i wszystko się budzi, rozkwita, na przekór wirusom, kwarantannom, czy nieodpowiedzialnym zachowaniom ludzi. Niebo skąpi deszczu niestety, ale może natura jest silniejsza i poradzi sobie mimo tego wszystkiego; w każdym razie połapałam w obiektyw, co się da. Ogródek na Żabiej w Sieradzu. 2020.
Archiwum kategorii: fotografie, czyli co wpadło w obiektyw
wiosna się budzi cała w kwiatach























szczególny czas
Zapanowała epidemia koronawirusa, większość osób siedzi w domu. Ci, którzy mogą, pracują zdalnie; szkoły, teatry, placówki kultury pozamykane. Życie przeniosło się do internetu. Ja co prawda mam obowiązki kulinarne (nie tylko domowe) – należy doobiadować ojca, który z racji wieku (za chwilę 89 lat) nie powinien wychylać nosa poza furtkę. Zresztą nawet bez epidemii wychodzenie z domu samopas kończy się dla niego niezamierzoną przejażdżką środkiem niekoniecznie publicznego transportu.
Drobne zapasy zrobione, nie da się spotykać w większym gronie, więc zostają spotkania z budzącą się naturą. Ta nie próżnuje, co widać na zdjęciach.














kwiatowe początki
koniec lutego w przebiśniegach, początek marca w krokusach, nadzieja na piękno, dla uzupełnienia palety barw roślinki z upominków




wieści z lasu
Nie trzeba opisywać, wystarczy spojrzeć. 1 marca w lesie też może być kolorowy.














lutowy spacer po lesie








Zobaczone, sfotografowane.
Nigdy nie mów „nigdy”, więc kto wie, może przyjdzie jeszcze kiedyś polecieć. Druga część wyprawy do Indii przebiegła sprawnie, do zobaczenia dużo a w oglądaniu pomogło biuro podróży Paylesstoursindia. Mówi się, że Indie można kochać lub nienawidzić, właściciele biura na pewno je kochają, ja byłam ich ciekawa. Warto się wybrać, wyrobić własne zdanie. (kolejność dodawanych fotografii przypadkowa)







































Taniec kuchipudi
W Hiszpanii zauroczył mnie taniec sardana, w Indiach kuchipudi. Tradycyjny taniec z południa z małej wioski Andra Pradesh. Kiedyś podobno tańczyli go wyłącznie mężczyźni, źródła podają, że jest jednym z 11 indyjskich tańców klasycznych. Wiąże się z legendą o chłopcu, który miał poświęcić się religii w zamian za modlitwę. Jak było dokładnie, nie wiadomo, jak to w legendach, dość powiedzieć, że taniec ma specyficzny rytm i dramaturgię, a stroje tancerek, ich gesty i mimika bardzo efektowne. Wraz z grupą poetów miałam okazję obejrzeć ten niezwykły spektakl w Hyderabadzie, dzięki uprzejmości organizatorów i sponsorów festiwalu poezji. Spektakl niezapomniany o wyszukanej i niesamowicie trudnej choreografii. Każdy ruch dłoni i palców miał znaczenie. Podziwialiśmy ekspresję i niebywałe umiejętności tancerek. Mnie zachwycił dodatkowo taniec na specjalnym talerzu-mosiężnej misie, a trzeba wiedzieć, że tancerki tańczą boso i są udekorowane sporą ilością biżuterii, więc trzeba rzeczywiście sporych umiejętności, aby nie stracić równowagi.










Kraków, grudzień 2019




















Wieczorne Krosno






























