kolory

wiosna w Kórniku…

spotkanie w Cudownych Latach w Krakowie 29 marca 2014r.

Spotkanie było sympatyczne. Zostawiło miłe wspomnienia (opisane mową wiązaną przez uczestnika spotkania). http://madagaskar08.pl/blog/2014/03/30/spotkanie-z-poezja-agnieszki-jarzebowskiej/

O poezji Agnieszki Jarzębowskiej – Paweł Grabski

Kraków – miasto poetów, rzecz powszechnie znana,
niczyjego zdziwienia zatem to nie budzi
że w Krakowie napotkać możesz często ludzi
z ust których płynnie płynie mowa rymowana.
Już maestro Gałczyński skarżył się na przymus
co księżycem nad basztą wpędzał go w lirykę,
dali, angelologii tkliwą dynamikę,
które opisać można jedynie do rymu.
Stąd duża popularność poezji wieczorów,
odbywają się rymów bezkrwawe turnieje,
na spotkaniach z poezją wciąż się dobrze dzieje
a goście spoza miasta dodają wigoru.
Na takie to spotkanie niżej podpisany
trafił na zaproszenie przemiłej Agnieszki
prezentującej swoje fraszki i uśmieszki
poprzedzone recenzją przez Jacka Sojana.
Chcąc opisać jej fraszki tam prezentowane
pewnie strofek zamieścić musiałbym tu wiele
i o mistrzostwie skrótu, o celności w dziele
wyszłoby z tego dziełko nazbyt przegadane
więc was raczej skieruję do oryginału
(są przykłady w recenzji linkowanej wyżej)
a by przebieg spotkania przedstawić wam bliżej
po kronikarsku opis rozpocznę pomału.
Była recenzja, brawa, krótkie przedstawianie
potem czytanie wierszy – to nie tylko fraszki
padły pytania z sali, znów słowne igraszki,
brawa też zakończyły całe wystąpienie.
Po Agnieszce wystąpił też młody poeta
jako Dawid Mateusz kreślący swe dzieła,
lecz jego twórczość moją jaźnią nie wstrząsnęła –
może za stary jestem? Poetyka nie ta?

I limeryk.

„Gdy subtelna poetka z Sieradza
nas w wyżyny swej sztuki wprowadza
bijmy brawo, panowie
albo pijmy za zdrowie!
Taka wielka poezji jest władza!”

Cudowne lata

kawiarnia Cudowne Lata, Kraków

P1180255

Dawid Mateusz, AJ

P1180223

Mariusz S. Kusion, Monika Dębowska

P1180238P1180246P1180229spotkanieP1180268P1180260

P1180220

Światowy Dzień Poezji Londyn 21-23 marca 2014r.

Światowy Dzień Poezji UNESCO – dla jednych pierwszy, dla innych kolejny. Londyn, 21-23 marca 2014 roku

 

Na zaproszenie Marty Brassart – Siemieńczyk, Adama Siemieńczyka i Poezji Londyn wyruszyłam w podróż na spotkanie ze sztuką i słowem. Wszystkie zmysły otrzymały swoją dawkę bodźców. W piątkowy wieczór 21 marca – pierwszy dzień wiosny, już rozbudzonej angielskim słońcem i lekką mżawką, – doenergetyzowana żółcią wszechobecnych żonkili, miałam okazję uczestniczyć w nietuzinkowej promocji debiutanckiego tomiku Marty Brassart-Siemieńczyk  Kariatydy w Londynie.

Nie co dzień poetyckie słowo komponuje się z pokazem mody, nie co dzień egzotyczne piękności recytują po angielsku wiersze polskiej poetki. Okazuje się, że w prezentowaniu poezji nie przeszkadza ani zajęcie modelki, ani prawdziwy zawód – prawniczki, czy biologa.

