Z radością przyjęłam zaproszenie na kolejny Festiwal Poezji Słowiańskiej do Czechowic-Dziedzic. Program był niezwykle napięty i interesujący.



Kraków, Pod Baranami



Z radością przyjęłam zaproszenie na kolejny Festiwal Poezji Słowiańskiej do Czechowic-Dziedzic. Program był niezwykle napięty i interesujący.



































































Kraków, Pod Baranami






















Na zaproszenie nauczycieli w ramach grantu pod szumną nazwą – „wielcy ludzie naszej małej ojczyzny” 17 października 2019 r. odbyło się spotkanie. Sympatyczne, przedłużające się z czytaniem wierszy i opowieścią o festiwalu poezji w Guntur i Hyderabadzie. Wniosek kończący – kolejne spotkanie w bibliotece powiatowej dla większej grupy słuchaczy. Swoje wiersze czytała także Maria Duszka – poetka, która kiedyś „wydusiła” mnie z szuflady.








Wyprawa do Indii grupy poetów z kilku miast Polski odbyła się w dniach 17 września – 2 października 2019 r. W tym czasie poeci wraz z osobami towarzyszącymi wzięli udział w dwóch festiwalach. W Guntur i Hyderabadzie. W skład grupy wchodzili Ryszard Grajek (Czechowice-Dziedzice), Alicja Kuberska (Inowrocław), Anna Czachorowska (Jabłonna), Izabela Zubko-Jarnicka (Warszawa), Agnieszka Jarnicka (Warszawa), Rafał Jarnicki (Warszawa), Agnieszka Jarzębowska (Sieradz). Najpierw przesiadka w Delhi i spotkanie z przybyłymi z Londynu polskimi poetkami Renatą Cygan i Bożeną Heleną Mazur-Nowak, później lot liniami IndiGo do Vijayavada, gdzie już czekał dr.L.S.Prasad – kardiochirurg, pisarz, tłumacz, filantrop i entuzjasta poezji goszczący na Festiwalu Poezji Słowiańskiej w Czechowicach – Dziedzicach w 2018 roku. Następnie razem z innymi gośćmi festiwalowymi polska grupka dojechała do Guntur, gdzie przybyłych powitali organizatorzy przedsięwzięcia prof. P.Gopichand i prof. P.Nagasuseela.
19 września 2019r. nastąpiło uroczyste otwarcie festiwalu, prezentacja utworów promujących hasło „All for peace, peace for all” a także wręczenie dyplomów, statuetek i pamiątkowych upominków. Przebieg i oprawa festiwalu były sporym zaskoczeniem dla uczestników spoza Indii. Impreza trwająca 2 dni przygotowana została z wielkim rozmachem, gospodarze i uczestnicy imprezy niezwykle życzliwi i serdeczni. Wszyscy goście festiwalowi obdarowani zostali specjalnie wydaną anglojęzyczną antologią „The Vase”, (Antology of Poems, Editors P.Gopichand, P.Nagasuseela, Authors Press, New Delhi, India). Promocja innych książek przetłumaczonych przez dr.L.S.Prasada odbywała się również podczas długich przejazdów autobusem, w przyjaznej towarzyskiej atmosferze. Grupa polska wraz z poetami z Buthanu, Filipin i Indii zwiedziła starożytną świątynię wykutą w skale Hindu Cave Temple Undavali, obejrzała występy tancerek i wysłuchała koncertów induskich artystów. W Guntur na festiwalu gościło ponad 160 osób, a samo wydarzenie miało szeroki oddźwięk w prasie (12 artykułów w ciągu 3 dni).
Kolejnym etapem był festiwal w Hyderabadzie, nieco inny w charakterze, bardziej kameralny, ale nie mniej interesujący. Grupę 24 poetów z kilku krajów podejmowali dr.L.S.Prasad i znany induski reżyser, producent, scenarzysta, malarz, Tollywood Director – B Narsing Rao. Swoje wiersze poeci czytali w starym historycznym forcie Golconda. Mieli również okazję zwiedzić największe na świecie miasteczko filmowe Ramoji, mogli obejrzeć plany filmowe podróżując specjalnym otwartym samochodem wycieczkowym. W pogodnym nastroju zasiedli w wytwornej sali, by skosztować specjałów indyjskiej kuchni. Nie zabrakło części muzyczno-tanecznej, w Silparamam czekała na gości festiwalowych grupa tancerek, która zachwyciła przybyłych magią tańca Kuchipudi. W hotelu Vivanta w Hyderabadzie, gdzie mieszkali poeci, odbyła się część festiwalowa połączona z wręczeniem pamiątkowych statuetek. Clou programu było podsumowanie festiwalu, które miało miejsce w prestiżowym muzeum Salar Jung, tu z udziałem 20 fotoreporterów i 5 stacji telewizyjnych organizatorzy GIPF i Writers Corner uhonorowali gości festiwalowych specjalnymi dyplomami – International Award LIFE TIME ACHIEBEMENTAWARD, wręczono tradycyjnie zdobione szale, padło wiele ciepłych słów.
Ponadprogramowo odbyło się spotkanie przy herbatce w Ośrodku Kultury Malaxmi Courtyard. Delegację poetów z Polski i poetkę z Filipin powitali Y. Harish Chandra Prasad, założyciel i główny mentor grupy Malaxmi zapalony miłośnik literatury i słynny przemysłowiec oraz prezes Centrum Kultury Vijayawada i Amaravati (CCVA). Wyjaśniono wizję (Umysł, ciało i dusza) oraz cele działania grupy Malaxmi i CCVA. Wysłuchano śpiewu Carnatic oraz recitalu muzyki klasycznej Ranjani Sivakumar i jej trupy. Nie lada niespodzianką była muzyczna interpretacja wiersza naszej noblistki Wisławy Szymborskiej (w języku polskim). O specjalną, pełną ciepła i życzliwości atmosferę zadbała profesor Padmaja Iyengar-Paddy, która przedstawiła wielojęzyczną antologię wierszy Amaravati Poetic Prism 2018 i zaprosiła do udziału w wydaniu antologii 2019, goście zostali również zaproszeni na festiwal, który ma się odbyć 2 grudnia 2019r.
Choć przebieg festiwali w Guntur i Hyderabadzie był rejestrowany przez zawodowych filmowców, amatorskie fotografie uczestników będą miłą pamiątką festiwalowych chwil.
Niektórzy poeci zaczęli odrabiać zadanie domowe i wzięli się do zapisywania refleksji z pobytu w Indiach wierszem lub prozą a na spotkaniach autorskich w Polsce z pewnością uraczą słuchaczy opowieściami o tym ciekawym kraju i interesującej kulturze.
Grupa w siedmioosobowym składzie w dalszej części wyprawy miała okazję pod opieką biura podróży pozwiedzać inne zakątki Indii w obrębie tzw. złotego trójkąta.


























































