Jesień idzie, nie ma rady na to… jak w piosence. W parku jest wyjątkowo piękna. Ludzi niewiele, kilkoro kijkarzy, kilkoro zwykłych spacerowiczów. Przyglądać się liściom sfruwającym z drzew… uspokojenie.


Lubię jesień.




Jesień idzie, nie ma rady na to… jak w piosence. W parku jest wyjątkowo piękna. Ludzi niewiele, kilkoro kijkarzy, kilkoro zwykłych spacerowiczów. Przyglądać się liściom sfruwającym z drzew… uspokojenie.


Lubię jesień.





















Krótki wypad w znane miejsce i kilka zdjęć. Zbiornik Jeziorsko, kormorany i słoneczniki po drodze.



















Nie taki miał być wieczór poświęcony poezji i muzyce, ale dzień przed ogłoszeniem czerwonej strefy dla całego kraju i tak dobrze, że był. W teatrze, a nie w bibliotece, jak to zwykle bywało i nie do końca na żywo, z zachowaniem reżimów. Z udziałem łączy internetowych i nagrań z telefonów komórkowych zapamiętany zostanie na pewno.



















Dzień przed ogłoszeniem żółtej strefy mini koncert fortepianowy w kameralnym gronie w pałacu w Małkowie.



















Najpierw były próby w zoom, później zoom się nie dał załączyć z powodu kiepskiego łącza internetowego i wiatru. W końcu utworzył się „pokój” na Fb i poeci włoscy czytali swoje i nasze wiersze po włosku, a my czytaliśmy ich i swoje po polsku. Była radość z przyjaznego pomachania rękami, wirtualne brawa. Cóż, poeci potrzebują siebie nawzajem. Czy długo jeszcze będziemy się spotykać jedynie internetowo, nie wiadomo, ale choć taka namiastka spotkań wydaje się cenna.


Uczestniczyli: z Włoch – Rosaria Ragni, Nicola Accettura, Maria Pia Latorre, Mara Venuto, Gaetano Finizio, Angela Redavid, Giuseppe Mollica, z Polski – Alicja Kuberska, Izabela Zubko i Agnieszka Jarzębowska. Inicjatorką spotkania i prowadzącą była Joanna Kalinowska – szefowa stowarzyszenia Amici Italia-Polonia od lat mieszkająca we Włoszech w miejscowości Taranto.

Tłumaczenia moich tekstów na bengali dokonał indyjski poeta z Kalkuty dr Kajal Chakraborty.




Szpak dostojny, elegancki, z zadartym do góry dziobem albo rozglądający się na boki, w swoim stroju przypominającym frak. Odzywa się z rzadka. Szczygieł malutki, kolorowy, ruchliwy, śpiewa cienkim głosikiem, ach pięknie, przypomina malutką rybkę, porusza się jakby tańczył. Obaj na górnych gałęziach tego samego drzewa.






Kaczki krzyżówki – tych najwięcej, łabędzie – kilka, perkozy – para, może dwie. Zawsze piękne widowisko.








Park im.Adama Mickiewicza w Sieradzu kocha jesień, a jesień przepada za nim. Co widać na załączonych obrazkach.































Będzie, nie będzie. Plany są.
