Przed wydaje się, że będzie ciężko, ale już po wycieczce, gdy wszyscy w jednym kawałku, nieuszkodzeni i zadowoleni, dołączam i ja do grona. Tym razem Inwałd (park miniatur) – Wieliczka (kopalnia) – Kraków (Wawel).
Inwałd chyba najbardziej przypadł do gustu, chociaż amatorów lizania ścian w Wieliczce nie brakowało.


































































Na moim balkonie w niezapominajkach uwił sobie gniazdo kos. Jego pracowitemu dziobkowi zajęło to zaledwie dwa dni. Zaczęło się od paru suchych źdźbeł trawy. Zanim się zorientowałam, co to za bałagan w kwiatkach i pomyślałam, kiedy będę miała czas posprzątać, konstrukcja gniazda była gotowa, a i sam budowniczy się ujawnił. Minęło parę godzin i ścianki zostały wylepione mokrym błotem. Teraz nie miałam serca usuwać dzieła. Zaczęłam się zastanawiać tylko, czy nie zrobi tego za mnie jakiś gołąb, których na osiedlu co niemiara. Niedługo poczekałam, a w gnieździe pojawiło się jajeczko. Niebieskie. Nie wiedziałam, ze jajka kosa są tego koloru. Kos już siedzi w swoim gniazdku, a ja czekam, kiedy spokojnie będę mogła wyjść na balkon.


















































