Mediolan katedra Duomo

Budowano ją 500 lat. Dziś oblegają tłumy niemodlitewne. Przed wejściem dwukrotne sprawdzanie przez żołnierzy – wykrywaczem metali i zaglądnie do toreb. Z każdej butelki należało wypić kilka łyków. Nienapoczęte odkręcić, wypić nieco. Uprzedzano, że nie wolno mieć nic szklanego. Wchodzi się pojedynczo, obok barierki. Katedra Duomo w Mediolanie – potencjalnie łakomy kąsek dla tych, którzy potrafią zrobić krzywdę. Na zwiedzanie nie ma zbyt wiele czasu, kolejni turyści czekają. Tylko szczątkom świętych jest wszystko jedno. W centralnym miejscu nad ołtarzem relikwia – gwóźdź z krzyża Chrystusowego.

Największe wrażenie jednak robi przechadzka po marmurowym dachu świątyni, oddzielne wejście i ponowne, dwukrotne sprawdzanie.

Złoty Potok

„Złotopotockie impresje” – niemal 400 stron, wiersze, fraszki, limeryki, legendy, rysunki, obrazy – gmina Janów promuje siebie i artystów. Są tu dwa moje „wierszyki” (ulubione słowo Irka Bartkowiaka) i jeden wierszyk o mnie. Co prawda z moich wywiało parę przecinków, ale i tak jest dobrze, domalowałam odręcznie.

Nawet parę słów dla prasy udało mi się z siebie wydobyć (zaraz po wywiadzie udzielonym pani Redaktor Naczelnej „Gazety Częstochowskiej” – Urszuli Giżyńskiej przez głównego prowodyra wydarzenia Irka Bartkowiaka, który gromadził teksty do tego wydania antologii od 2001 roku).

fot. Ewa Szczygieł

Jako pierwsza wystąpiła Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Gogolina, która zagrała kilka utworów z klasyki filmowej i znanych przebojów muzyki światowej, kończąc nie bez uzasadnienia utworem ludowym „Poszła Karolinka”. Z kolei czytali i śpiewali poezję przybyli z wielu zakątków Polski poeci, a także przedstawiciele miejscowego środowiska twórczego. Interesującym akcentem wieczoru był koncert arii i pieśni operetkowych w wykonaniu Katarzyny Jakóbczyk oraz Michała Ostalskiego.

http://www.gazetacz.com.pl/artykul.php?idm=784&id=20989

http://www.janow.pl/udana-promocja-ksiazki-zlotopotockie-impresje

fot. Ewa Szczygieł

fot. Irek Bartkowiak

fot. Irek Bartkowiak

Właśnie otrzymałam informację, że antologia wylądowała w bibliotece na Jasnej Górze w Częstochowie.

w Małkowie

Nieco ciekawostek, legend, opowieści z dreszczykiem usłyszeliśmy o pałacu w Małkowie w niedzielne przedpołudnie od sympatycznej młodej przewodniczki. Miejsce z duszą. Nowo otwarta kawiarnia uraczyła nas wyśmienitymi deserami, kawą i lemoniadą. W godzinach popołudniowych odbył się koncert uzdolnionej muzycznie młodzieży. Z zainteresowaniem będziemy śledzić poczynania kulturalne, spotkania, które obiecują organizować gospodarze obiektu.

słodko

Słodko i nie tylko było na spotkaniu, już kolejnym, grupy blogerów, którzy zjechali się z Krakowa, Lublina, Warszawy, Chorzowa, Opola, Kołobrzegu i jeszcze paru miejsc. Przygotowania, jak zawsze, były wielodniowe, bowiem każdy z uczestników pragnął wykazać się kulinarnie. Zasadą jest, że nie przywozi się gotowych produktów ze sklepu, wszystkie potrawy należy wykonać samodzielnie, podzielić się przepisami, albo ugotować, bądź upiec na miejscu (łącznie z wędlinami). Tradycją są wspólne śpiewy, gadanie, gadanie, gadanie, zwiedzanie. Świat wirtualny, w którym poruszają się blogerzy, staje się na kilka dni realem, w którym doskonale się spotkać, porozmawiać, pożartować, pośmiać. Są stali prowodyrzy spotkań, ludzie się skrzykują, wybierają miejsce spotkania i już. Często się zdarza, że uczestnicy obdarowują się własnoręcznie wykonanymi upominkami, potrawami, nalewkami, czym kto potrafi. Pożegnania są wylewne, wszyscy obecni żegnają odjeżdżających kolejno wymachując czym kto ma pod ręką – ręcznikiem, chusteczką, kapeluszem, kurtką i czym się da. Uściski obowiązkowe i obietnice, że za rok spotkamy się znów, a najlepiej jesienią (wtedy przyrządza się wszelkie możliwe potrawy z ziemniaków). Zawsze jest pysznie, choć autorzy niekoniecznie piszą o kuchni, a wpisy kulinarne zdarzają się sporadycznie.