
Bardzo sprytne, ruchliwe, ale jest ich sporo, dokarmiane specjałami dają się łatwiej sfotografować, w Sieradzu zaobserwowałam bogatki i modre. Wszystkie sfotografowane w trzeciej dekadzie stycznia 2021.





















Od czasu do czasu przewinie się jakiś ptak, gdzieś usłyszy się odgłosy… ale to nie to samo, co wiosną, latem, czy choćby jesienią.
Sikorki przemieszczają się z gałązki na gałązkę bardzo zwinnie.










sroki utrzymują się na gałęziach nieco dłużej… a osiedlowe gawrony, kawki i jakie tam jeszcze mają swoje ulubione miejsca i nie tracą energii na latanie to tu, to tam.



Całkiem blisko rośnie kilka drzew, na jednym z nich często siadają sikorki bogatki. Podobno są największe pośród europejskich sikor i należą do wróblowatych. Nieco skaczą po gałązkach, coś pogryzają, są bardzo szybkie i zwinne, toteż złapanie ich w obiektyw wcale nie jest takie proste. Najpierw trzeba je usłyszeć, wypatrzyć a dopiero później łapać w obiektyw.

















Zimno, ledwie 2-3 stopnie powyżej zera, spore zachmurzenie, ale spacer na świeżym powietrzu zaliczony. Kilka zdjęć zrobione, więc można uznać, że czas spędzony pożytecznie.




















Pogoda w niedzielę była bardzo piękna, zupełnie nielistopadowa. Okazja do wyruszenia w niedaleką podróż i spacer. Tym razem dotarliśmy do Siedlątkowa. Maleńki kościółek (podobno najmniejsza parafia w Polsce) znajdujący się w lekkiej depresji, kapliczka i otoczenie zbiornika Jeziorsko okazały się wdzięcznym obiektem dla obiektywu. Udało się złapać nieco promieni słońca i trzeba było wracać.







zbiornik Jeziorsko







okoliczne gospodarstwa z ptactwem domowym i belami słomy






i klucz dzikich gęsi, znak jesieni.