31 lipca w Pabianicach
31 lipca 2014r. w Boniecki Cafe w Pabianicach odbyło się spotkanie Piotra Kasjasa z udziałem zaproszonych gości, a byli nimi Krzysztof Maria Szarszewski, Katarzyna Żakowska, Agnieszka Batelli, Maciej Strumiłło. Spotkanie prowadził Dariusz Staniszewski. Sala była pełna po brzegi a nawet bardziej, cokolwiek by to nie znaczyło. Na ten wieczór Club Boniecki Cafe przeistoczył się w galerię obrazów za sprawą Katarzyny Żakowskiej z Torunia.
Wśród publiczności znaleźli się: Jolanta Maria Miklaszewska, prezydent Pabianic Zbigniew Dychto, znakomity poeta Jan Stanisław Kiczor, pojawili się przedstawiciele łódzkiego Stolika Poetyckiego z Małgorzatą Skwarek-Gałęską, Małgorzatą Zawiszą, Magdaleną Cybulską, był Kacper Płusa…, zresztą uczestników spotkania można by wymieniać, reprezentowali nie tylko społeczność Pabianic, ale i Łodzi, Sieradza.
Miejsce wydarzenia – Pabianice – zostało wybrane nieprzypadkowo – to miasto bliskie sercu Piotra Kasjasa – Prezesa GŁOSU POLSKIEJ KULTURY w Wielkiej Brytanii – poety i propagatora literatury polskiej, patronat objął Prezydent Miasta Pabianic i czasopismo literackie „Na Stronie” a główną organizatorką spotkania była Renata Uznańska – Bartoszek.
Atmosfera była iście rodzinna, oprócz czytania wierszy, każdy pochwalił się tym, co ma najlepszego, co mu się udało, z czego jest dumny, z czego czerpie inspiracje. Oprócz opowieści poety i obieżyświata Krzysztofa Szarszewskiego o przygodach, w tym mrożących krew w żyłach – bliskich spotkań z rekinami, o jego zainteresowaniach astronomią i wulkanami, można było posłuchać historii pięknej szabli, ba nawet jej dotknąć, poznać tajemnicę rodzinnego mezaliansu pradziadka poety, zapoznać się z fragmentami najnowszego tomiku i audiobooka Szarszewskiego z recytacjami Mistrza Mowy Polskiej 2012 aktora Dariusza Bereskiego.
Zaśpiewała Agnieszka Batelli, przeczytała swoje wiersze i opowiedziała o niekonwencjonalnych metodach terapii depresji, warsztatach literackich prowadzonych przez dr Hannę Prosnak, były wstawki gitarowe w wykonaniu Bartosza Zdziebłowskiego i Tomasza Trojnara.
Piotr Kasjas z kolei opowiedział o początkach działalności Organizacji Polonijnej na Rzecz Rozwoju i Promocji Kultury Polskiej GŁOS POLSKIEJ KULTURY w Birmingham, o jej sukcesach i kłopotach, na jakie natrafia. Twórca przeczytał kilka wierszy ze swojego najnowszego tomiku, wydanego dwujęzycznie przez wydawnictwo Ibis, pochwalił się swoim czwartym anglojęzycznym tomikiem pt. „Collected Poems” (Wiersze Zebrane) wydanym przez Instytut Kultury Polskiej, co jest znaczącym wyróżnieniem, ponieważ instytut w taki właśnie sposób promuje polską poezję na świecie.
Nie zabrakło podniosłych momentów. A mianowicie Krzysztofowi Maria Szarszewskiemu została wręczona Nagroda Specjalna Organizacji Polonijnej na Rzecz Rozwoju i Promocji Kultury Polskiej – GŁOS POLSKIEJ KULTURY wraz z pamiątkową statuetką Złotego Ikara – i podziękowaniem za „krzewienie mowy ojczystej piórem i czynem – Podaruj Książkę Polskiej Szkole na Litwie” . Inicjator i czynny wykonawca przybliżył zebranym przebieg akcji i zapowiedział kolejne jej etapy (dotychczas zebrano i przekazano młodzieży na Litwie sześć i pół tony książek, głównie klasyki polskiej literatury – kolejne dwie tony wyjeżdżają 17 września).
Pismo gratulacyjne Prezydenta Miasta Pabianic otrzymał główny bohater spotkania Piotr Kasjas. To niezwykle miłe, że poezja i działalność na rzecz rozwoju i popularyzacji kultury a także twórczość poetycka znalazła uznanie u władz miasta rodzinnego poety.