Erwin Michalec – polski artysta – projektant przeniósł na tkaniny swoje prace malarskie. W sposób prostolinijny, nie pozbawiony humoru i autoironii przedstawił siebie, swoje modelki  i swoją kolekcję. Wiersze z tomu  Kariatydy w Londynie po polsku czytała autorka na zmianę z uszczęśliwionym bratem Adamem Siemieńczykiem. Na spotkaniu pojawiły się również dzieci Marty.

Wśród zaproszonych gości znaleźli się znani i mniej znani poeci z UK, Polski, Bułgarii, Ukrainy. Z Irlandii przyjechał Tomasz Wybranowski, który zaprezentował swoje wiersze ze zbioru poezji  JednoCzas. Łucja Fice przeczytała fragmenty swojej prozy.

Anna Maria Mickiewicz wraz z grupą przyjaciół przedstawiła dwujęzyczny spektakl poetycki.

Nie zabrakło muzyki w wykonaniu Jacka Osiora.

Ważnym gościem londyńskiego Światowego Dnia Poezji był Aleksander Nawrocki, który poinformował o nagrodzie przyznanej Marcie Brassart – Siemieńczyk a także przedstawił swoje wydawnictwo „Poezja dzisiaj”, czytał również swoje wiersze na spotkaniu z Poets Anonymous.

Teorię poezji kwantowej zaprezentował gość z Bułgarii – Rozalia Aleksandrowa.

Kolejnego dnia – 22 marca  miała miejsce  wizyta poetów w polskiej szkole. Odbyły się także II Europejskie Dialogi Poetyckie, również w ramach Światowego Dnia Poezji, pod patronatem UNESCO Anna Maria Mickiewicz prowadziła spotkanie z Tedem Smithem-Orrem.

Wiodącym tematem tegorocznej edycji Dialogów były „Mosty”. I mosty zostały zbudowane. Poeci czytali wiersze po polsku, po ukraińsku, po bułgarsku, po angielsku. Kto z Polaków, bądź innych nieanglojęzycznych gości miał tremę, zawsze mógł liczyć na prezentację swojego tekstu po angielsku przez poetę z brytyjskiej grupy Poets Anonymous. Wszyscy czuli się absolutnie wyjątkowo. Reakcje na słowo poetyckie były żywiołowe. Okazuje się, że bariery językowe można pokonać, a wzajemna życzliwość zaowocowała kontynuacją kontaktów już po zakończeniu spotkania i po powrocie w rodzinne strony. Na spotkaniu przedstawiłam teksty publikowane w Contemporary Writers of Poland 2000-2014, antologii wydanej w USA, i fraszki z tomiku NIC/nothing.

Miło było obserwować reakcje słuchaczy, zarówno podczas prezentacji tekstów po polsku, jak i w interpretacji Nicka Aldridge’a z Poets Anonymous, a później zebrać sporą dawkę komplementów za fraszki i wiersze. Spotkanie w South Norwood and Woodside Social Club Enmore Road London SE25 5AQ to dla mnie osobiście najbardziej inspirująca część Światowego Dnia Poezji. Hasło: „Budujemy mosty”, wyszeptane do ucha podczas powitania pierwszego dnia poetyckich imprez, tuż przed jej „wielkim dniem”, przez przemiłą Martę Brassart-Siemieńczyk, stało się mostem rzeczywistym, chociaż jeszcze parę dni wcześniej niemożliwym do uwierzenia.  Między poetami z różnych krajów, różnych narodowości nawiązała się nić porozumienia.

23 marca 2014 roku w Jazz Cafe POSK odbyła się wielka gala. I wielka przyjemność z obcowania z muzyką i słowem. Wystąpiła gwiazda wieczoru – Franka de Mille. Gwiazd było zresztą więcej; moją uwagę szczególnie przyciągnęła urzekająca młodziutka pieśniarka Monika Lidke.

Trzy dni dla Londynu i poezji to zdecydowanie za mało.