Plan wyjazdu do St.Petersburga pojawił się podczas poprzedniego wakacyjnego zwiedzania Wiednia w 8-osobowej grupie przyjaciół. Już we wrześniu znalezione zostało biuro i podjęte kroki w celu realizacji pomysłu. Wiadomo, że najpierw było czytanie lektur, przewodników, wypytywanie znajomych.
Okazało się, że pomysł wyboru biura z Olecka był strzałem w dziesiątkę. Świetny pilot, przygotowany merytorycznie, psychicznie, fizycznie i taktycznie. Zobaczyliśmy więcej niż było zaplanowane. Było to możliwe również ze względu na niezłe zdyscyplinowanie grupy, do naszej ósemki doszlusowała czwórka turystów (znajomych znajomych ze Słowacji).

Etap pierwszy – Olecko. Miasto nam się spodobało, wrócimy tu jeszcze na koniec naszej wyprawy.





Litwa
Wilno, dla mnie po raz kolejny, dla innych pierwszy. Sporo pieszego wędrowania, ale radość z odwiedzenia miasta jest wielka. Spotykam się ze znajomą poetką na kawie i cieście marchewkowym.






Łotwa
Połacie nawłoci, krwawnika, wrotycza, paproci, osty, brzozy, opuszczone domki z eternitem na dachach. Robinia jeszcze kwitnie, koniec lipca. Nazwy, które nic nie mówią. Żółto kwitnie rzepak. Jedziemy do Rygi. Bez żartów, nie przez Ząbkowice. W Rydze budynek bliźniaczy do warszawskiego Pałacu Kultury, w pobliżu bazar z garnkami, halami targowymi, w których wszystko za słony pieniądz i kwas chlebowy prosto z beczki, kawior na kilogramy. Kasa przed wejściem do toalety. Turyści tu z rzadka, dzielnica niewidowiskowa.Stara drewniana cerkiewka wita zielenią drewnianej bramy, złotym ikonostasem, panie nakrywają głowy chustkami. Jeszcze wrócimy zanurzyć się w miasto, na razie spojrzenie z pokładu promu – złote kopuły, iglice, dachy, łodzie pod żaglami, mosty, o zmierzchu wszystko inaczej niż za dnia. Ruszamy w morze, wieje i wiatr burzy nam fryzury. Odpływamy w sen błękitny, a może całkiem innego koloru.