Wszyscy artyści, którzy wystąpili 31 lipca w Club Boniecki Cafe, udowodnili, że nie tylko potrafią tworzyć, ale przejawiają także wiele innych cennych inicjatyw w zakresie propagowania polskiej kultury w Europie, realizują swoje pomysły i wciągają do ich realizacji wiele osób, nie zapominając o najmłodszym pokoleniu Polaków na obczyźnie.
owoce Hiszpanii
pomnik szynki (słodkie/słone szynki)
Wysoko w górach w Trevelez. (najwyżej położona wioska w Hiszpanii) udało nam się zwiedzić suszarnię szynek (weszliśmy na teren zakładu tak, jak staliśmy, bez czepków ochronnych i innych dupereli). Zostaliśmy wtajemniczeni w proces produkcji tego andaluzyjskiego specjału oraz ugoszczeni winem i szynką pata negra. Na Boże Narodzenie kupuje się całą nogę i pojada przez święta. Szynka jest twarda, więc należy ją umiejętnie krajać, najlepiej używając specjalnego stojaka i specjalnych noży. (Podobno niewprawne krajanie jest najczęstszą przyczyną interwencji chirurgicznych w okresie około świątecznym – obcięcie kciuka na skutek nieumiejętnego użycia narzędzi do krojenia). Kto sobie z krajaniem nie radzi, to może skorzystać z usługi fachowca; jest nawet zawód krajacza szynek… Co roku jedna szynka stąd, z Trevelez, trafia na dwór królewski. A szynki ważą od kilkunastu do 30 kg.
Ale skąd tytuł; słodkie/słone szynki?…Otóż sekret tkwi w ilości soli używanej do produkcji. Tu przy słodkich szynkach jest 1 kg soli na 1 kg mięsa. Przy szynkach słonych soli jest dwa razy tyle. Powtarzam po przewodniczce. W tym rejonie produkuje się szynki słodkie, gdyż klimat jest taki, że większa ilość soli do produkcji jest niepotrzebna. Różnica jednak w procesie pozyskiwania takiego specjału między szynkami naszymi a hiszpańskimi typu jamon serano jest taka, ze tu z 1 kg mięsa otrzymuje się 0,5 kg szynki, a nie odwrotnie.
Szynki przywozi się tam nie zmrożone. Najpierw się je schładza przez 24 godz. do temperatury pokojowej, później do 4’C, następnie temperaturę się podwyższa. Nie będę się zagłębiać w szczegóły, dość powiedzieć, że na każdym etapie szynki się bada, czy nie psują się od środka. Uważa się, że najlepsza szynka jest po 20 miesiącach.
Aha, jest jeszcze szynka czarne kopytko i białe kopytko. Białe kopytko to szynka ze świnki karmionej paszą, a czarne to szynka ze świnki, która się żywiła żołędziami dębu korkowego spacerując wolno. Jest oczywiście różnica w cenie. O ile tę zwaną białe kopytko można kupić za jakieś 70 euro, to czarne kopytko kosztuje 270 euro. (cała noga) Produkuje się 100 tys. nóg rocznie z czego 70 tys. białego kopytka reszta czarnego.
W szynkach tych rozsmakowali się podobno Japończycy i tam u nich potrafi szynka kosztować nawet 4 i 5 tys. euro.
Nic dziwnego, że przed zakładem ustawiono pomnik… szynki 🙂
Lanjaron


Lanjaron, bardzo bogata wioska w Hiszpanii. Mieszka w niej wielu starszych ludzi po 65 roku życia, którzy do niedawna mieli leczenie całkowicie bezpłatnie, a teraz opłaty za leczenie są symboliczne, mieszkańcy mają zabiegi sanatoryjne za darmo, na dodatek dowozi się ich na zabiegi również gratis. Bogactwo wynika z wody, a ściślej mówiąc ze źródła, które tę wodę daje. Woda nie jest wysoko zmineralizowana i uznaje się ją za najlepszą zarówno do picia, jak i przygotowywania przetworów dla dzieci. Zainteresowały się tą wodą znane na całym świecie firmy kosmetyczne.
W wiosce wiszą sobie wiedźmy (według słów przewodniczki) na znak protestu przeciwko poziomowi służby zdrowia w całej Andaluzji. Tam ciągle ludzie chodzą i jeżdżą do zielarek i są leczeni niekonwencjonalnie. Może nie byłoby w tym nic złego, gdyby np. na wizytę u kardiologa nie czekało się 2 lata, a z niektórych wiosek do najbliższego szpitala nie było 100 km. U lekarza pierwszego kontaktu robiona jest preselekcja chorych…
Granada
Do Granady oczywiście warto się wybrać, o czym wie każdy szanujący się turysta. Trudno jednak liczyć, że zwiedzanie będzie komfortowe a przewodnik będzie czekał aż wszyscy dokładnie obejrzą Alhambrę i zrobią satysfakcjonujące zdjęcia.