Nie sposób opowiedzieć wszystkich wrażeń i oddać wszystkich kolorów i odcieni odbytych spotkań i rozmów, ale warto poszerzać swoje widzenie świata i ludzi. Inicjatywa organizacji tak dużej imprezy zasługuje na szczególne słowa uznania, zwłaszcza, że towarzyszył jej entuzjazm organizatorów, który udzielił się gościom i okazał się zaraźliwy.

The following is an English translation of an article by Agnieszka Jarzębowska published in

a literary magazine “Poezja Dzisiaj” (“Poetry Today”)

Translated by: Marek Marciniak

The UNESCO World Day of Poetry : for  some – first, for other – next. London, 21st -23rd of March, 2014

I was invited by Marta Brassart – Siemieńczyk  and Adam Siemieńczyk  and London Poetry for a nice meeting of arts and words. All my senses obtained a sufficient dose of stimuli. On Friday, 21st of March, which is the first day of spring, being woken up by the English sun and a shower, obtaining energy from ever-present daffodils I had a chance to participate in a promotion of a debut book by Marta Brassart – Siemienczyk “The Caryatids in London”.

It is not every day when a poetic word goes with a fashion show, it is not every day when some exotic beauties recite poems of a Polish poetess in English. It turns out that presenting poetry is not disturbed by being a model or being a lawyer or a biologist.

Erwin Michalec, a Polish artist and  designer turned his paintings into artistic fabrics. He presented himself, his models and his collection in a simple way with a touch of humour and autoirony. The poems from a newly published book “The Caryatids…” were read by the poetess herself and her happy brother Adam Siemieńczyk. Marta’s children were also present.

The list of the invited guests included well-known and not-so-well-known poets from the UK, Poland, Bulgaria and Ukraine. Tomasz Wybranowski came from Ireland and presented poems from his collection “JednoCzas”. Lucia Fice read fragments of her prose.

Anna Maria Mickiewicz with a group of friends presented a bilingual poetic performance. The audience heard splendid music by Jacek Osior.

Alexander Nawrocki, a guest of the World Day of poetry, informed about a prize awarded to Marta Brassart – Siemienczyk. He also presented his edition of “Poezja Dzisiaj” (“Poetry Today”).

On the next day, 22nd of March 2014, there was a visit in a Polish school and then there were the Second European Poetic Dialogues within the framework of the UNESCO World Day of Poetry. The leading theme of this year’s edition of Dialogues were “Mosty” (“The Bridges”). And, indeed, the bridges were built. The poets read their poems in Polish, Ukrainian, Bulgarian, English languages. Guests from Poland or any other guests from non-English speaking countries having “butterflies in their stomach” could ask an English representative from Poets Anonymous  Group to read their texts in English. Everybody felt absolutely splendid. The reactions for poetic words were spontaneous. The language borders could be crossed, and mutual kindness gave rise to contacts after the meeting and on returning to the native soil.

The theory of “ quantum poetry” was presented by Rosalia Alexandrova, a guest from Bulgaria.

During the meeting I presented my poems published in “Contemporary Writers of Poland 2000-2014”, an anthology published in the USA and my epigrams from a new book “Nic”(“Nothing”).

It was nice to observe the audience’s reactions both while presenting the texts in Polish and while they were interpreted by Nick Aldridge from Poets Anonymous. Then it was also nice to get quite a number of compliments for the epigrams and the poems. The meeting in South Norwood and Woodside Social Club, Enmore Road, London SE25 5AQ meant for me personally the most inspiring part of the World Day of Poetry. The motto of “building bridges” whispered into my ear on the first day of poetry meetings – just before “the big day” – by nice Marta Brassart_Siemieńczyk turned out to be a real bridge, a thing hard to believe a couple of days before. Common understanding emerged among poets from different countries and different nationalities.

On 23rd of March, 2014 in Jazz Café POSK a big gala took place. It was a great pleasure to hear the music and words there. A star of the evening was Franka de Mille.

