Lubię wracać w „ptasie miejsca”, do takich należy Zalew Jeziorsko. Tym razem udało się schwycić w obiektyw kormorany w różnych konfiguracjach. To wyjątkowo fotogeniczne ptaszory.

Lubię wracać w „ptasie miejsca”, do takich należy Zalew Jeziorsko. Tym razem udało się schwycić w obiektyw kormorany w różnych konfiguracjach. To wyjątkowo fotogeniczne ptaszory.





















Ulubione miejsce spacerowe sieradzan – ulica Grodzka i staw. Można go łatwo obejść dookoła, zerknąć na przyrodę. Częste miejsce spędzania czasu przez wędkarzy. Warto przedłużyć spacer o wizytę w parku im.Mickiewicza, można wrócić i przysiąść na Grodzkiej, poobserwować zachodzące słońce, wschód księżyca. Od tej strony panorama miasta prezentuje się najpiękniej. Początek jesieni urzeka.



















Na gałązce modrzewia siedział ptak, maleńki szczygieł. Przyglądałam mu się przez kilkanaście minut, przysłuchując się jego szczebiotowi, który wcale nie był bardzo cichutki. Bardzo przyjemny dla ucha. Podziwiałam zwinność ptaszka, raz po raz naciskając spust migawki.





a w innym miejscu miasta, gdzieś na osiedlu zainstalował się inny, dużo większy i mniej kolorowy, za to głośniejszy ptak, a właściwie myślę, że to była ona – pani kosowa, ale mogę się mylić.

Na Jeziorsku ptasio, poprzednia wizyta zakończyła się plonem kilkunastu fotografii zbiorowiska czapli białych. Przedwczorajsza przyniosła fotki kormoranów z towarzyszącymi łyskami i kaczkami krzyżówkami, oczywiście jeszcze coś w obiektywie się zatrzymało. Wyprawa połączona była z wypróbowaniem możliwości nowego aparatu fotograficznego. Może będzie z niego pożytek.











Łabędzi śpiew, nigdy nie słyszałam, jakoś słabo słucham. Może to i dobrze, bo łabędzi śpiew to podobno ostatni przejaw artystycznej twórczości. Liczę na to, że wena mnie jeszcze nawiedzi… W każdym razie łabędzie nie śpiewają i to jest udowodnione naukowo, za to wyglądają i dają się napatrzeć na siebie, dostojne, śnieżnobiałe łabędzie nieme na sztucznym zalewie na rzeczce Myi, one najprawdziwsze.



















Kwiatki i motylki to wdzięczny temat fotografii, przyroda daje tyle barw i kształtów, że migawka aparatu sama się naciska, by zdążyć przed jesienną szarugą. A wszystko w zasięgu wzroku. Grążele, cynie, czy zwykłe chwasty, pawie oczka, belinki, wszystko może być tematem. Udało się nawet złapać w obiektyw rzadkiego dość zawisaka, jak spijał nektar kwiatowy. Woda i słońce potęgują doznania piękna.






















Czapla biała może ważyć od 0,7 do półtora kilograma. Hm… wygląda na więcej, zwłaszcza, że może mierzyć do 1 metra. Zobaczyliśmy sporą gromadkę tych ptaków całkiem niedaleko, bo na zbiorniku Jeziorsko w okolicach Ostrowa Warckiego. Gdzieś na fotografii zaplątała się jeszcze czapla siwa. Ptaszyska wyglądają dostojnie, a ich szyje wyginają się w charakterystyczny esowaty sposób. W locie ich skrzydła osiągają rozpiętość do 2 metrów, nie mierzyliśmy, ale gdy się poderwały do lotu, to zrobiło naprawdę spore wrażenie. Całe szczęście, że nie ma już mody (jak w XIX wieku) na ozdabianie kapeluszy piórami tych pięknych ptaków, jest więc szansa, że zobaczymy je jeszcze nie raz. Później obserwowaliśmy mewy, które dało się uchwycić obiektywem w kilku pstryknięciach – stałe bywalczynie tych okolic. Dwa kormorany czaiły się na swoją kolacyjkę, a kaczki pływały, albo stały na wystających z wody starych pniach.
























Spacery po okolicy dają okazję do obserwowania wszystkiego, co ożywia krajobraz. Niesamowitą frajdę sprawiło nam obserwowanie malutkiej, zwinnej łasicy, która z niezwykłą prędkością przemieszczała się pomiędzy kamykami umocnionego brzegu sztucznego zbiornika na rzece Myi. Przy okazji udało się złapać w obiektyw pliszkę, łabędzia i biegusa. Wyprawa udana o zachodzie słońca nie wspominam, bo skryło się za chmurami.





















Pogoda jak kobieta, zmienną jest. Nad dachami Sieradza ostatnio nieco się działo.






