Jest w tym miejscu, jak to określam czasem – „taśmowe zwiedzanie” albo „zwiedzanie przemysłowe”. Nie mniej opowieści przewodników brzmią dosyć egzotycznie, bowiem część turystów nie ma pojęcia o przeszłości i tradycjach związanych z tym ostatnim bastionem Maurów na ziemi hiszpańskiej, niewielu jest świeżo po lekturze np. „Arabskiej żony” Tanyi Valko i wie dokładniej, z czym się wiąże wyznawanie islamu. Zwiedza się pałac Nasrydów, słucha się legendy, ogląda Alkazabę i zachwyca ogrodami Generalife.
Później trafia się do centrum, do katedry, kaplicy królewskiej, w której znajdują się groby królów katolickich, można pospacerować po Alcaceria czyli dawnym arabskim bazarze, wypić wodę albo kawę w kafejce, zobaczyć pomnik Neptuna, kupić pamiątki.
Sewilla

Złota Wieża (była więzieniem, kaplicą, potem mieścił się tu skład prochu strzelniczego, a obecnie znajduje się muzeum morskie)
Fotografia jest sztuką ulotną, zatrzymuje chwilę. Chwilę, która była… Niech piękne chwile zamieniają się w małe wieczności. Sewilla – stolica Andaluzji, miasto słynnych oper, wspaniałych parków oraz kolebka wypraw morskich Hiszpanii na przełomie XV i XVI wieku. Zwiedzamy Park Marii Luisy, miejsce słynnej Wystawy Iberoamerykańskiej z 1929 roku – zachwycający Plac Hiszpański, katedrę Najświętszej Marii Panny. Gorąco, ale cóż to dla zwiedzaczy. Kiedy wyjeżdżamy, jest 42’C…
To, że Katedra Najświętszej Marii Panny jest jednym z najwspanialszych gotyckich kościołów na świecie, że powstała na miejscu meczetu z XII wieku, że pozostawiony minaret, Giralda o wysokości blisko 100 m wkomponowano w bryłę kościoła, uzupełniając o dzwonnicę a we wnętrzu znajdują się kaplice – Capilla Mayor i Capilla Real, chór i grobowiec Kolumba, da się wyczytać tu i ówdzie. Ale że Kolumba jest w grobowcu jakieś 15% , bo więcej się napodróżował po śmierci niż za życia, to już nie wszędzie podają. Skąd wiadomo, że 15%? Ano zrobiono badania… a materiał genetyczny był, gdyż w Katedrze pochowany jest syn Kolumba (wcale nie dlatego, że syn Kolumba tylko dlatego, że dobroczyńca świątyni i filantrop). No a Kolumb nie bardzo chciał być pochowany w Hiszpanii, to i ma grobów parę na świecie i one ponoć także zawierają autentyczne szczątki (choć badań podobno nie czyniono)… (podaję za panem przewodnikiem po Hiszpanii)
Minaret Giralda pozostawiony w Sewilli doczekał się sporej awantury, której echa nie dotarły do Polski a związane były z tym miejscem i naszym papieżem.
Otóż w wielu miejscach na świecie daje się wejść na wieżę w celu podziwiania widoków. Tu także. (Z tym, że zwykle wchodzimy po schodach a tu schodów nie ma, w przeszłości wchodził na wieżę nawet osiołek, który wwoził muezina na szczyt – trzydzieści parę poziomów).
Papież wszedł na poziom 2, (tam znajduje się balkon widoczny na jednym ze zdjęć) i JP II przemówił do zgromadzonych na placu. Muzułmanie, których jest w Hiszpanii całkiem sporo, podnieśli larum, co zostało odnotowane szeroko w hiszpańskich gazetach i w opowieści naszego przewodnika jako ciekawostka.
Nie mniej interesujące jest wnętrze katedry z największym na świecie ołtarzem.
Piszczałki organów mają od kilku centymetrów do długości wagonu kolejowego. (ktoś wie, ile mierzy wagon kolejowy?…)
Aha, w hiszpańskim podwójne l czyta się jak j (a nazwę miasta Sewilla hm… czyta się Sebija)…







































