Well, there were more stars, and the attention was caught by a young singer Monika Lidke.

Three days for London and poetry was not a sufficient time span, especially when it was my first to such an event.

It is hard to describe all experiences and all colours and shades of the meetings and talks. It is worth to expand one’s own seeing the world and the people. I must praise highly the initiative to organize such a big cultural event, worth underlying was  the enthusiasm of the organizers which was widespreading among the guests.

Poezja dzisiaj

całkiem ciepła recenzja

Uśmiechy i uśmieszki Fraszkomat

Esej

„O fraszkach – w kontekście zbioru fraszek pt. FRASZKOMAT Agnieszki Jarzębowskiej”

JACEK SOJAN
___________________________________________________________________________

          Fraszkomat

O fraszkomacie powiem nieśmiało:
– Kawałek życia w nim się wyprało.

Pisanie recenzji o fraszkach wydaje się zamierzeniem karkołomnym, z góry skazanym na uczone formułki z zakresu poetyki i słownika terminów literackich. Znamienny fakt, że nawet te formułki teoretycy dzieła literackiego nie mogą uzgodnić, bo np. Głowiński, Kostkiewiczowa i Słowińscy (Warszawka) w swoim Słowniku Terminów Literackich rodowód wyrazu fraszka wyprowadzają od włoskiego frasca – gałązka, natomiast prof. UJ Adam Kulawik ten sam wyraz frasca tłumaczy jako drobiazg. Nie tylko jako krakowianin z urodzenia, ale też odwołując się do rozsądku i logiki opowiadam się za ujęciem prof. Adama Kulawika, a gałązką można przyłożyć utytułowanym, warszawskim autorytetom.

Aby wiedzieć, co to koń najlepiej go zobaczyć. Co to fraszka, najlepiej jest ją przeczytać. Sytuacyjne fraszki Kochanowskiego były stroficznie rozbudowane. Od Potockiego, Morsztyna,Tuwima, Gałczyńskiego po Leca fraszka traci na ilości wersów, zyskuje na konceptualizmie.

Fraszka ujawnia. Fraszka demaskuje. A przy tym bawi dwuznacznością, grą słów, znaczeń. Ale przede wszystkim, co paradoksalne, pomimo zdolności fraszki do zdzierania masek z bohatera, jest nośnikiem humoru. Oglądać własne wady należy ze zdrowym dystansem nie pozbawionym refleksji, ale co najważniejsze – uśmiechu. I tym są właśnie fraszki Agnieszki Jarzębowskiej. Nośnikiem humoru. A humor, co może wydawać się zaskakujące, jest cnotą (jedną z cnót)! I wyjąwszy przyjemność, jaką mamy z humoru – chroniąc nas przed wsobną powagą, wzbudza szacunek. Bo śmieszne jest branie siebie na serio.

              O łaskotkach

Nie powiem, że nie chcę,
kiedy mężczyzna próżność moją łechce.

***

Godne obchody

Czczę kolejne małżeńskie rocznice,
kupując coraz szersze spódnice.

Vladimir Jankelevitch, francuski filozof, w swoim traktacie o cnotach (Traite des vertus – 1949 r) napisał: „Brak poczucia humoru – to brak pokory, brak bystrości, brak swobody, zbytnia nadętość, zbytnia naiwność, zbytnia powaga lub zbytnia napastliwość, tym samym to nieomal zawsze brak szlachetności, łagodności, miłosierdzia…Zbytnia powaga nawet połączona z zacnością, ma coś podejrzanego i niepokojącego i musi w tym tkwić jakieś złudzenie lub jakiś fanatyzm…To cnota, która coś o sobie mniema – i z tego właśnie jej brak.”

