Archiwum kategorii: notatki z podróży

gdyby policzyć…

Gdyby policzyć, ile razy odwiedziliśmy zalew Jeziorsko, to uzbierałoby się tego trochę. Pierwszy raz pojechaliśmy na tamę ponad 20 lat temu, ostatnio często ze względu na czas pandemiczny szukaliśmy miejsca bez tłumów i inspirującego do zapisania w kadrze tego, co dzieje się w przyrodzie. Tak też było 20 czerwca 2021. Czajki, łabędzie, łyski, mewa śmieszka, kormorany, perkozy, kaczki krzyżówki i inne ptactwo, żabki, ważki, rumianki, szuwary, pora mocno popołudniowa, trzy godziny na łonie natury z aparatem i lornetką w ręku.

okolice Warty 9 kwietnia 2021

Wiosna w tym roku wyjątkowo chłodna, ledwie kilka stopni, a już bardzo chce się ciepła, spacerów w słońcu, zieleni. Trawa powoli zaczyna zmieniać barwę, na drzewach pączki liści jeszcze słabo rozwinięte, ledwo, ledwo wyglądają. Za to ptactwo krąży nad łąkami i polami. Parki i rezerwaty przyrody rejestrują wzmożony ruch. Widzieliśmy dziś gęgawy, kormorany, łabędzie, czaple, jakieś drapieżniki i mnóstwo ptasiej drobnicy, którą trudno było schwytać w obiektyw. Malownicze rozlewiska w okolicy Warty przyciągają. Często tu wracamy.

wiosennie

Sobotni wypad w kierunku Warty i za nią przyniósł nieco obserwacji przyrodniczych. Pojawiły się już żaby, gęsi gęgawy latały w tę i we w tę, pływały w starorzeczu, siedziały na polu. Z gałązki na gałązkę przeskakiwały najmniejsze ptaki Europy – mysikróliki. Świeże pączki modrzewia wyraźnie smakowały sikorkom modraszkom. Na jednym z drzew urządził sobie koncert chór składający się z różnych ptaków. Był i szpak, i kwiczoł, i trznadel i jeszcze jakieś ptaszęta, które trudno było rozpoznać. Nieopodal dała się zauważyć robota bobrów, ich samych jednak nie widzieliśmy. Zalew Jeziorsko tylko w środkowej części, właściwie poza zasięgiem obiektywu wykazywał oznaki ptasiego życia. Na brzegu płytko albo całkowicie bez wody, co robiło wrażenie raczej wymarłego krajobrazu.

W drodze powrotnej w Małkowie naprzeciw pałacu zobaczyliśmy kilka bocianów, chyba z pięć, krążących wokół gniazda na opuszczonym kominie. Jeden wylądował, sprawdził stan „domostwa”, które nieco zarosło trawą i zapozował do zdjęć, dzięki czemu wyszła całkiem udana sesja foto.

Najważniejsze jednak, że zakosztowaliśmy ciszy, spokoju, i wreszcie wiosennego powietrza.

niedziela, 31.01.2021

Niedziela bez zdjęcia ptaków to nie niedziela, przynajmniej w tym pandemicznym czasie. Najpierw były dzikie gęsi, z daleka z zatrzymanego na chwilkę samochodu. Później gołębie, kormorany, czaple, łabędzie, mewa, łyski, kaczki krzyżówki. 40 kilometrów w jedną stronę, ale najważniejszy był spacer na świeżym powietrzu, bo niektóre zdjęcia niestety nieostre.

wspomnieniowo

W czas pandemiczny, kiedy siedzi się głównie w domu, pichcąc obiady i obiadki, chce się nieco powspominać, a pomagają w tym zdjęcia z podróży. Najchętniej nie z tych „dookoła komina”.

W marcu 2014r. dzięki poezji udało się zajrzeć po raz pierwszy do Londynu . Zaskoczeniem była prawdziwie wiosenna pogoda, łany żonkili i narcyzów w parkach i na skwerach. Imprezę opisałam wtedy, a teraz luźne refleksje, wspominkowe. Hotelik blisko stacji metra, maleńki, klaustrofobiczny, z prysznicem, umywalką i toaletą niewiele większą od tej, którą można spotkać w pociągach; do tego dziwne oddzielne krany z ciepłą i zimną wodą, ekwilibrystyka przy porannej i wieczornej ablucji. Spacery, muzea, puby, jakieś sklepiki z pamiątkami, kierowca autobusu miejskiego, z którym próbowaliśmy się dogadać po angielsku, a ten zapytał: – nie prościej byłoby po polsku??? Z jedzenia najbardziej smakujące frytki z rybą. Wielojęzyczny i wielokolorowy tłum, jak w wielu stolicach.

Ech, wróciłoby się…