Wsiadamy na prom pełni obaw, że będzie bujało. Mieliśmy szczęście, pogoda dopisywała.








Szwecja, Sztokholm














muzeum Vasa






Turku




Suomenline







Finlandia, Helsinki


















Rosja, Petersburg,
tylko migawki, nie sposób oddać wszystkiego, co dało się obejrzeć. A ile jeszcze zostało…















































Stare miasto – Sieradz. Niedzielny spacer.
























Szukając godnego miejsca na Zjazd PPG (na każdą kieszeń, żeby się zmieściło kilkanaście osób, żeby nikomu nie przeszkadzać, żeby był dostęp do kuchni i miejsce do wspólnej kolacji) nasza ulubiona szefowa Renata RM natrafiła na Zamek Gościniec Ligota. brzmiało zachęcająco, cena do przyjęcia, a skoro zamek to narzuciło się samo, że będzie z duchami. Zaklepano, opłacono, lista uczestników – aczkolwiek korygowana – domknięta. Zadanie przeobrażenia się w stwory i stworki przyjęte.
Zjazdowi dojeżdżali, witali się padając sobie w objęcia, wymieniając uściski dłoni. Po obejrzeniu posiadłości po raz pierwszy pojawia się słowo – MASAKRA. Na zewnątrz widokówkowo, w środku niekoniecznie, a nieprzywykli do traktowania bez przymrużenia oka poeci co jakiś czas wymieniali porozumiewawcze spojrzenia, a i uwagi nieco ostrzejsze zdarzały się także. Wszystko to za sprawą, ale przemilczmy…
Smakowite posiłki i wyrozumiała obsługa w restauracji Jantar w Kobylej Górze wynagrodziła wszelkie niedosyty. Najedzeni, objedzeni, uzbrojeni w dobre humory poeci zwiedzali okolicę, kontemplowali miejsca, chłonęli naturę i współobecność.
Jednym z ciekawszych odwiedzanych miejsc był klasztor sióstr nazaretanek w Ostrzeszowie. Oprowadzanie przez sympatyczną, pogodną siostrę Christellę.
Zadowoleni poeci odwiedzili jeszcze parę miejsc, z których największym zaskoczeniem była miejscowość Goszcz.
Nadszedł czas na pokazanie się od „strasznej” strony, Halloween w środku lata prezentował się za sprawą wszystkich uczestników zjazdu teatralnie i filmowo. Była profesjonalna sesja fotograficzna w wykonaniu Grzegorza W., który przytaszczył ze sobą, pokonując szmat drogi, wszelkie przydatne akcesoria. Ogólną wesołość wzbudziło przebranie jednego z poetów, który wyłamał się z konwencji hallowenowej. Były statuetki za najlepsze przebranie, wśród pań bezapelacyjnie wygrała Teresa a panowie Grzegorz i Marek musieli stanąć do dogrywki.
Każdego dnia nagrywano surrealistyczny filmik, którego narratorem był niezwykle kreatywny Jakub S. Wiele radości przyniosły gry, szczególnie kalambury związane z odgadywaniem tytułów filmów.
Aby tradycji stało się zadość, odbyły się także wieczory autorskie prezentujące twórczość Arkadiusza Irka i mojej skromnej osoby. Nie obyło się bez wzruszeń.
Zostały pamiątkowe plakietki, dyplomy i nadzieja na kolejne zwariowane, ale nie głupie spotkanie.



























































Jedne prezenty cieszą bardziej, inne mniej. Dziś dotarła do mnie praca, którą jestem zachwycona. Autorką jest Małgorzata Południak. Skan nie odda w pełni uroku tego linocutu na papierze bawełnianym, sygnowanego 1/4 2019 z autografem autorki.

Na parę chwil spotkałam się w Wilnie z wybitną poetką, tłumaczką, eseistką, prezeską Związku Pisarzy Litewskich Birutė Jonuškaitė. Mimo wielu zajęć znalazła czas na spacer i pogawędkę przy kawie i cieście marchewkowym, rozmawiałyśmy o planach, o tym co się udało, o kłopotach, o życiu tu i tam. Może w 2020 roku Birute przyjedzie do Polski ze swoją nową książką. Tymczasem obdarowana najnowszym polsko-czeskim tomikiem i ciasteczkami „wstążkami” ruszyłam na spotkanie mojej grupy wycieczkowej i udałam się w dalszą podróż .








publikacja w języku angielskim

http://ourpoetryarchive.blogspot.com/2019/08/agnieszka-jarzebowska.html