Beaty Patrycji Klary byli panowie Marek Stachowiak, Marek Lobo-Wojciechowski, Roman Habdas.

fot.AJ
fot.M.Stachowiak
fot.AJ
fot.Jolanta Karasińska
fot.L.Lisiecki
fot.L.Lisiecki
fot.L.Lisiecki
fot.L.Lisiecki
fot.L.Lisiecki

Nocowałyśmy w niezwykłym miejscu, nieco za miastem, przyjęci bardzo gościnnie przez Beatę Patrycję Klary i Marka Stachowiaka rozmawialiśmy niemal do północy. Później udałyśmy się na spoczynek do pokojów zatytułowanych: piekło, niebo i raj. Rano króciutki spacer po okolicy i w drogę.

fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.M.Olejnik
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ

W Gorzowie Wielkopolskim wszystkie trzy byłyśmy po raz pierwszy, toteż interesowało nas, co miasto może nam pokazać. Na zwiedzanie przeznaczyłyśmy środowe przedpołudnie. Najpierw ruszyłyśmy nad Wartę.

fot.AJ
fot.AJ
fot.M.Olejnik
fot.AJ
fot.M.Olejnik
fot.AJ

Przed budynkiem Miejskiego Ośrodka Sztuki zatrzymałyśmy się przy rzeźbie Andrzeja Moskaluka.

fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ

W Miejskim Ośrodku Sztuki zwiedziłyśmy niezwykłą wystawę prac Władysława Hasiora .

fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ

Za sprawą gorzowskiej projektantki Natalii Ślizowskiej i jej MY FASHION WORLD, znalazłyśmy się na chwilę w świecie mody. Intrygująca była zarówno jej wystawa w MOS jak i zagospodarowanie przestrzeni, w której znalazło się miejsce na kącik modowy z przymrużeniem oka.

fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.M.Olejnik
fot.M.Olejnik

W innej sali zatrzymał nas filmowy performance.

Gorzów będzie nam się kojarzył również z dość dziwną budowlą w kształcie pająka. Zauważyłyśmy ją już poprzedniego dnia.

fot.AJ
fot.AJ

Jak na dwa dni, a właściwie popołudnie i wieczór jednego a przedpołudnie następnego dnia wrażeń było naprawdę moc.

A w drodze powrotnej luty zafundował nam takie obrazki.

fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ
fot.AJ