Archiwum kategorii: notatki z podróży

Piękne miejsce

Na zakończenie festiwalu „Słowiańska Brosza” mieliśmy nie lada okazję wybrać się na wycieczkę na klify Seven Sisters. Nie spodziewaliśmy się, że będziemy podziwiać takie widoki. Białe kredowe skały, krawędzie bardzo strome, szmaragdowe morze, zielone pastwiska, owce pasące się w oddali. Gdzieniegdzie pas trawy wydzielony drutem i tabliczka, że klif ulega erozji i jest niebezpiecznie. Wędrujących wzdłuż klifu sporo, o dziwo ubranych lekko, mimo chłodu i wiatru. Niektórzy z kijkami, niektórzy z plecakami. Jeżeli komuś kiedyś przyszło przeżyć efekt „wow” na widok natury, to nam się wtedy zdarzyło. Klifów podobno jest osiem, nie liczyliśmy. W paru miejscach widzieliśmy niewielkie krzyże, jakiś bukiet kwiatów – widoczny znak, że ktoś zakończył tu swój żywot. Jak wieść niesie, nie byli to jedynie nieostrożni turyści a osoby wybierające śmierć samobójczą, różne źródła podają, że rocznie to 25 do 40 desperatów.

Zwraca uwagę latarnia morska, znajdująca się w dole. Biało-czerwony akcent na niebiesko-szafirowym tle. Obiekt liczy sobie już dobrze ponad setkę lat, ale jak na staruszka trzyma się dzielnie i jest oczywiście najczęściej fotografowanym miejscem w okolicy. Zresztą, co tu dużo opowiadać, wystarczy spojrzeć…

refleksyjnie

28 października 2017 r. razem z Izą Rokicką i Jarosławem Trześniewskim-Kwietniem odwiedziliśmy cmentarz na warszawskich Powązkach. Było zimno, padało, szybko zapadał zmierzch. Na kilku mogiłach zapaliliśmy znicze, położyliśmy kwiaty…

wielka dziura

Elektrownia Bełchatów, punkt widokowy. Długość „dziury” 13 km, szerokość 3 km, głębokość 300 m. Koparki poruszają się z prędkością 7m/h. Podróż nad morze trwałaby rok, powrót tyle samo. Waga koparki 70 ton; do 2070 roku w tym miejscu powstanie olbrzymie jezioro. Hm…

XVI Jurajska Jesień Poetycka

14-15 października odbyła się już szesnasta edycja Jurajskiej Jesieni Poetyckiej. Miałam przyjemność uczestniczyć w obradach jury, w turnieju jednego wiersza zaprezentowało się aż 44 uczestników, co chyba stanowi rekord złotopotockich imprez.

Przedtem jednak grupa poetów z różnych zakątków Polski miała okazję zajrzeć do biblioteki jasnogórskiej, co zawsze jest nie lada gratką.

Czytanie wierszy, słuchanie i granie, spacer po Złotym Potoku to już tradycja jurajskich imprez. Atmosfera życzliwości i dobrej zabawy, chwile refleksji zostaną. Chętnie będziemy wracać we wspomnieniach do tego gościnnego zakątka.

fot. Ewa Szczygieł

fot.Ewa Szczygieł

V Festiwal Poezji „Słowiańska Brosza”

„Słowiańskość – to moje geny i nie chcę żadnych innych” – powiedział Aleksy Wróbel – główny organizator i inicjator festiwali poetyckich „Słowiańska Brosza”. Gdyby miało być inaczej, nie byłoby pewnie piątego już festiwalu. Program bardzo bogaty, uczestników sporo, a i pracy organizacyjnej mnóstwo. Dość powiedzieć, że na miejscu w Londynie zaangażowano do współpracy 3 duże polskie szkoły, 2 chóry, zespoły muzyczne. Wydano kilka tomików wierszy z serii Biblioteczka KaMPe.

Kto nigdy nie organizował imprezy tego rodzaju, nie wie, ile to wysiłku, nerwów, niepokoju, aby wszystko udało się znakomicie, a goście wyjechali zadowoleni, w przyszłości wrócili. Po raz drugi uczestniczyłam w imprezach festiwalowych i po raz drugi nie zawiodłam się. Życzliwość gospodarzy, otwarte serca gości przybyłych z Polski, Litwy, Białorusi, Słowacji, Bułgarii niezmiennie wywoływały uśmiech, radość ze wspólnego obcowania z poetyckim słowem, muzyką i piosenką.

z Szekspirem w tle

Tradycją letnich spotkań Poetów Po Godzinach jest towarzystwo utworów Szekspira. Szekspir bawi, wzrusza, można  się Szekspirem bawić,  cieszyć obcowaniem z jego tekstami. Zwykle podczas zjazdów komponowaliśmy własne wersje scenek ze sztuk. Tym razem w Gdańsku w teatrze szekspirowskim obejrzeliśmy spektakl „Zakochany Szekspir” w mistrzowskiej reżyserii  Pawła Aignera. Reakcje widzów spontaniczne, jeden z naszych wykrzyknął zachwycony:  – Wiwat aktorzy, wiwat teatr. Owacje na stojąco i późniejsza rozmowa z jedną z aktorek, prośba by przekazać nasze odczucia, nakręciły pozytywnie nasze nastroje  na cały wieczór, pozostawiły ślad we wspomnieniach.

Do Gdańska przybyliśmy zewsząd, z południa Polski, z centrum, mieszkający na północy kraju mieli bliżej, ktoś przyleciał z Londynu, mieliśmy Greka na wakacjach. Wszyscy chętni się nie załapali.

Były rozmowy o poezji, poetach, o życiu, wspólne wędrowanie po Gdańsku, wyprawa do Sobieszewa, karaoke, taniec  i wspólne tworzenie grafomańskiego wiersza. Nasz performance w tym roku miał być (i był) inspirowany hasłem „koronki”. Jak wypadł, można obejrzeć na zdjęciach, ale atmosfery rozmów i wspólnego pobytu w pełni odtworzyć i zatrzymać się nie da. Do zobaczenia gdzieś w Polsce, albo w świecie, realnie lub wirtualnie.

Bez komentarza ECS Gdańsk

Wizyta w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku, sierpień 2017 r.

La Scala

Piękne miejsce. Gdyby tak jeszcze kiedyś na prawdziwy spektakl, ech pomarzyć…