Archiwa kategorii: kolaże

TJW w Łodzi

Jurorowalam w Łodzi w Turnieju Jednego Wiersza, było sympatycznie. Nowe miejsce na mapie poetyckiej, ciekawe, jak się potoczą dalsze losy tego turnieju. Trzymam kciuki. Jeśli to było jednorazowe zdarzenie, to i tak miło było w nim uczestniczyć.

TJW

V Festiwal Poezji „Słowiańska Brosza”

„Słowiańskość – to moje geny i nie chcę żadnych innych” – powiedział Aleksy Wróbel – główny organizator i inicjator festiwali poetyckich „Słowiańska Brosza”. Gdyby miało być inaczej, nie byłoby pewnie piątego już festiwalu. Program bardzo bogaty, uczestników sporo, a i pracy organizacyjnej mnóstwo. Dość powiedzieć, że na miejscu w Londynie zaangażowano do współpracy 3 duże polskie szkoły, 2 chóry, zespoły muzyczne. Wydano kilka tomików wierszy z serii Biblioteczka KaMPe.

Kto nigdy nie organizował imprezy tego rodzaju, nie wie, ile to wysiłku, nerwów, niepokoju, aby wszystko udało się znakomicie, a goście wyjechali zadowoleni, w przyszłości wrócili. Po raz drugi uczestniczyłam w imprezach festiwalowych i po raz drugi nie zawiodłam się. Życzliwość gospodarzy, otwarte serca gości przybyłych z Polski, Litwy, Białorusi, Słowacji, Bułgarii niezmiennie wywoływały uśmiech, radość ze wspólnego obcowania z poetyckim słowem, muzyką i piosenką.

Z Szekspirem w tle

Tradycją letnich spotkań Poetów Po Godzinach jest towarzystwo utworów Szekspira. Szekspir bawi, wzrusza, można  się Szekspirem bawić,  cieszyć obcowaniem z jego tekstami. Zwykle podczas zjazdów komponowaliśmy własne wersje scenek ze sztuk. Tym razem w Gdańsku w teatrze szekspirowskim obejrzeliśmy spektakl „Zakochany Szekspir” w mistrzowskiej reżyserii  Pawła Aignera. Reakcje widzów spontaniczne, jeden z naszych wykrzyknął zachwycony:  – Wiwat aktorzy, wiwat teatr. Owacje na stojąco i późniejsza rozmowa z jedną z aktorek, prośba, by przekazać nasze odczucia, nakręciły pozytywnie nasze nastroje  na cały wieczór, pozostawiły ślad we wspomnieniach.

Do Gdańska przybyliśmy zewsząd, z południa Polski, z centrum, mieszkający na północy kraju mieli bliżej, ktoś przyleciał z Londynu, mieliśmy Greka na wakacjach. Wszyscy chętni się nie załapali.

Były rozmowy o poezji, poetach, o życiu, wspólne wędrowanie po Gdańsku, wyprawa do Sobieszewa, karaoke, taniec  i wspólne tworzenie grafomańskiego wiersza. Nasz performance w tym roku miał być (i był) inspirowany hasłem „koronki”. Jak wypadł, można obejrzeć na zdjęciach, ale atmosfery rozmów i wspólnego pobytu w pełni odtworzyć i zatrzymać się nie da. Do zobaczenia gdzieś w Polsce, albo w świecie, realnie lub wirtualnie.

W Małkowie

Nieco ciekawostek, legend, opowieści z dreszczykiem usłyszeliśmy w niedzielne przedpołudnie od sympatycznej młodej przewodniczki o pałacu w Małkowie. Miejsce z duszą. Nowo otwarta kawiarnia uraczyła nas wyśmienitymi deserami, kawą i lemoniadą. W godzinach popołudniowych odbył się koncert uzdolnionej muzycznie młodzieży. Z zainteresowaniem będziemy śledzić poczynania kulturalne, spotkania, które obiecują organizować gospodarze obiektu.

Na wystawie w Widawie

Widawa kiedyś bardzo ważne historyczne miejsce, dziś wieś ale wygląda jak małe miasteczko. Mieszka tutaj znany, utytułowany i lubiany artysta Jacek Frąckiewicz, który prowadzi w swoim domu Galerię „Pod Rurą”. Bywają tu artyści, salka wystawowa jest niewielka, ale gościnna, jak widać na załączonym obrazku. W piątkowe popołudnie zajrzeliśmy tam razem z naszymi gośćmi z Grecji. Atmosfera tego miejsca udzieliła się nam, a później wybraliśmy się na spacer w poszukiwaniu śladów historii. Także tej związanej z rodzinnymi opowieściami, sięgającymi jeszcze okresu drugiej wojny światowej i późniejszymi wycieczkami rowerowymi do tej ciekawej miejscowości.