okolice Warty 9 kwietnia 2021

Wiosna w tym roku wyjątkowo chłodna, ledwie kilka stopni, a już bardzo chce się ciepła, spacerów w słońcu, zieleni. Trawa powoli zaczyna zmieniać barwę, na drzewach pączki liści jeszcze słabo rozwinięte, ledwo, ledwo wyglądają. Za to ptactwo krąży nad łąkami i polami. Parki i rezerwaty przyrody rejestrują wzmożony ruch. Widzieliśmy dziś gęgawy, kormorany, łabędzie, czaple, jakieś drapieżniki i mnóstwo ptasiej drobnicy, którą trudno było schwytać w obiektyw. Malownicze rozlewiska w okolicy Warty przyciągają. Często tu wracamy.

udział

Potężna antologia ukazała się w Serbii, 350 autorów, 1570 stron. W tym moje 2 teksty przetłumaczone na serbski parę lat temu przez Olgę Lalić-Krowicką. Polskich autorów naliczyłam 12, a gdyby policzyć jeszcze mieszkające na stałe poza krajem autorki, to nawet 14.

Ogrom pracy redakcyjnej.

ANTOLOGIJA 2021/SRBIJA Anthology Serbia/2021 World poets Marija Najthefer Popov Goran Radičević ISBN 978-1-6671-7994-0ID 2d8e8r Created: Apr 4, 2021

teraz

Teraz nawet urodziny obchodzi się internetowo… do celebrowania urodzin koleżanki po piórze zaproszono mnie całkiem niedawno. Ja swoje obchodzę z daleka, ale innych mogę bez obawy, że lat mi przybędzie. Poza tym miło się spotkać na wizji z osobami z bliska i z daleka.

dav

wiosennie

Sobotni wypad w kierunku Warty i za nią przyniósł nieco obserwacji przyrodniczych. Pojawiły się już żaby, gęsi gęgawy latały w tę i we w tę, pływały w starorzeczu, siedziały na polu. Z gałązki na gałązkę przeskakiwały najmniejsze ptaki Europy – mysikróliki. Świeże pączki modrzewia wyraźnie smakowały sikorkom modraszkom. Na jednym z drzew urządził sobie koncert chór składający się z różnych ptaków. Był i szpak, i kwiczoł, i trznadel i jeszcze jakieś ptaszęta, które trudno było rozpoznać. Nieopodal dała się zauważyć robota bobrów, ich samych jednak nie widzieliśmy. Zalew Jeziorsko tylko w środkowej części, właściwie poza zasięgiem obiektywu wykazywał oznaki ptasiego życia. Na brzegu płytko albo całkowicie bez wody, co robiło wrażenie raczej wymarłego krajobrazu.

W drodze powrotnej w Małkowie naprzeciw pałacu zobaczyliśmy kilka bocianów, chyba z pięć, krążących wokół gniazda na opuszczonym kominie. Jeden wylądował, sprawdził stan „domostwa”, które nieco zarosło trawą i zapozował do zdjęć, dzięki czemu wyszła całkiem udana sesja foto.

Najważniejsze jednak, że zakosztowaliśmy ciszy, spokoju, i wreszcie wiosennego powietrza.

okolice

Okolice wzgórza zamkowego przywitały nas śpiewem ptaków, najpiękniej zaprezentował się kos i sikorka modra, pani gilowa była cicha, a dzięcioł sprawdzał stan drzew. Słońce zachodziło pięknie, nawet zwykły gołąb grzywacz prezentował się w tym świetle dostojnie, spośród drzew wyglądał blady księżyc.