Zarzut, że poczucie humoru może mieć nawet byle łajdak a brakować go będzie bohaterowi, niczego nie dowodzi, bo humor…niczego nie chce dowodzić i nie dowodzi! Jak napisał Andre Comte-Sponville w „Małym traktacie o wielkich cnotach” – „…humor to cnota pomocnicza…można powiedzieć, że też złożona, cnota lekka, cnota nieuzasadniona, w pewnym sensie dziwna cnota, kpi sobie bowiem z moralności, ponieważ zadowala się tym, że jest dziwna, ale to wielka zaleta, cenna zaleta, której oczywiście może brakować dobremu człowiekowi. Święty bez humoru to smutny święty”..(Pamiętamy skłonność do żartów nawet w trakcie mądrego kazania papieża Jana Pawła II, a ja pamiętam wspaniałe poczucie humoru na wykładach ks. prof. Józefa Tischnera…). I dalej Comte-Sponville: „Bywa, że między rozpaczą a błahością, cnota humoru jest nie tyle w złotym środku, ile w zdolności do objęcia jednym spojrzeniem lub jednym uśmiechem obu tych skrajności, pomiędzy którymi żyjemy, pomiędzy którymi ewoluujemy, a które stykają się w humorze. „

Co nie jest rozpaczliwe dla trzeźwego spojrzenia? I cóż nie jest ulotne dla spojrzenia pełnego rozpaczy? Nie ma jednak zakazu, żeby się z tego śmiać, a nawet jest to najlepsze, co można zrobić. Cóż warta byłaby miłość bez radości? Cóż warta byłaby radość – bez humoru? Wszystko co nie jest tragiczne jest śmieszne.. Oto czego uczy przytomność umysłu. Humor zaś oddaje z uśmiechem, że to nie jest tragiczne…Prawdziwość humoru. Sytuacja jest rozpaczliwa, ale to nic poważnego.

               Nekrolog po polsku

Jestem z ciebie dumna.
Podpis – trumna.

Po przeczytaniu cytatu z Comte-Sponville’a można zadać pytanie, że wszak istnieje śmiech i śmiech i jak tu odróżnić humor od ironii. Ironia nie jest postrzegana przez filozofów jako cnota lecz jako oręż wymierzony w drugiego. Dodają tutaj, że to zły śmiech, sarkastyczny, niszczycielski, to śmiech drwiący, taki który rani, że to śmiech nienawiści, śmiech walki. Że użyteczny? Któryż oręż, w tym mowy nie jest użyteczny? Comte-Sponville twierdzi, że żaden oręż nie jest pokojem, żadna ironia nie jest humorem. Ale zauważa, że nawet najlepsi ironiści i satyrycy mieszają oba te gatunki – humor i ironię, właśnie we fraszkach!

          Oszczędny

Pewien biznesman rzekł pewnej damie:
– Żonę trzymam w domu, bo wychodzi taniej.

Zjadliwie postrzegana jest ta oszczędność. Tym bardziej że rozłożona jednakowo na bogacza w swoim skąpstwie jak i na jego żonę, zawsze w gotowości wydawać pieniądze na stroje i ozdoby. I to właśnie rodzi uśmiech. Humor.

         Na zachłannego grzesznika

Chciałby widzieć siebie
aż w siódmym niebie.

Umiarkowanie też jest cnotą. A samokrytycyzm uczy umiarkowania. Jeśli ironia, ta nie dotyka Osoby, lecz zachowania, postawy, sposobu bycia. Zjawiska.

          Myślał

Perfumował się latami.
Myślał, że go to odchami.

Przypomina się refleksja Norwida: „Ludzie nie są czyści. Są dopiero perfumowani.” Etyka uważa, że ironia rani – humor leczy. Ironia chce dominować – humor wyzwala. Ironia jest bezlitosna – humor miłosierny. Ironia jest upokarzająca – humor pokorny. Humor ma jednak jeszcze coś więcej, ma wartość sam w sobie, przemienia smutek w radość:

         Czasem

Czasem może to być atut
Być ofermą do kwadratu.

