

























































Oleśnica. Zawsze ilekroć przejeżdżaliśmy, obiecywaliśmy sobie, że zwiedzimy to miasto. Z daleka bowiem było widać wiele wież, co zwiastowało pewną ilość zabytkowych budowli. I rzeczywiście było co zwiedzać. Zaskoczył rozmiar oleśnickiego zamku i jego historia. Warto go zwiedzić, oczywiście do zwiedzania innych miejsc także zachęcam, tymczasem parę zdjęć, które pstryknęłam zwykłą komórką. Zaczarowały mnie i wnętrza, i okna…



































































Do Bielska trafiłam przez przypadek, a właściwie z potrzeby i konieczności, zatrzymałam się na krótko u Lidii i Piotra Zemanków. Popołudnie przyniosło sympatyczny spacer z Lidką po starym mieście i śladami bohaterów kultowych kreskówek. Takiego Bielska nie znałam, chociaż bywałam tu i wcześniej na Festiwalu Poezji Słowiańskiej. Fotografie, na których jestem, wykonała Lidia Zemanek, pozostałe dokumentacyjnie ja.
Na spacerze nieoczekiwanie spotkałyśmy znajomego artystę Bo Jaroszka.

























W drodze powrotnej z festiwalu w Bańskiej Bystrzycy zahaczyłam o dworzec kolejowy w Bielsku Białej, który mieści się w zabytkowym budynku. Tym razem moim przewodnikiem był Piotr Zemanek – poeta i bard przez wiele lat związany z kolejnictwem.









Podróż do Bańskiej Bystrzycy przebiegła sprawnie dzięki świetnemu kierowcy i bywalcowi festiwalu Piotrowi Zemankowi, któremu towarzyszyła małżonka Lidia Zemanek. Razem z nami jechała sympatyczna poetka Jolanta Skóra.
Najpierw spacer po urokliwym starym mieście w Bańskiej Bystrzycy. Foto AJ i Lidia Zemanek (zdjęcia, na których jestem).
























































O wyznaczonej godzinie stawiliśmy się w miejskiej Radnicy, gdzie miał się odbyć festiwal. Należało uzgodnić, które teksty będą czytane i w jakiej kolejności. Miroslav Kapusta panował nad wszystkim. Wcześniej wskazał miejsce parkingowe, zadbał, abyśmy się zakwaterowali w pensjonacie Alcorso. Przetłumaczył nawet moje teksty satyryczne. Trzeba przyznać, że impreza zorganizowana była na wysokim poziomie. Występy spotkały się z żywym odbiorem publiczności. Zostały stosownie obfotografowane i opisane w miejscowych mediach. Opublikowano ulotkę z biogramami występujących gości. Udało się spotkać z ciekawymi autorami, na festiwal zajrzał poznany w Londynie mój ulubiony słowacki aforysta Ondrej Kalamar, na pytanie Piotra Zemanka dlaczego nie występuje w jednym ze swoich sławnych krawatów, z właściwym sobie poczuciem humoru stwierdził, iż jest w cywilu. Udało się nawet zdobyć najnowszą publikację Ondreja i uzyskać autograf.
Po części oficjalnej była chwila, by zajrzeć do pobliskiej kawiarni na lody i ciastko a także na rozmowy z przemiłymi czeskimi artystkami.












































W Jaworznie odbyła się biesiada literacko-muzyczna, w której miałam zaszczyt uczestniczyć. Należy pogratulować Renacie Batko sprawnej organizacji i pomysłu na przedstawienie występujących twórców. Atmosfera ciepła i życzliwości, dobrze podane słowo, o cóż więcej chodzi…




Udało się też zajrzeć do Gliwic dzięki uprzejmości Reni i Adama.




Szwajcaria Saksońska i Czeska oraz Drezno z grupą sieradzkiego PTTK 9-12 maja 2024.
Było bardzo intensywnie, dużo zwiedzania i sporo włażenia pod górę, ale było warto.
Na początek Görlitz – miasto, które ma mnóstwo zabytków (wg słów przewodnika 3400 wpisów na listę zabytków). Podczas II wojny światowej niezniszczone. Położone nad Nysą Łużycką, siedziba biskupów ewangelickich, miasto bardzo zadbane, czyste. Jest położone na europejskim szlaku Via Regia, co jest oznaczone w wielu punktach miasta. Udało się zajrzeć do ewangelickiej świątyni, posłuchać organów słonecznych i muzyki Bacha.
Do zwiedzenia była jeszcze położona w Górach Połabskich największa saksońska twierdza górska Königstein – siedziba dynastii Wettynów, nigdy nie zdobyta. Wrażenie spore, przewodniczka opowiedziała mnóstwo anegdot związanych z kolejnymi mieszkańcami i więźniami twierdzy. Odwiedziliśmy pomieszczenia dla ważnych i ważniejszych mieszkańców, zbrojownię, zajrzeliśmy do niezwykłej studni, poznaliśmy sposób jej wydrążenia. Miłym zaskoczeniem była obecność mini-przewodników po twierdzy w języku polskim. Zwiedzających Polaków również niemało.
Z kolei udaliśmy się do miejscowości Stolpen, gdzie znajduje się zamek, w którym była więziona przez 49 lat hrabina Cosel. To częściowa ruina, wcześniej dwór obronny, wysadzony po przejściu Napoleona, nie odzyskał dawnej formy. Tu zobaczyliśmy tablicę poświęconą Hrabinie i płytę nagrobną w miejscu jej prawdopodobnego pochówku.
W każdym z miejsc przewodnik zwracał uwagę na związki z Rzeczpospolitą.
Niezwykły widok na formacje skalne Bastei i dolinę Łaby mogliśmy podziwiać z kamiennego mostu. Amatorów pięknych widoków było mnóstwo, jako że w tym dniu w Niemczech przypadało święto. Ale i amatorów piękna z wielu innych krajów nie brakowało.
Najbardziej forsowna była wspinaczka w celu zobaczenia wyjątkowego zabytku przyrody – niezwykłej formacji skalnej – Brama Pravčicka 373 npm w Czeskiej Saksonii. Podejścia dosyć wyczerpujące, ale widoki warte trudu.
W ostatnim dniu zwiedziliśmy ogrody Pilnitz i Drezno (tu wybrałam do indywidualnego oglądania galerię starych mistrzów), odwiedziliśmy Děčín, wszystkich zachwycił ciekawy architektonicznie gmach biblioteki.
Wszystkie noclegi spędziliśmy w czeskiej miejscowości Duchcov, gdzie ostatnie lata życia spędził Giacomo Casanova sprawując funkcję bibliotekarza hrabiego Waldsteina. Hotel zresztą nosił nazwę Casanova, choć z samą postacią niezwiązany.


















































































