Archiwum kategorii: notatki z podróży

San Siro

Zajrzałam z towarzystwem na San Siro (każdego uczestnika przyjemność kosztowała 17 euro). Korzystają z tego stadionu zespoły AC Milan i Inter Mediolan. Kibice siedzą w przeciwległych krańcach, są miejsca dla VIP-ów i dla „normalnych” kibiców. Opowiedziano nam historię miejsca, zwiedziliśmy niewielkie muzeum. Oczywiście z takiego przybytku wychodzi sie przez sklep, gdzie dla dziesięciolatka można kupić oryginalną koszulkę wybranego zespołu za jedyne 40 euro, tudzież inne atrakcyjne gadżety.

 

Mediolan katedra Duomo

Budowano ją 500 lat. Dziś oblegają tłumy niemodlitewne. Przed wejściem dwukrotne sprawdzanie przez żołnierzy – wykrywaczem metali i zaglądnie do toreb. Z każdej butelki należało wypić kilka łyków. Nienapoczęte odkręcić, wypić nieco. Uprzedzano, że nie wolno mieć nic szklanego. Wchodzi się pojedynczo, obok barierki. Katedra Duomo w Mediolanie – potencjalnie łakomy kąsek dla tych, którzy potrafią zrobić krzywdę. Na zwiedzanie nie ma zbyt wiele czasu, kolejni turyści czekają. Tylko szczątkom świętych jest wszystko jedno. W centralnym miejscu nad ołtarzem relikwia – gwóźdź z krzyża Chrystusowego.

Największe wrażenie jednak robi przechadzka po marmurowym dachu świątyni, oddzielne wejście i ponowne, dwukrotne sprawdzanie.

Złoty Potok

„Złotopotockie impresje” – niemal 400 stron, wiersze, fraszki, limeryki, legendy, rysunki, obrazy – gmina Janów promuje siebie i artystów. Są tu dwa moje „wierszyki” (ulubione słowo Irka Bartkowiaka) i jeden wierszyk o mnie. Co prawda z moich wywiało parę przecinków, ale i tak jest dobrze, domalowałam odręcznie.

Nawet parę słów dla prasy udało mi się z siebie wydobyć (zaraz po wywiadzie udzielonym pani Redaktor Naczelnej „Gazety Częstochowskiej” – Urszuli Giżyńskiej przez głównego prowodyra wydarzenia Irka Bartkowiaka, który gromadził teksty do tego wydania antologii od 2001 roku).

fot. Ewa Szczygieł

Jako pierwsza wystąpiła Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Gogolina, która zagrała kilka utworów z klasyki filmowej i znanych przebojów muzyki światowej, kończąc nie bez uzasadnienia utworem ludowym „Poszła Karolinka”. Z kolei czytali i śpiewali poezję przybyli z wielu zakątków Polski poeci, a także przedstawiciele miejscowego środowiska twórczego. Interesującym akcentem wieczoru był koncert arii i pieśni operetkowych w wykonaniu Katarzyny Jakóbczyk oraz Michała Ostalskiego.

http://www.gazetacz.com.pl/artykul.php?idm=784&id=20989

http://www.janow.pl/udana-promocja-ksiazki-zlotopotockie-impresje

fot. Ewa Szczygieł

fot. Irek Bartkowiak

fot. Irek Bartkowiak

Właśnie otrzymałam informację, że antologia wylądowała w bibliotece na Jasnej Górze w Częstochowie.

w Małkowie

Nieco ciekawostek, legend, opowieści z dreszczykiem usłyszeliśmy o pałacu w Małkowie w niedzielne przedpołudnie od sympatycznej młodej przewodniczki. Miejsce z duszą. Nowo otwarta kawiarnia uraczyła nas wyśmienitymi deserami, kawą i lemoniadą. W godzinach popołudniowych odbył się koncert uzdolnionej muzycznie młodzieży. Z zainteresowaniem będziemy śledzić poczynania kulturalne, spotkania, które obiecują organizować gospodarze obiektu.

słodko

Słodko i nie tylko było na spotkaniu, już kolejnym, grupy blogerów, którzy zjechali się z Krakowa, Lublina, Warszawy, Chorzowa, Opola, Kołobrzegu i jeszcze paru miejsc. Przygotowania, jak zawsze, były wielodniowe, bowiem każdy z uczestników pragnął wykazać się kulinarnie. Zasadą jest, że nie przywozi się gotowych produktów ze sklepu, wszystkie potrawy należy wykonać samodzielnie, podzielić się przepisami, albo ugotować, bądź upiec na miejscu (łącznie z wędlinami). Tradycją są wspólne śpiewy, gadanie, gadanie, gadanie, zwiedzanie. Świat wirtualny, w którym poruszają się blogerzy, staje się na kilka dni realem, w którym doskonale się spotkać, porozmawiać, pożartować, pośmiać. Są stali prowodyrzy spotkań, ludzie się skrzykują, wybierają miejsce spotkania i już. Często się zdarza, że uczestnicy obdarowują się własnoręcznie wykonanymi upominkami, potrawami, nalewkami, czym kto potrafi. Pożegnania są wylewne, wszyscy obecni żegnają odjeżdżających kolejno wymachując czym kto ma pod ręką – ręcznikiem, chusteczką, kapeluszem, kurtką i czym się da. Uściski obowiązkowe i obietnice, że za rok spotkamy się znów, a najlepiej jesienią (wtedy przyrządza się wszelkie możliwe potrawy z ziemniaków). Zawsze jest pysznie, choć autorzy niekoniecznie piszą o kuchni, a wpisy kulinarne zdarzają się sporadycznie.

na wystawie w Widawie

Widawa – kiedyś bardzo ważne historyczne miejsce, dziś wieś ale wygląda jak małe miasteczko. Mieszka tutaj znany, utytułowany i lubiany artysta Jacek Frąckiewicz, który prowadzi w swoim domu Galerię „Pod Rurą”. Bywają tu artyści, salka wystawowa jest niewielka, ale gościnna, jak widać na załączonym obrazku. W piątkowe popołudnie zajrzeliśmy tam razem z naszymi gośćmi z Grecji. Atmosfera tego miejsca udzieliła się nam, a później wybraliśmy się na spacer w poszukiwaniu śladów historii. Także tej związanej z rodzinnymi opowieściami, sięgającymi jeszcze okresu drugiej wojny światowej i późniejszymi wycieczkami rowerowymi do tej ciekawej miejscowości.