Archiwum kategorii: fotografie, czyli co wpadło w obiektyw

pierwsze

W Krotoszynie w Bibliotece Publicznej im. Arkadego Fiedlera odbyło się pierwsze po zmianie prezesa spotkanie Wielkopolskiego Oddziału ZLP. Biblioteka przyjęła Oddział pod swoje gościnne skrzydła i zdaje się (tak ogłoszono), że właśnie w tym miejscu będzie nowa siedziba. Dla mnie i osób mieszkających na trasie do tej miejscowości wygodne połączenie kolejowe, co ważne bez przesiadek, dające możliwość 4-godzinnego pobytu na spotkaniu.

Biblioteka prezentuje się pięknie: nowoczesne, przestronne sale, klimatyzacja, dostęp do multimediów, liczne akcenty związane z osobą patrona biblioteki. Dla grających dostępny fortepian, na którym dwóch członków Oddziału zagrało parę taktów. Omówiono plany, zaprezentowano najnowsze wydawnictwa, wskazano na pewne potrzeby organizacyjne. Zarząd wydaje się mocno zmotywowany, istnieje nadzieja, że entuzjazm udzieli się pozostałym członkom.

W Krotoszynie byłam po raz pierwszy, więc z przyjemnością przespacerowałam się z całą grupą po rynku i zwiedziłam mieszczące się nieopodal muzeum. Oczywiście z przewodnikiem, który zaprezentował bogatą wiedzę o historii miasta i regionu. Wśród eksponatów zabytkowa rzeźba Marii z Dzieciątkiem, znaleziona podczas porządków w tapczanie starszej kobiety po jej odejściu do lepszego świata.

Na zakończenie pobytu zajrzeliśmy na smaczny obiad w restauracji o wdzięcznej nazwie „Ministerstwo schabowego”. Schabowe były z ziemniakami/ bądź frytkami, udało się zamówić taxi i zdążyć na pociąg powrotny. Wieczorem przyszedł czas na zapoznanie się z najnowszymi publikacjami.

Obszerniejsza informacja na oficjalnej stronie Wielkopolskiego Oddziału ZLP przygotowana przez kompetentne osoby. Ja tymczasem wrzucam notkę bez nazwisk i szczegółów, jedynie pierwsze wrażenie z pobytu w Krotoszynie.

III Biesiada Poetycko-Muzyczna

W Jaworznie byłam już po raz czwarty. Tym razem skorzystałam z usług kolei i dotarłam na miejsce w stosownym czasie, bezstresowo. Zaproszona do nocowania w domu organizatorki III Biesiady Poetycko-Muzycznej, poetki Renaty Batko. Wszystko było zaplanowane jak w zegarku. Zostałam odebrana z dworca przez małżonka Renaty, który dzielnie wspierał Renię w jej poczynaniach. Po czym obiadek i spotkanie z dwoma pozostałymi gościniami państwa Batków. Ruszyliśmy do Muzeum i jaworzyńskiego Jazz Clubu, gdzie miało się odbyć to wydarzenie. Przed Biesiadą cyknęłam sobie jeszcze fotkę na tle „tła” (a właściwie cyknęła mi ja Danusia Bartoszuk z Piaseczna), a „tłem był wspaniały mural przedstawiający Basię Trzetrzelewską, kiedyś mieszkankę Jaworzna.

Na wydarzenie zjechali znajomi poeci z Krakowa, Milanówka/Warszawy, Tychów, Cieszyna, Piaseczna, Czechowic-Dziedzic, Trzebini, Bielska-Białej, Czeladzi. Oczywiście byli także artyści jaworzniccy – poeci i muzycy z zespołu Ballaard. Magdalena Węgrzynowicz-Plichta, Robert Marcinkowski, Agnieszka Herman, Ryszard Grajek, Edyta Hanslik, Barbara Korczyk, Danuta Bartoszuk to poeci, których znam od dawna, kilku poetów z Jaworzna poznałam wcześniej, doszli nowi. Jazz Club to miejsce klimatyczne, jednak czym byłoby miejsce, gdyby nie ludzie. A ci wpisali się w klimat swoimi tekstami i dźwiękami znakomicie.

Ponieważ pociąg do swojego miasta miałam po południu w poniedziałek, udało się jeszcze zaliczyć sympatyczny spacer nad zalewem Sosina. Trzeba przyznać, że miejsce pięknie zagospodarowane, sprzyjające relaksowi na świeżym powietrzu.

jubileusz

10 lat łódzkiej „Kameny”, dostałam zaproszenie, pojechałam, pstryknęłam foty, porozmawiałam ze znajomymi poetami. Zawsze mnie poruszają takie wydarzenia. Wielki plus dla szefa „Kameny” Stanisława Średzińskiego, który pamiętał o ludziach współpracujących z pismem i fundacją. Były pamiątkowe dyplomy i statuetki. Było muzycznie, lirycznie i satyrycznie. Impreza zaczęła się i zakończyła w zapowiadanym czasie, rzadko się zdarza taka celność w ustalaniu ram czasowych.

19-23 marca 2026

Festiwal w Cluj-Napoca przebiegał w przyjaznej atmosferze. Nie obyło się bez niespodzianek, bowiem po pierwsze zwolniono nas z obecności na debatach filozoficznych, które odbywały się jedynie w języku rumuńskim, w tym czasie mogłyśmy zwiedzać miasto – historyczną stolicę Transylwanii, wpaść na kawę do kawiarni na placu tuż obok katedry św.Michała i imponującego pomnika króla Macieja Korwina, poszwendać się po uliczkach, popodziwiać architekturę, popstrykać fotki. Po drugie miałyśmy okazję poznać interesujących poetów i poetki (m.in. Adriana Suciu, Mariusa Ghiberdica, Violetę Anciu, Nicoletę Craete, Balazsa Attilę, Mirceę G. Florescu, a także dwie przesympatyczne Włoszki – Lucillę Trapazzo, Sabrinę De Canio). Oczywiście podczas posiłków konwersacje odbywały się w języku angielskim, którym obecni władali mniej lub bardziej biegle (ja mniej), w każdym razie dogadywaliśmy się. Dwukrotnie miałyśmy okazję zaprezentować swoją twórczość, co zostało uwiecznione przez organizatorów i ruszyło w eter. Nasze wiersze zostały przełożone na język rumuński i odczytane przez poetkę i tłumaczkę Nicoletę Craete, my czytałyśmy po polsku. Jest szansa, że kolejne utwory zostaną przełożone i opublikowane w Rumunii.

Inicjatorką naszej wyprawy i pośredniczką w przekazaniu zaproszeń do Cluj-Napoca dla mnie i Agnieszki Herman była, jak często siedziało w przeszłości, Alicja Maria Kuberska, dla której spotkanie z kilkoma twórcami nie było pierwsze.