Humor przemienia rozczarowanie w komizm:

          Świeżość uczuć

Świeżością uczuć zachwycił pan panią domu:
– Kochanie, kupiłem ci kawałek świeżego salcesonu.

Humor przemienia rozpacz w wesołość:

          Nieodwzajemniona miłość

Marny widok
na libido.

Humor fraszek rozładowuje powagę rzeczy, lecz także i tym samym – nienawiść, gniew, urazę, fanatyzm, doktrynerstwo, upokorzenie.

          O co chodziło

Pewien pan nad pewną panią
rozpływał się w zachwycie.
Chodziło mu o wspólny seks,
nie o wspólne życie.

***

          O wielkiej bliskości

Byli bliscy sobie
bardzo, ale w grobie.

Śmiać się najpierw z siebie, ale bez nienawiści. Albo ze wszystkiego, ale tylko na tyle, na ile jest się częścią czegoś, że się coś akceptuje. I znowu wrócę do Comte-Sponville’a: „…jeśli nie ma nic do zrozumienia? Pozostaje śmiech – nie p r z e c i w k o (ironia), ale z c z e g o ś, ale z k i m ś, ale według (humor). Weszliśmy na pokład, ale nie ma statku; lepiej się z tego śmiać niż nad tym płakać. To jest mądrość Szekspira i mądrość Montaigne’a – taka sama, ta prawdziwa.”
Kierkegaard napisał: „…humor zawiera zawsze jakiś skrywany ból, niesie z sobą również pewna sympatię…” Pewnie dlatego w zbiorze FRASZKOMAT Agnieszki Jarzębowskiej czytamy:

          Co boli?

Tak było i tak już zostanie:
życie bardziej boli niż lanie.

Humor we fraszce to drganie sensu, migotanie sensu, to pewien ruch, proces. Unaoczniając absurd, drugą stronę opisywanej rzeczywistości – odtrąca powagę na rzecz rozładowania w śmiechu, zaznaczmy, znaczącym, pogłębionym, mądrym śmiechu, dającym ulgę. Humor fraszki będzie tym głębszy, im bardziej sens dotknie najważniejszych obszarów naszego życia albo pociągnie za sobą czy też wzbudzi drgania najszerszych połaci znaczeń, naszych wierzeń, naszych wartości, naszych złudzeń – powiedzmy, naszej powagi. Bo humor jest awersem powagi. I dopiero podczas falsyfikowania humorem powaga nabiera pełnej wartości, bo – jak pisze Comte-Sponville: „…humor nie niszczy tej powagi (ponieważ nie można wiecznie żartować, ponieważ się nie powinno, ponieważ humor, żeby się z niego (powagi) śmiać, zakłada, że sens musi być w czymś podtrzymany ale ją relatywizuje, odciąża, stawia na dystans, szczęśliwie osłabia, bez jej obalania…” (ponieważ humor pozostawia rzeczywistość niezmienioną i ponieważ nasze pragnienia, nasze wierzenia, nasze złudzenia stanowią jej część). Humor jest radosnym rozczarowaniem. W tym właśnie jest podwójnie cnotliwy lub może taki być: jako rozczarowanie jest bliski przytomności umysłu (czyli dobrej wiary); jako radość jest bliski miłości – i wszystkiemu.
Agnieszka Jarzębowska w zbiorze fraszek pt. FRASZKOMAT zamieściła sentencję:

         By każdy pamiętał

W życiu liczy się całe życie,
nie tylko pointa.

Dlatego śmiejmy się. Śmiejmy się z siebie, jakich widzimy w wadach innych. Fraszki nam mówią na zasadzie lustra jacy jesteśmy. Ten dwuwersowy błysk poznania wystarczy, by ujrzeć się w prawdzie, a jednak nie przestraszyć się. Przeciwnie. Rozpocząć od uśmiechu. To najlepszy początek na wewnętrzną przemianę w zgodzie z samym sobą i ze światem.

 

Jacek Sojan