Publikacja z tłumaczeniem wierszy poety Aleksandra Paka na język polski poleciała do Ałtajskiego kraju. Pokazano ją w tv; cóż, nie sądziłam, że „Metafora Współczesności” znajdzie gościnę tak daleko, choć wiem, że fruwa tu i tam.





Publikacja z tłumaczeniem wierszy poety Aleksandra Paka na język polski poleciała do Ałtajskiego kraju. Pokazano ją w tv; cóż, nie sądziłam, że „Metafora Współczesności” znajdzie gościnę tak daleko, choć wiem, że fruwa tu i tam.





Całkiem blisko rośnie kilka drzew, na jednym z nich często siadają sikorki bogatki. Podobno są największe pośród europejskich sikor i należą do wróblowatych. Nieco skaczą po gałązkach, coś pogryzają, są bardzo szybkie i zwinne, toteż złapanie ich w obiektyw wcale nie jest takie proste. Najpierw trzeba je usłyszeć, wypatrzyć a dopiero później łapać w obiektyw.

















Dzisiejszy spacer po lesie przyniósł raczej większy pożytek z zażywania świeżego powietrza niż fotografowania. Tym niemniej parę fotografii udało się zrobić.













Zimno, ledwie 2-3 stopnie powyżej zera, spore zachmurzenie, ale spacer na świeżym powietrzu zaliczony. Kilka zdjęć zrobione, więc można uznać, że czas spędzony pożytecznie.




















Pogoda w niedzielę była bardzo piękna, zupełnie nielistopadowa. Okazja do wyruszenia w niedaleką podróż i spacer. Tym razem dotarliśmy do Siedlątkowa. Maleńki kościółek (podobno najmniejsza parafia w Polsce) znajdujący się w lekkiej depresji, kapliczka i otoczenie zbiornika Jeziorsko okazały się wdzięcznym obiektem dla obiektywu. Udało się złapać nieco promieni słońca i trzeba było wracać.







zbiornik Jeziorsko







okoliczne gospodarstwa z ptactwem domowym i belami słomy






i klucz dzikich gęsi, znak jesieni.
Pretekstem do każdego spaceru od jakiegoś czasu jest łapanie świeżego powietrza po siedzeniu w murach, ale i złapanie w obiektyw jakiegoś ptaszka. Zaczęło się od osiedlowych, które zasiadły na pobliskiej brzozie. Kontrast między kolorem ich piór a złotem liści dał całkiem ciekawy efekt.





Możliwe, że i za miastem da się wyłowić ciekawe kadry. Niestety pogoda bardzo się popsuła i w miejscu, gdzie zwykle stacjonowały ciekawe okazy ptasiego towarzystwa złapał nas deszcz, przeczekaliśmy go i udaliśmy się w inne miejsce, także czasem przez nas odwiedzane. Mżawka jeszcze się utrzymywała, więc aparat schowałam pod kurtkę, bez większej nadziei, że coś się ciekawego wytropi. Jesień w listopadzie daje jednak nieco koloru i parę ujęć można pokazać.



































W internetowym magazynie literackim w Indiach ukazała się pewna opowieść w języku angielskim. Istnieje również wersja papierowa, jednak jak mniemam całkowicie u nas niedostępna. Wszystko odbyło się zgodnie ze sztuką. Najpierw zaproszenie, później przesłanie materiału, drobna korekta, zatwierdzenie do druku, była również wcześniejsza zapowiedź, czyli można być zadowolonym, zwłaszcza, że publikacja zyskała uznanie. Warto zajrzeć i na inne strony pisma korzystając z adresu internetowego magazynu.







W piśmie literackim poznańskiego ZLP „ReWiry” dzięki Annie Andrych w ramach kącika sieradzkiego ukazały się 2 moje teksty.

























